Niech zawieje halny, niech sąsiad wbije słupek na moim, a ja go już do sądu podam i niech moje wnuki się martwią, skąd na mecenasa dudki znajdą.
Już w 1935 roku Rafał Malczewski, malarz, pisarz, felietonista, wielki popularyzator Tatr, pisał: „Ogromnie lubią górale „precesy”. Najbardziej zaś długotrwałe, odziedziczone z pokolenia na pokolenie. Taki zakończyć od razu to ujma i na przekór obyczajowi. Skoro ojcowie się nie pogodzili, to jakożby to było, by młodzi to uczynili”. Procesowali się więc Podhalanie o spadki, majątki, drogi, miedze, płoty. Procesowały się całe miejscowości. Nowy Targ przez 400 lat wiódł spór graniczny z Waksmundem i - jak pisze Malczewski w książce „Tatry i Podhale” - „hyr pełen podziwu o tym procesie szedł daleko po całym Podhalu.” Sądowe spory przechodzą z ojca na syna, dotykają też całych rodzin. - Gdy zbliża się halny, zdarza się, że te spory, które mogłyby zostać rozwiązane w czasie jednej sąsiedzkiej rozmowy, w czasie jednego wieczoru, ciągną się latami i urastają niemal do rangi międzynarodowej - mówi asp. sztabowy Roman Wieczorek, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji. Służba jednak nie drużba i po takim zgłoszeniu funkcjonariusze czym prędzej naciskają na pedał gazu i „udają się na interwencję”. Często strony konfliktu myślą, że pojawienie się umundurowanych stróżów prawa załatwi wszelkie swary i waśnie, oczywiście na korzyść zgłaszającego. Policjanci wysłuchują obu stron, sporządzają notatkę i informują zwaśnionych, że wbicie palika granicznego nie tam, gdzie trzeba, powinno się załatwiać, jeśli nie z sąsiadem, to w sądzie. - Oczywiście zdarza się, że przy okazji takich sporów, czy to sąsiedzkich, czy rodzinnych, dochodzi do naruszenia prawa, gróźb, bójek, wtedy oczywiście mamy obowiązek interweniować. Z drugiej strony cieszymy się bardzo, że jesteśmy tak wysoko cenieni przez obywateli jako instytucja zaufania publicznego, ale na przykład awaria szamba u jednego z mieszkańców, a takie zgłoszenie otrzymaliśmy niedawno, to nie sprawa dla policji - dodaje asp. sztabowy Roman Wieczorek. Co wpływa na to krewkie zachowanie ludu podhalańskiego i łatwość, z jaką spór o przysłowiową miedzę urasta do wielopokoleniowych wojen, których ni wójt, ni pleban, ani też żaden sędzia zakończyć nie potrafi? Pewnie w części nie dotyczy to przecież tylko górali, bo Aleksander Fredro akcji swojej „Zemsty” na podtatrzańskiej ziemi wcale nie umiejscowił. Z drugiej strony przywiązanie górali do własności, jej poszanowanie przekazywane jest niemal z mlekiem matki. Pewnie wynika to też z tego, że ziemia tu, chociaż przynosząca słabe plony, zawsze była niemal równie święta, jak wiara.
Mołotowem w koparkę
Majątkowe waśnie nie dotyczą przecież tylko górali z dziada pradziada. Do annałów historii sąsiedzkich walk z użyciem ciężkiego sprzętu i broni krótkiego zasięgu urósł konflikt między dwoma mieszkańcami ul. Bogdańskiego i inwestorem spod Łodzi, który kupił od miasta dużą, oddzielającą ich nieruchomość. Autochtoni uznali, że biznesmen, rozpoczynając budowę, naruszył granice ich działek, a uzbrojeni w koparki i armię ochroniarzy budowlańcy bezprawnie rozpoczęli stawianie płotów. Przed takim zmasowanym atakiem na własność trzeba się bronić, w ruch poszła więc dubeltówka, a koparka obrzucona została koktajlami Mołotowa. Ostatecznie inwestor zrezygnował i działkę sprzedał, a w miejscu sąsiedzkiej wojny do tej pory nie powstała żadna inwestycja. Wystarczy zresztą przypomnieć tylko dwa wydarzenia z ostatnich kilku tygodni. Na Małym Żywczańskim w Zakopanem, niczym we wspomnianej już wcześniej „Zemście”, właścicielka postawionego przeszło 10 lat temu bez zezwoleń domu zaczęła stawiać w poprzek publicznej drogi mur. Twierdziła, co potwierdzają zresztą geodezyjne mapy, że ogrodzenie buduje wokół swojej działki, a to, że od lat jeżdżą po niej samochody, to już nie jej sprawa. Betonowa ściana rosła równie szybko, jak niezadowolenie sąsiadów oraz tłum urzędników, funkcjonariuszy i dziennikarzy wokół. Walkę o mur pokazał nawet w głównym wydaniu „Teleexpress”, a przecież takich ścian pewnie w Polsce w ostatnich tygodniach powstało wiele. Ostatecznie mur runął, zburzony przez gminną koparkę, ale okoliczni mieszkańcy wcale nie wiedzą, czy przed kolejnym halnym na drodze do pracy znowu nie stanie betonowa ściana. Na Furmanowej z kolei przy zrujnowanej drodze robotnicy na zlecenie urzędników wjechali na własność jednego z mieszkańców. Ten o poranku postawił na środku samochód, bo jak niszczą jego nieruchomość, to on nie pozwoli innym na przejazd - dodajmy drogą, której pokonanie wymaga napędu na cztery koła i wysokiego zawieszenia.
- Nie ma sensu się kłócić. Czasem chodzi o parę metrów działki, o które powadzili się pradziadkowie, a konflikt jest do dziś i młodzi nawet nie wiedzą, dlaczego się kłócą i o co spierają - mówi Maria Gruszka, do której z racji szefowania Stowarzyszeniu Obrony Praw Pokrzywdzonych Mieszkańców Powiatu Tatrzańskiego wpływa wiele spraw tego typu, tyle że przy sporach własnościowych trudno często stwierdzić, która strona jest pokrzywdzona. - Byłam niedawno w sądzie. Tam toczy się spór między mieszkańcami Zębu, skąd pochodzę. Wystarczyłoby usiąść, jak to mówimy - „przegadać sprawę” na spokojnie, a tu wzywają ciągle geodetów, każdy geodeta mówi co innego, do tego dochodzą pieniądze dla adwokatów i te wszystkie wydatki są czasem o wiele wyższe niż to, o co toczy się spór - twierdzi Maria Gruszka. Dodaje, że czasem jeden sąsiad drugiego utopiłby w łyżce wody, chociaż zupełnie nie pamięta tak naprawdę, dlaczego. Dariusz Galica, były radny, przedsiębiorca, winą za konflikty własnościowe na Podhalu obarcza wielkie rozdrobnienie własnościowe nieruchomości i nieuregulowanie tych spraw przez wiele, wiele lat. - Tak naprawdę te spory dotyczą często znikomego procenta górali. Spotkałem się z sytuacją, że ktoś zaczyna inwestycję na nieruchomości, która miała 70 właścicieli. Godziło się na nią 69, a tylko 1 był przeciwny. Często bywa jednak tak, że ten 1 jest najgłośniejszy i potrafi swoje stanowisko przekazywać w bardzo barwny i niekonwencjonalny sposób - mówi Dariusz Galica.
Kiedyś te swary i procesy dotyczyły właśnie przysłowiowej miedzy. Wtedy jednak podhalańskie pola były wykorzystywane przez rolników. Teraz, gdy wiele z nich leży odłogiem, a służyć mogą tylko jako tereny budowlane, turystyczne, narciarskie, zmienia się także esencja tych waśni. - Trzeba apelować do ludzi, żeby regulowali swoje sprawy w księgach wieczystych. Na Harendzie na przykład przy budowie kanalizacji wiele osób twierdziło, że są właścicielami działek i jakież było ich zdziwienie, kiedy dowiadywały się, że w księgach wieczystych nie figurują na ten temat żadne zapisy - zaznacza Dariusz Galica. Jeszcze trudniejszą sytuację mogą mieć spadkobiercy - dziadek do ksiąg nie poszedł, własność jest rozdrobniona, a sądowe akta pęcznieją z każdym rokiem.- Teraz mamy na Podhalu boom budowlany. Gdyby ten przysłowiowy dziadek poszedł do tych ksiąg, załatwił formalności, inwestycje powstawałyby o wiele szybciej, a tak to na tym wszystkim puchną portfele, ale nie inwestorów, a mecenasów - podsumowuje Galica i zachęca, aby spraw własnościowych pilnować. - A przecież od dawna wiadomo, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje. Kiedyś bywało tak, że niepotrzebne były księgi wieczyste, liczyło się honorowe słowo, a teraz już trudno komukolwiek wierzyć - podsumowuje góralka z zakopiańskich Skibówek. Jej zdaniem procesy o miedzę, o działkę wynikają z przywiązania górali do własności, a może wpływ na nie ma też jednak to słynne, przysłowiowe górskie powietrze.
Kloaczna wojna
Jakże inaczej nazwać najsłynniejszy chyba historyczny spór zakopiański z przełomu XIX i XX wieku między pierwszym góralem, który uzyskał wyższe wykształcenie, radnym, wójtem, doktorem Andrzejem Chramcem a lekarzem klimatycznym Tomaszem Janiszewskim, którego popierał Stanisław Witkiewicz. Ten podział na dwa wrogie obozy, jak pisał w swojej książce „Moje Podhale” Włodzimierz Wnuk, poprzedził konflikt na tle odmiennego podejścia do... ustępów. Zakopane w tych czasach nie miało sieci kanalizacyjnej, fekalia wywożone były prosto z dołów kloacznych. „Projekty odpowiednich do tego urządzeń, robione przez Janiszewskiego, kolidowały z przyjętą praktyką i z możliwościami finansowymi gminy. Doszło do wielu gwałtownych polemik w prasie i na wiecach” - pisał Włodzimierz Wnuk. Dwie koncepcje Janiszewskiego - budowy wodociągów z kanalizacją i Chramca, który uważał, że najpierw trzeba zbudować wodociągi, a dołożenie kanalizacji wpędziłoby gminę w długi, podzieliły Zakopane na lata na dwa wrogie obozy. Wobec Chramca wytaczano zarzuty o przeszkadzanie dalekosiężnym planom, faworyzowanie brudnych góralskich chałup. Radni ostatecznie opowiedzieli się za koncepcją Chramca, a apogeum tej najdłuższej kloacznej wojny nowoczesnej Europy było opublikowanie przez Witkiewicza w cyklu artykułów pt. „Bagno”. Przy tym konflikcie dzisiejsze spory zakopiańskich politykierów wydają się być sporem dzieci w piaskownicy.
Paweł Pełka
Tygodnik Podhalański 51/2014

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
Tu napewno nie pomagaja Polskie skorumpowane, na poziomie przedszkola sady. Pamietam na rozprawie kiedy sedzina poprosila o zdjecia "kepy" a lat szesdziesiatych, albo doszla do wniosku ze nie kazda dzialka "musi" miec dojazd.. Zenada.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz