Pustynne krajobrazy usłane kaktusami saguaro. Piekielne upały. Bajkowe kaniony, indiańskie rezerwaty, kojoty, skorpiony, grzechotniki. A oni noszą się w góralskich suknianych portkach, tańczą przed tubylcami zbója, a nawet robią oscypki.
Do Arizony zabrali ze sobą kawałek Podhala. Oscypki wędzą Stefaniakowie, którzy do Arizony przenieśli się z Gronkowa. Piotrek Fąfrowicz, rodem z Ludźmierza, który z żoną Basią (z nowotarskiej Niwy) prowadzi hotel, robi najlepsze polskie kiełbasy. A Józek Cudzich (z Poronina) pokazał Amerykanom, jak można się bawić. Na organizowane przez niego góralskie pikniki przychodziły setki rdzennych Amerykanów. W Arizonie jest oddział Związku Podhalan, jest góralski zespół, muzyka, a regionalne stroje przywiezione z Podhala nie są niczym nadzwyczajnym. Tutejsze gaździnki, choć na co dzień niczym nie różnią się od współczesnych Amerykanek, są na bieżąco z najnowszymi trendami mody podhalańskiej i wiedzą, które wzory na tybetkach są akurat na topie. Jest też góralska gościnność i otwartość, o której szybko przekonujemy się na własnej skórze. - Jaka u was pogoda? - pytam Józka Cudzicha tuż przed wylotem do Arizony. - Już jest zimno - słyszę odpowiedź w telefonie. - Ale w krótkim rękawie można chodzić - dodaje po chwili. Kilka dni później na lotnisku w Phoenix wita nas przyjemny, ciepły podmuch powietrza. Po przeszywającym zimnie, piekielnych przeciągach i wilgoci w Chicago jest to miła odmiana. Dzień później spotykamy się na ognisku u Władysława Reczka, rzeźbiarza pochodzącego z Czerwiennego. Ma dom na obrzeżach miasta, wokół pustynne krajobrazy, głos kojotów, inspirujące artystę przestrzenie. Przyjeżdżamy z Cudzichami, wkrótce pojawiają się Stefaniakowie, Żołnierczykowie, Janina Jamrych Majcher. Jana Gacka, prezesa oddziału ZP w Arizonie, nie ma, bo poluje w górach. W ruch idą skrzypce, basy, najpierw pustynne odgłosy zagłusza mocny góralski śpiew, chwilę później spod nóg arizońskich tancerzy sypią się iskry krzesanego. Honor zakopiańskiej redakcji TP ratuje Zosia Szwajnos, która daje się arizońskim góralom „wyzwyrtać”. Wokół ogniska krąży talerz z oscypkami i tradycyjną polską kiełbasą, wyrobami własnej produkcji przywiezionymi przez Stefaniaków. Gdy muzykanci chwilę odpoczywają, jest czas na rozmowę.
Arizona - raj dla biznesu
- Przyjechaliśmy tu ze względu na klimat i na biznes - tłumaczy Józef Cudzich. - Po chicagowskich wiatrach i wilgoci to była miła odmiana, choć upały, trwające tu aż 4 miesiące, też potrafią wykończyć - twierdzi. Latem jest takie piekło, że w tym czasie nie odbywają się żadne góralskie imprezy. Podhalanie ożywiają się wraz z nadejściem jesieni. Cudzichów, podobnie jak wielu innych górali, przyciągnęły do Arizony niższe podatki od tych w Illinois i korzystniejsze dla przedsiębiorców przepisy. Kiedyś to był raj dla przedsiębiorców, przyjeżdżali tu i w ciemno kupowali nieruchomości, nie sprawdzając nawet położenia. To był wyścig - kto pierwszy, ten lepszy. Wraz z kryzysem i tu skończył się boom inwestycyjny, ale zdaniem Cudzichów dalej żyje się tu łatwiej, niż w Chicago. - Brakuje nam tylko Tatr, naszych pejzaży, śniegu - mówi Józek. - Ale na święta nam trochę śniegu ciężarówkami przywożą, usypią dzieciom jakąś górkę - śmieje się. - A jak ktoś tęskni za nartami, to półtorej godziny stąd jest Snow Ball, w okolicach której można poszusować - dodaje. Cztery godziny jazdy w drugą stronę i jest się na meksykańskich plażach, 3,5 godziny drogi jest do słynnego Wielkiego Kanionu. Józef Cudzich z żoną Janiną przeprowadzili się do Arizony z Chicago w 1999 r. Józek pochodzi z Poronina, w Polsce skończył budownictwo na Politechnice Krakowskiej. Janina jest góralką z Cyrhli, w Krakowie studiowała na Akademii Ekonomicznej. Józkowi inżynieryjne wykształcenie przydało się w Ameryce, od początku pracuje na kontraktorce. - Nigdy nie pracowałem dla kogoś, od początku miałem swoją firmę - podkreśla. Buduje domy, sprzedaje je lub wynajmuje. W Arizonie był pierwszym polskim kontraktorem z uprawnieniami amerykańskimi. Gdy Cudzichowie przeprowadzili się do Arizony jesienią 1999 r., koło nr 70 Związku Podhalan Ameryki Północnej miało już kilka miesięcy. Od razu zaangażowali się w działalność. Józek szybko zasłynął z organizowanych przez siebie pikników, kuligów w Białych Górach, podczas których końmi powozili Apacze. Przez kilka lat prowadził własne radio, w czym wspierała go bardzo żona. W popularnym wśród Polonii „Wieczorze z radiem” audycje nadawane były na żywo. Patriotyzmem i miłością do góralszczyzny Cudzichowie zarazili swoich synów - Jarka i Jasia, którzy od najmłodszych lat tańczyli i śpiewali po góralsku.
Promotorzy Podhala i Polski
- Tu jest nas mniej, niż w Chicago, ale trzymamy się razem, tu, na pustyni, bardziej jeszcze tęsknimy za Podhalem i Tatrami - twierdzi Józek. Choć Podhalan jest tu niewielu, są widoczni. Ich stroje góralskie widać przy różnych okazjach w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej w Phoenix, skupiającego arizońską Polonię. Na przygotowywane przez górali jasełka rodacy przychodzą tłumnie. Przy arizońskim oddziale ZPPA działa zespół „Giewont”, muzyka, w której prym wiedzie Michał Żołnierczyk, sekund to Stanisław Jamryz, na basach gra Józef Stefaniak. - Muzyka góralska u nas jest najważniejsza, wszystko wokół niej się kręci. W każdej wolnej chwili ją słychać - opowiada żona Michała, który w tym czasie po wirtuozersku wywija smyczkiem, a gra tak, że łzy cisną się do oczu nie tylko tym, którzy za Podhalem tęsknią. Ojca na basach wspiera Maciek, z którego wyrósł także niezły „toniecnik”. A że Józek Stefaniak to szwagier Michała, każde rodzinne spotkanie przeradza się we wspólne muzykowanie. Muzykantów wszyscy cenią, bo bez muzyki nie ma żadnej udanej góralskiej imprezy. Pasją Marysi, żony Józka Stefaniaka, jest jednak gotowanie. Jej polskie potrawy są dobrze znane wśród całej Polonii. Nie ma żadnej imprezy kościelnej czy charytatywnej, na której zabrakłoby jej moskoli, pysznego smalcu czy pierogów Marysi. Górale są propagatorami podhalańskiej kultury nie tylko wśród Polonii, ale także wśród rdzennych Amerykan. - Nasze pikniki stały się tak popularne, że przyjeżdżało na nie nawet 1000 osób, dużo osób przylatywało z Chicago, ale sporą część stanowili także Amerykanie - opowiada Józef Cudzich, ich główny organizator. - Impreza odbywała się na terenie parku narodowego, na pięknej polanie, 8 mil od drogi głównej. Były moskole, oscypki, występy, konkursy, różne zawody. W pewnym momencie piknik przerósł już nasze możliwości organizacyjne, za dużo ludzi zaczęło na nie przychodzić, dochodziło do rozbojów, musieliśmy, niestety, zaprzestać ich organizowania - tłumaczy. Górali z Arizony zapraszają do sąsiednich stanów. Niedawno występowali na dożynkach w Yorba Linda w Kalifornii, w Kolorado byli z szopką.
Cieśle i hotelarze
Górale podhalańscy dali się poznać w Arizonie jako fachowcy w branży budowlanej. Są tu także podhalańscy cieśle. - Nawet płazy sprowadzamy tu z Podhala. W Polsce dom jest budowany, przesyłany tu składamy na nowo - opowiada Józef Cudzich. Wielu ma tu, podobnie jak w Kolorado, swoje hotele, przeważnie w górach (artykuł o tym w jednym z najbliższych numerów TP). - Górale wyróżniają się wśród Polonii. Są bardziej pracowici i przedsiębiorczy, wielu z nas ma własne biznesy. Nie żyją z miesiąca na miesiąc, lubią mieć rezerwę. Dlatego podczas ostatniego kryzysu, choć też dużo potracili, mało jest bankrutów, jak wśród Amerykanów i innych nacji - twierdzi.
Nadzieja w młodych
W Arizonie wyrasta już młode pokolenie Podhalan, urodzonych w Ameryce, tutaj wykształconych. Cudzichowie z dumą opowiadają m.in. o Bartku Bachledzie, który robi błyskawiczną karierę jako wojskowy pilot. Był na wojnie w Afganistanie, Iraku, a ostatnio w Syrii. Szybko awansuje. Ze skromności nie chwalą się własnym synem Jarkiem, który, by realizować swoje zawodowe marzenia, wyjechał do Anglii, osłabiając przy okazji zespół góralski, bo był jednym z wiodących tancerzy.Ci najmłodsi arizońscy Podhalanie niczym nie różnią się od swoich amerykańskich rówieśników, nie zdradza ich już ani akcent, ani zachowanie. Ale kiedy zakładają góralski strój, w podskokach wybiegają na scenę, by przed muzyką zaśpiewać, a potem zatańczyć solówkę, widać, gdzie ich korzenie.
Beata Zalot
Tygodnik Podhalański

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz