Z archiwum TP

Zamknij

Nie uwierzycie, że to działo się na Podhalu

Jurek Jurecki 15:15, 15.04.2022
Treść artykułu pod wideo ↓
Skomentuj Nie uwierzycie, że to działo się na Podhalu

Wybraliśmy kilkadziesiąt okładek Tygodnika Podhalańskiego, aby jednym, już starszym, przypomnieć to, o czym już pewnie dawno zapomnieli, a młodym pokazać, jak wyglądała historia Podhala pisana piórem dziennikarza Tygodnika Podhalańskiego.

Prócz zwykłych informacji nie brakowało tekstów, które zmieniły losy Podhala. Mocną stroną redakcji były zawsze materiały śledcze. Wiele tajemnic udało nam się wyciągnąć na światło dzienne. Wiele ciekawych historii już dawno poszło w niepamięć. Przypomnijmy tylko niektóre.


To była wspaniała akcja. Pod koniec stycznia 1990 r. zorganizowaliśmy zbiórkę darów dla mieszkańców polskich wiosek na Bukowinie w Rumunii. Po powrocie na łamach TP pojawił się reportaż z wyprawy, która miała niezwykły przebieg. I to nie tylko dlatego, że wtedy granice były jeszcze wyjątkowo szczelne, ale sam pobyt na miejscu obfitował w wiele zabawnych historii. Jedną z nich warto przypomnieć. Po rozładowaniu TIR-a przez ustawionych gęsiego mieszkańców dary trafiły do budynku obok kościoła. Ksiądz powiesił kłódkę i poszliśmy spać. Nad ranem usłyszeliśmy hałas. To ksiądz głośno ubolewał nad swoim losem. Co się stało? W nocy mieszkańcy założyli drugą kłódkę... Żeby proboszcza nie kusiło.


W styczniu 1991 r. w tekście pt. „Łatak kontra Frassati” ujawniliśmy list, jaki ówczesny wiceburmistrz napisał do zasłużonej dla Polski Luciany z Frassatich Gawrońskiej (córka wydawcy włoskiego dziennika La Stampa w 1939 r. pomogła uciec z kraju przed hitlerowcami żonie gen. Władysława Sikorskiego) w sprawie zwrotu jej własności, budynku przy ul. Generała Galicy w Zakopanem. Wiceburmistrz domagał się od niej dokumentu zrzeczenia się własności. Argumentem miało być wieloletnie użytkowanie budynku przez miasto. Arogancka forma i treść sprawiły, że autor ujawnionego przez Tygodnik listu stracił stanowisko w urzędzie. 


W czerwcu 1993 r. po raz pierwszy opisaliśmy historię słynnej „Redykołki”. Pewnie mało kto pamięta, że nad potokiem, w miejscu, gdzie dziś jest przejście podziemne na plac pod Gubałówką, stała góralska karczma. Jej losy mogłyby posłużyć na scenariusz filmu. „Redykołka” przez lata była przedmiotem sporów, w trakcie których zmieniali się tylko jej aktorzy. Był Jan Bachleda Księdzularz, który knajpę prowadził i uważał ją za swoją, był Związek Podhalan, który miał na nią chrapkę, i kolejne władze miasta, które z kolei chciały ją zamknąć. Bachleda trudy walki znosił przez lata. Nie ugiął się nawet wtedy, gdy mu przed świętami wodę zamknęli. Władza jednak na swoim postawiła i karczmę rozebrała.


20 czerwca 1993 r. zatrzęsło Podhalem po tym, jak ujawniliśmy nielegalną budowę Bąkowej Zohyliny. Inwestor, zawsze wesoły Włodek Gąsienica Gładczan, był wówczas radnym, więc oburzenie było tym większe. Kto by wtedy przypuszczał, że nielegalne budowy na stałe zawitają w krajobrazie Podhala. Włodek nie miał żalu do Tygodnika. Autorowi zaproponował nawet podział zysków z tarczy, jaką chciał ustawić nad barem. Dochodem od każdego strzału z wiatrówki w portret dziennikarza mieli dzielić się pół na pół. Ostatecznie do dealu nie doszło, podobnie jak i do rozbiórki nielegalnej karczmy. Bąkowa Zohylina była jedną z pierwszych góralskich karczm na Podhalu. Po niej ruszyła lawina. Dziś podobne knajpy spotkać można na każdym kroku. Szkoda, że zawsze wesołego Włodka „Bąka” nie ma już wśród nas.


W listopadzie 1993 r. po raz pierwszy trafiliśmy przed sąd. Wszystko za sprawą tekstu „Co się stało z naszą klasą”, w którym prześledziliśmy dalsze losy partyjnych podhalańskich notabli. Wśród nich znalazł się ówczesny dyrektor PKL Ryszard Antoszyk. Przed sądem wyznał szczerze, że obraża go określenie: wysoki funkcjonariusz władz partyjnych szczebla lokalnego. Zanim rozprawa się skończyła, nikt już nie pamięta jak, ówczesny naczelny TP Wojtek Mróz przeprosił Antoszyka za to krzywdzące pomówienie. Inni wysocy funkcjonariusze PZPR z oburzeniem przyjęli oświadczenie red. Mroza.


Ta historia o mało nie skończyła się więzieniem. O tym, że płonie Sucha Hora, dowiedzieliśmy się w momencie, gdy w ogniu stała już wieża kościelna. Liczył się więc czas. Nikt nie miał głowy, żeby myśleć o paszporcie. Strażnicy i celnicy w Chochołowie byli jednak nieubłagani. Nie pomogły prośby i błagania. Trzeba było więc uciec się do fortelu. Okazja przyjechała sama. Słowackie wozy strażackie tankowały wodę po polskiej stronie, pod mostem w Chochołowie. Nie trzeba było długo prosić... Nikt nie zatrzymywał na granicy pędzących wozów strażackich, zwłaszcza że ubrany w strażacką kurtkę i hełm reporter niczym nie różnił się od innych słowackich fajermanów. Kłopoty zaczęły się dopiero po reportażu w gazecie. Było oficjalne oskarżenie i groźba więzienia. Ostatecznie prokuratura wojskowa sprawę umorzyła. Niedługo potem granicę otwarto i obsługa granicy zniknęła stąd na zawsze. A Sucha Hora odżyła dzięki kolejnym sklepom spożywczym, otwieranym dla Polaków.


Po raz pierwszy pojawia się pomysł Zimowej Olimpiady w Tatrach. Już wiadomo, że Słowacy nie chcą jej organizować z nami. Oferta na wspólną olimpiadę w 2006 r. przychodzi z Krakowa. Nikt nie traktuje jej poważnie do momentu, gdy Rada Miasta Krakowa wydaje rezolucję o przystąpieniu do starań o Zimową Olimpiadę Kraków 2006. Tak oto zaczynały się krakowskie marzenia o igrzyskach, zakończone całkiem niedawno wielkim finansowym skandalem, który zapewne na pokolenia oddala także pomysł olimpiady w Tatrach.


To jedna z największych afer ujawnionych przez Tygodnik Podhalański. Kilku działaczy ZSMP wyprowadza z Biura Podróży Juwentur hotel na Równi Krupowej w Zakopanem o tej samej nazwie. Potem szybko go upłynniają. Budynek kupuje za 12 mld starych złotych były dyrektor Huty Lenina na spółkę ze słynną okulistką prof. Ariadna Gierek-Łapińską, byłą synową Edwarda Gierka, pierwszego sekretarza PZPR. Po tekście nikt nie reaguje. Nie ma śledztwa, nie ma nawet próby sprawdzenia strony prawnej przedsięwzięcia. 13 lat później Gierkowa traci posadę w klinice w Katowicach i staje przed sądem oskarżona o korupcję. Dzieje się to po dziennikarskim śledztwie Tygodnika Podhalańskiego, który przedstawia mechanizm pobierania przez nią prowizji od dostawców sprzętu medycznego w zamian za wygrane przetargi. Proces toczy się do dzisiaj przed warszawskim sądem.


Szukamy przyczyn tragedii Sokoła. 11 sierpnia 1994 r. śmigłowiec TOPR podczas akcji ratunkowej spadł do Doliny Olczyskiej. Zginęli wszyscy, którzy byli na pokładzie - dwóch ratowników i dwóch pilotów. Producent w Świdniku odsuwa od siebie oskarżenia, że z jego winy rozkleił się płat wirnika. Cytowani przez gazetę inżynierowie nie mają wątpliwości, że doszło do rozklejenia płata, który w konsekwencji podczas lotu obciął ogon śmigłowca. Czy łopaty nośne rzeczywiście były wadliwie wykonane? Nigdy nie poznaliśmy odpowiedzi. W tym roku minęła 20. rocznica tamtej tragedii.


Zamiast Witkacego znaleziono kości kobiety. Rosjanie oszukali nas, wykopując prochy potajemnie w wojskowej obstawie. Dokładnie 20 lat temu, w grudniu 2004 roku podczas ponownej ekshumacji burmistrz Zakopanego wysłał swoich policjantów przeciwko dziennikarzom. Do dziś nie wiadomo co wpadło do głowy Franciszkowi Bachledzie-Księdzularzowi, żeby wydać takie polecenie straży miejskiej. Ta kuriozalna akcja z wynoszeniem na rękach dziennikarzy wpisuje się w historię pochowania na Pęksowym Brzysku ukraińskiej dziewczyny. Do dziś nie wiadomo, gdzie Witkacy jest pochowany.


6 maja 1995 r. 57 mieszkańców Podhala zostało zatrzymanych na granicy we Frankfurcie nad Menem po tym, jak okazało się, że wszyscy mają podrobione amerykańskie wizy. To był majstersztyk w wykonaniu Stefana Piotra K., zakopiańczyka, ówczesnego Mistrza Świata w wyciskaniu w leżeniu, prezesa Polskiego Związku Sportów Siłowych z siedzibą w zakopiańskim COS-ie. To miała być 21-dniowa wycieczka do Ameryki na zawody siłaczy za jedyne... 7 tys. dolarów - wspominali jej niedoszli uczestnicy. Organizator najpierw się ukrywał, potem trafił przed sąd. Mimo wyroku do więzienia nie poszedł, bo przedstawił zaświadczenie, że ma tętniaka w mózgu. Szybko wrócił do interesów, w Złatnej koło Żywca założył dom opieki dla seniorów. Pozwał nas do sądu, gdy ujawniliśmy, że przebiera się za księdza i spowiada pensjonariuszy. Na rozprawie nigdy się nie pojawił, więc sprawę umorzono. Jakie są dalsze losy byłego Mistrza Świata w wyciskaniu w leżeniu - nie wiadomo.


Do dziś nie wiadomo, kto w lutym 1996 r. zaprosił do Zakopanego Aleksandra Kwaśniewskiego. Wiadomo za to, jak został przyjęty. Telewizja stawała na głowie, żeby nie było słychać gwizdów, jakie towarzyszyły przemówieniu Kwaśniewskiego. Robili też wszystko, żeby nie pokazać potężnego transparentu, jaki pojawił się pod lasem na jego przywitanie: „Panie Kwaśniewski, go home, nikt cię tu nie chce”. Po ukazaniu się w TP artykułu „Kto zaprosił prezydenta” ktoś powiadomił redakcję o podłożonej bombie.


W marcu 1998 r. seksualny skandal w Białym Dunajcu. Bracia Gudbaje otworzyli salon masażu Bahama. Chłopy się śmieją, baby montu robią. Ksiądz z ambony grozi zarazą, wzywa do opamiętania. Po śmierci Ojca Świętego cud - Gudbaje padają na kolana, obiecują, że już salonu nie będzie. Słowa dotrzymują, bo z detalu wchodzą w hurt. Sprowadzają dziewczynki z zagranicy, ale wpadają. Długo jednak nie siedzą. Co teraz robią, nie wiadomo, choć niektórzy mówią, że coś robią, bo przecież głowy do interesu zawsze mieli.


W maju 1998 r. Kukliński w Tatrach, a w Chicago ginie znany jubiler Tadeusz Pawlikowski, rodem z Małego Cichego. Lubiany, zawsze uśmiechnięty. Zrywa się po broń, gdy w jego sklepie jubilerskim z pistoletu celuje do niego czarnoskóry mężczyzna z St. Louis. Umiera na rękach żony, trafiony prosto w serce. Zabójca trafia w ręce policji kilka tygodni później, podczas rutynowej kontroli samochodu. Zostaje aresztowany, bo jego odciski palców pasują do tych pozostawionych na szklanych blatach w sklepie Pawlikowskiego.


W styczniu 1999 r. dopada nas fala. A dokładnie fala dopada szpital w Zakopanem. Ujawniamy, że mydło, którego nikt w szpitalu nie chce używać, bo jest wyjątkowo podłe, produkowane jest w magazynie GS w Szaflarach. I pewnie nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie fakt, że współwłaścicielem fabryki mydła Fala jest dyrektor ZOZ Grzegorz M. Po tekście w TP dyrektor żałuje, a jego spółka bankrutuje.


W lutym 1999 r. trafiamy na trop korupcji w zakopiańskim sanepidzie. Szybko zdobywamy dowody na to, że restauratorzy i właściciele barów opłacają dyrektora Zbigniewa K. Okazuje się, że uzależniony od hazardu mężczyzna domaga się pieniędzy w zamian za odstąpienie od kontroli. Zbigniew K. zostaje zwolniony z pracy, nigdy jednak nie trafia przed sąd. Prokuratura umarza dochodzenie na tajemniczy wniosek prokuratury w Nowym Sączu. Kilka lat później Zbigniew K. pojawia się jednak na liście osób poszukiwanych listem gończym. Mieszka już w tym czasie w Ameryce. Do Polski nie przyjeżdża.


W maju 1999 r. wybucha pierwszy góralski strajk. Siedzibę Związku Podhalan okupują góralki, które straciły swoje stoiska na Krupówkach. Na czele strajku stoi Maria Gruszkowa. Wkrótce zasłynie jako obrończyni skrzywdzonych przez władze obywateli. Strajkujące góralki największy żal mają do prezesa Związku Podhalan Andrzeja Gąsienicy Makowskiego, że ten nie bronił ich, gdy władza usuwała je z deptaka. Stragany nigdy więcej na Krupówki nie wróciły. Maria Gruszkowa potem przez kilka lat sprzedawała z budki na Krupówkach Tygodnik Podhalański. Była dla turystów atrakcją nie tylko ze względu na swój strój i piękną góralską mowę, ale kompetentne i wyczerpujące informacje.


Niepisane prawo podobno głosiło, że w Zakopanem gangsterzy mogą liczyć na azyl, albo inaczej - na neutralne miejsce. Tutaj przyjeżdża się wypoczywać, a nie wojować czy regulować rachunki. W grudniu 1999 r. ta zasada została złamana. Od kul z pistoletu ginie u podnóża Polany Szymoszkowej znany gangster Andrzej Kolikowski ps. „Pershing”. Gdy docieramy na miejsce, obok srebrnego mercedesa S-500 kałuża krwi. Kto naprawdę strzelał, na czyje zlecenie i dlaczego, ciągle brak pewności. Kilka dni później w okolicach Krokwi młody zakopiańczyk, idąc na spacer z psem, odnajduje w krzakach pistolet. Ten sam, z którego zastrzelono „Pershinga”.


W czerwcu 2000 r. rozpoczęła się rozbiórka jednego z najsłynniejszych zakopiańskich budynków - Cocktail Baru, czyli hotelu Karpowicza. Nowy obiekt - również hotel - ma zostać ukończony w grudniu 2001 r. - tak pisaliśmy pod zdjęciem z tej rozbiórki. Szybko okazało się, że to bajki albo tylko pobożne życzenia inwestora Andrzeja Stocha. Dziura po Cocktail Barze straszyła kolejne 14 lat.


W październiku 2000 r. piszemy o szokującej transakcji. Przedstawiamy dowody na to, że skarb państwa stracił 3 mln zł na skandalicznej sprzedaży jednego z najnowocześniejszych sanatoriów w Szczawnicy - „Hutnika”. Ujawniamy, że w sprawę zamieszani są biznesmeni z Zagłębia, m.in. Krzysztof Porowski i politycy, np. słynny minister z SLD Ireneusz Sekuła. Kilka lat później Krzysztof P. zostaje skazany pod zarzutem kombinacji finansowych i trafia do więzienia. Ktoś w jego imieniu sprzedaje sanatorium.


2 lipca 2001 r. umiera w szpitalu Mieczysław Jarząb, znany z zakopiańskich Krupówek jako Mietek rzeźbiarz. Wieczorem 21 czerwca na Kasprusiach potrącił go samochód. Kierowca nie zatrzymał się, żeby udzielić mu pomocy. Nigdy nie udało się policji ująć sprawcy tego wypadku.


W lipcu 2001 na Prądówce trafiamy na ślad wycinki drzew na powierzchni ok. 3 ha. Ktoś, chcąc zamaskować wycinkę, opala pnie. Okazuje się, że działka od niedawna należy do Andrzeja Olechowskiego. Pytamy polityka o to, co robi na swojej parceli. Tłumaczy, że pozwolił góralom korzystać z lasu, bo mu drzewa nie są potrzebne. W międzyczasie dowiadujemy się, że państwo Olechowscy złożyli wniosek o budowę domu tam właśnie. Kilka lat później dom jest gotowy.


We wrześniu 2004 r. sąd skazuje na 3 lata więzienia byłą naczelnik Urzędu Skarbowego w Zakopanem. To finał sprawy ujawnionej przez Tygodnik. „Nietykalni” - taki tytuł nosił tekst, który był wynikiem wielomiesięcznego dziennikarskiego śledztwa. Zebraliśmy dowody na korupcję w Urzędzie Skarbowym w Zakopanem. Opisaliśmy także niezwykłą karierę Bożeny Sikory. Jak z prostej krawcowej w Gorlicach stała się naczelnikiem skarbówki. Była naczelnik wróciła z więzienia do Gorlic. Niedawno znów stanęła przed sądem. Została oskarżona o kradzież przez rodzinę staruszka, u którego, zanim żył, mieszkała.


W sierpniu 2003 r. zdobywamy dowody na to, że w zakopiańskiej oczyszczalni ścieków źle się dzieje. Pod osłoną nocy otwierany jest specjalny kanał, którym spuszczane są do potoku nieoczyszczone ścieki. Zdobywamy wydruki z komputera rejestrującego nielegalne przepływy. Wybucha afera. Władze miasta reagują natychmiast. Zatrudniają firmę ochroniarską, żeby na przyszłość żaden intruz dziennikarz nie dostał się na teren oczyszczalni. ówczesny burmistrz zawiadamia prokuraturę o popełnieniu przestępstwa przez autora tekstu - kradzież danych z komputera. Prokuratura odrzuca wniosek. W sezonie ścieki płyną do potoku dalej, bo oczyszczalnia nie jest w stanie ich oczyścić, zwłaszcza gdy nasila się ruch turystyczny. Nowe osiedla deweloperskie to dodatkowy problem. Tak dużej objętości ścieków podczas budowy oczyszczalni nikt nie przewidział.


W listopadzie 2005 r. nad ulicami Zakopanego pojawiają się transparenty z hasłem „Tygodnik Podhalański kłamie”. Władze miasta chcą w ten sposób ukarać niepokorną gazetę. W redakcji urywają się telefony. Mieszkańcy pytają, o co chodzi? Czy to wasza promocja? W kioskach gwałtowanie rośnie sprzedaż Tygodnika. Zaczynają interesować się pismem także ci, którzy dotychczas nie kupowali Tygodnika Podhalańskiego. Wychodzi na jaw, że transparenty przygotowywane były w firmie poligraficznej, której właścicielem była rodzina wiceburmistrza.


W maju 2006 r. śledzimy zakopiańską delegację w Portugalii. W słonecznej nadmorskiej Villamorze bierze udział w kongresie FIS, podczas którego odbywa się głosowanie na kandydatów do Mistrzostw Świata w Narciarstwie Klasycznym. Nie pomaga udział w naszej delegacji Adama Małysza. Nikt nie głosuje na Zakopane. Podczas kolejnych kongresów FIS nasze starania o mistrzostwa kończą się podobnie. W kuluarach dyrektorzy FIS mówią jednym głosem: pokażcie, co zrobiliście, co wybudowaliście, co przygotowaliście, a nie - co zamierzacie zrobić.


W lipcu 2007 r. po raz pierwszy w historii pienińscy flisacy wpłynęli swoją tratwą na pełny Bałtyk. W ciągu 21 dni przepłynęli Wisłą 900 km. Reporterzy Tygodnika towarzyszyli im w momencie wpływania na pełne morze. Ciągle otwarty pozostaje pomysł, który wówczas się zrodził - pojawienia się flisaków na kanale w Down Town w Chicago. A może nawet krótki rejs po Jeziorze Michigan.


Tego jeszcze nie było. Policja zatrzymuje góralski orszak weselny. Sprawdzają trzeźwość fiakrów. Pytanie: dlaczego tylko trzech jest w stanie wskazującym? Kilka odpowiedzi: Bo w orszaku było tylko trzech fiakrów. Bo brakło wódki dla wszystkich. Bo pan młody to sknera. Bo alkomat się zepsuł. Bo pozostali fiakrzy to tylko przebierańcy. Jedno jest pewne - państwo młodzi nigdy swego ślubu nie zapomną i będą mieć co wnukom opowiadać.


W lipcu 2008 wybucha afera mieszkaniowa. Wychodzi na jaw, że poprzednie władze bezprawnie obdarowały mieszkaniem szefową wydziału oświaty w zakopiańskim magistracie. Tymczasem co roku kolejka biednych rodzin oczekujących na mieszkanie się wydłuża. Sprawa szybko ucichła, ktoś zgrabnie zamiótł ją pod dywan. Prokuratura umorzyła śledztwo argumentując, że prawo nie zostało złamane. Ucierpiała jedynie społeczna sprawiedliwość.


W październiku 2008 r. budujemy wirtualne wzgórze, na którym ustawiamy opuszczone na Podhalu domy. To nieruchomości pozostawione przez górali, którzy wyjechali do Ameryki. Większość z nich niszczeje. Tylko nieliczni polonusi decydują się na wynajem. Niektórzy ciągle żyją w przekonaniu, że lokator po wprowadzeniu się nie będzie chciał domu opuścić. Po 6 latach od tamtego tekstu sytuacja nie wygląda lepiej, choć od niedawna coraz więcej górali decyduje się na powrót zza Wielkiej Wody. Gdyby tak wrócili do kraju np. wyłącznie byli mieszkańcy Czarnego Dunajca i okolic, trzeba by dla nich wybudować nową wieś.


Kiedyś gigant turystyczno-hotelarski, dziś spółka na skraju upadku. Wizerunku agonalnego stanu „Polskich Tatr”, spółki skarbu państwa w Zakopanem, dopełnia jej pijany prezes, działacz PiS z Tarnowa. Tak było w listopadzie 2008 r. Nasz fotoreporter uchwycił przez okno pijanego prezesa, gdy ten podczas pracy zamknął się w swoim gabinecie. Prezes został zwolniony. Dotąd nie udała się próba prywatyzacji spółki. Polskie Tatry nadal szukają dla siebie kupca. Chętnych brak.


W maju 2009 r. do redakcji Tygodnika Podhalańskiego zgłaszają się kobiety, które opowiadają o podziemiu aborcyjnym na Podhalu. Zabiegi wykonuje się w zaciszu kilku prywatnych gabinetów ginekologicznych za 1500-1800 zł. Po tekście rusza policyjne śledztwo. Po kilku latach podobno utknęło gdzieś między policją a prokuraturą.


W marcu 2010 r. publikujemy nagranie rozmowy senatora Tadeusza Skorupy z Maciejem Królem, biznesmenem z Podczerwonego. Król skarży się, że Skorupa próbuje wyłudzić od niego działkę pod elektrownię wiatrową. Nagranie potwierdza ten zarzut. Większość mediów w Polsce cytuje za nami fragmenty rozmowy senatora z biznesmenem. Zwłaszcza ten: (...) Ja też muszę jakiegoś pilnować interesu, bo ja za chwilę nie będę miał na kampanię wyborczą pieniędzy. Bo z tych, co dostaję z Senatu, to jest k... psie pieniądze. Na paliwo dla mnie i na garniturek. Na ubranie k... 9 tys., a teraz to nawet zaczęli mi płacić po 8 tys. i pół. Straszne pieniądze. A za trzy roki to auto zajedziesz. To jest urągające dla parlamentarzysty. Takie moje zdanie jest. (...) Dziś Tadeusz Skorupa pewnie już tak nie cierpi, bo parlamentarzystą już nie jest. Przegrał też w sądzie dwa procesy, które po tekście „Sekret senatora Skorupy” nam wytoczył.


Ta góralka pozbawiona spódnicy ilustruje niezwykłą historię, którą opisaliśmy w październiku 2010 r. Pewien zaradny góral z Chicago postanowił opatentować wzory kwiatów, jakie pojawiają się na podhalańskich spódnicach. Jak już miał amerykański Trade Mark w ręce, zatrudnił adwokata w Warszawie, żeby ten ścigał wszystkich producentów góralskiego materiału. Jak się sprawa rozeszła, to chyba zapał mu minął, bo cicho siedzi i tylko własnego biznesu przy Archer w Chicago dogląda. Mało brakowało, a ludzie szerokim łukiem omijaliby jego sklepik z góralskim odzieniem. Warto dodać, że okładka tego numeru zdobyła prestiżową nagrodę w ogólnopolskim konkursie designu gazet „Grand Front”.


W grudniu 2011 r. trzęsienie ziemi po tekście, w którym ujawniliśmy nielegalną budowę, jaką na Antałówce rozpoczął syn burmistrza Zakopanego. Nie skończyło się na jednej publikacji. Do czasu, gdy inwestycja nie została wstrzymana, postanowiliśmy pomóc inwestorowi w prowadzeniu dokumentacji i publikowaliśmy na łamach gazety Dziennik Budowy. Chyba nasza inicjatywa się nie spodobała, bo inwestor przestał odbierać telefon, a jego robotnicy kryli się po kątach, jak tylko pojawialiśmy się na budowie, chcąc uzupełnić dokumentację fotograficzną. Roboty są wstrzymane do dzisiaj.


W styczniu 2012 r. w Czarnym Dunajcu ktoś zakleja zamki do drzwi wejściowych w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Ten niezwykły pomysł na akcję protestacyjną ma zmusić szefa Agencji do rezygnacji. Super glue po latach okazuje się jednak zbyt słaby, żeby pokonać skostniałe struktury, panujące od lat w niejednej w Polsce ARiMR. Czarny Dunajec jeszcze wróci na nasze łamy.


Budował równocześnie polską reprezentację na Euro i ogromny dom w Kościelisku. Budynek wyszedł mu znakomicie - tak o inwestycji Franciszka Smudy pisaliśmy w czerwcu 2012 r. Po tym, jak odpadliśmy z Euro, natrafiliśmy na pałac naszego trenera i nawet nie przypuszczaliśmy, że będzie to news, który obleci całą Polskę lotem błyskawicy. Pan Franciszek chyba się na nas jednak nie obraził, bo niedawno dzwonił do naszej redakcji i obiecał pokazać gotowy już pałac.


O tym, że dyrektor Centrum Kultury i Promocji Gminy w Czarny Dunajcu dorabia na boku, pobierając do kieszeni podczas Hołdymasu opłaty za stragany, wiedzieliśmy od dawna. Brakowało dowodów. Mieliśmy postawić stragan, ale ktoś w ostatniej chwili się wycofał. Nasze dziennikarskie twarze są rozpoznawalne, trzeba więc było użyć fortelu. Na Hołdymas ruszyliśmy w strojach bohaterów Gwiezdnych Wojen. Robiliśmy sobie zdjęcia i obserwowaliśmy teren, czekając na dyrektora. Byliśmy anonimowi. Chewbacca (Czubaka) okazał się bystrym obserwatorem. Mieliśmy dowód, więc mogliśmy pisać. W tym roku nasz bohater dyrektor postanowił zostać radnym. Wybory przegrał.


W czerwcu 2013 r. w Nowym Targu wybucha Dream Team. Okazuje się, że od lat na jednej sali rozpraw w nowotarskim sądzie pojawiają się sędzia i adwokat, których kontakty wykraczają poza służbowe spotkania. W trakcie dziennikarskiego śledztwa oboje nie kryją, że się przyjaźnią, ale nie na tyle, żeby nie móc występować razem na sali rozpraw. Opinia innych ich nie interesuje. Po tekście rusza kontrola. Nie odkrywa nic nagannego. Dream team wraca więc na salę rozpraw, a my dalej pytamy o zwykłą sędziowską przyzwoitość.


W Boże Narodzenie 2013 r. uderza w nas halny. Jego siła jest tak wielka, że przewraca nie tylko drzewa, ale ludzi w centrum miasta. Gdy wiatr cichnie, okazuje się, że skutki są niewyobrażalne. W Tatrach leżą tysiące powalonych drzew. Wielkie połacie lasu stają się polanami, z których wystają tylko kikuty drzew.


Marzec 2014 r. Walka z dopalaczami trwa. Handlarze stają na głowie, żeby sprzedać towar. Tym razem dowiadujemy się o podejrzeniach, że dopalaczami handluje Sex Shop. Zdobywamy kartę klienta i ruszamy do sklepu. Mimo kamer, domofonów i specjalnego systemu kontroli dokonujemy zakupu. Mamy dowód w ręku. Kilka dni po tekście sklep zostaje zamknięty. Gdzie teraz można kupić w Zakopanem dopalacze? Pewnie niedługo się dowiemy i napiszemy.

Zebrał: Jurek Jurecki

Tygodnik Podhalański 51/2014

 

(Jurek Jurecki)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • domy

    14.05.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • LAS

    21.05.2026

    Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

  • praca

    14.05.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • budowy

    14.05.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • biznes

    14.05.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%