Kilka razy próbowałem wydostać się na powierzchnię, ale za każdym razem masy śniegu wciągały mnie w jej głąb.
To był kolejny wyjazd turysty z Opola w Tatry. Przez internet umówił się z grupą ludzi w Morskim Oku. Mieli wejść na Mięguszowiecki Szczyt. Jednak po zapoznaniu się z warunkami panującymi w wyższych partiach gór zrezygnowali z tego ambitnego planu. W sobotę pan Robert wraz z nowo poznaną w schronisku dwójką turystów postanowił wyruszyć na Rysy. W czasie podejścia widzieli schodzącą lawinę, która porwała jednego z czterech turystów idących przed nimi. Udało się go szybko wyciągnąć. Był w bardzo dobrym stanie. Wszyscy razem postanowili zejść do schroniska. W niedzielę rano pogoda była najlepsza od kilku dni. Po sobotnich doświadczeniach i opadach śniegu nie było łatwo podjąć decyzję o kolejnej próbie wyjścia na szczyt.
- Zorientowaliśmy się, że na Rysy rusza czwórka przewodników tatrzańskich. Pomyśleliśmy, że jeśli pójdziemy ich śladem, będziemy bezpieczni. Faktycznie, szlak był przetarty. Szło się bardzo dobrze. Czuliśmy się świetnie. Nowo poznanej koleżance wraz z kolegą Patrykiem udzielałem instrukcji, jak posługiwać się rakami i czekanem. Widoczność była bardzo dobra, dopiero pod szczytem pojawiły się mgły - relacjonuje niedzielne wydarzenia Robert Milczarek, z którym spotkaliśmy się w poniedziałek, zaraz po jego wyjściu ze szpitala, w Cafe Tygodnik Podhalański. Na szczycie trójka turystów robiła sobie pamiątkowe zdjęcia i pokrzepiała się gorącą herbatą. W czasie zejścia pan Robert wyprzedził nieco swoich towarzyszy. W stromym żlebie spotkał snowboardzistę, który szykował się do zjazdu. - Powiedziałem mu, że poczekamy, aż zjedzie, żeby bezpiecznie ruszyć dalej. Zapewnił mnie, że zanim przygotuje się do zjazdu, minie co najmniej godzina. Zaczęliśmy schodzić - opowiada. - Usłyszałem krzyk „lawina”, ale już nie zdążyłem zareagować.
Czoło lawiny uderzyło go w twarz i powaliło na ziemię. Próbował hamować czekanem. Stracił go momentalnie. - Dobrze, że nie urwało mi dłoni, bo to była jednak straszna siła. Wiedziałem, że muszę się jak najbardziej rozluźnić i próbować wydostać się na powierzchnię lawiny. Kilka razy mi się to udało, ale za każdym razem masy śniegu wciągały mnie w jej głąb - relacjonuje wydarzenia z poprzedniego dnia. Waży każde słowo, nie dając się porwać emocjom. Kiedy wszystko ucichło, o własnych siłach wydostał się spod śniegu. Pierwsze, co zobaczył, to byli jego towarzysze przeszukujący lawinisko. Chciał podbiec w ich stronę, ale kolana odmówiły mu posłuszeństwa. Nieopodal toprowcy prowadzili szkolenie lawinowe. O zejściu lawiny powiadomił ich snowboardzista. Jak się okazało, zjechał o wiele wcześniej, niż planował. To on prawdopodobnie spowodował jej zejście.
Toprowski helikopter przetransportował Roberta Milczarka z lawiniska pod Rysami do zakopiańskiego szpitala. Mimo że turysta spadał w zwałach śniegu kilkaset metrów, oprócz bolesnych potłuczeń nie ma żadnych innych obrażeń. Pan Robert chodzi po górach od wielu lat. Zdobywał również alpejskie szczyty. I choć z lawinami miał do czynienia nie po raz pierwszy, nie uważa się za człowieka doświadczonego. - W takim momencie, czy lawina będzie pierwsza, czy dziesiąta, a człowiek przeżyje, to jest szczęście, a nie doświadczenie. Jeżeli człowiek ma szansę ruszyć się pod taką lawiną i coś zrobić, to jest szczęście. Tu działa raczej instynkt, a nie doświadczenie - podsumowuje turysta. Do gór ma szczególny stosunek. Każda wycieczka to intymne przeżycie. Nieraz ta pasja zaważyła na jego życiu osobistym. Swoje górskie wrażenia i przemyślenia opisał w tomiku wierszy Pomnik z Krwi i Kości i powieści Szczyt.
Beata Denis-Jastrzębska
Tygodnik Podhalański 17/2015

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
Lawiny mnie przerażają. O ile stracisz przytomność i zaśniesz to jeszcze łagodna smierć, ale nie wyobrażam sobie śmierci pełna świadomości co się dzieje będąc pogrzebana pod śniegiem, który robi się jak beton jak tylko lawina się zatrzyma. Jeżeli ktoś przeżył to nie nazwałabym tego szczęściem tylko kolejną szansą. Moja koleżanka tak miała. Raz porwała ją lawina, przeżyła. Drugi raz po 2 latach się nie udało. To było ostrzeżenie, ale jednak Tatry przyciągają. Nie da się ukryć te Nasze góry są niezwykle, ale i bardzo niebezpieczne nawet dla doświadczonych turystów- bo tak każdy jest turystą w gorach nie ważne czy góral czy ceper. Z lawinami będzie się mi zawsze kojarzyć wypadek pod Kopa Kondracką. Małgosia Kącka i Krzysztof Ślęzak. Na zawsze to miejsce i śnieg i słowo lawina powodują u mnie gęsia skórkę. Szanujmy góry, jak są znak ,żeby nie iść dalej - proszę ufajcie intuicji, a nie na sile... bardzo proszę o rozwagę. Kopa to nie tylko Kopa, przy mgle i braku widoczności jest śmiertelnie niebezpieczna. Mamy jedno życie, jeszcze nie raz wejdziecie, zjedziecie, ale bezpiecznie. W lepszych warunkach. Żywi i szczęśliwi.
0 0
@Ola - jak zauważysz , to ten artykuł jest już archiwalny , bo pochodzi z 2015r. , ale to co piszesz jest bardzo mądre i powinno trafić do rozsądku każdego , ja byłem ratownikiem-ochotnikiem w ówczesnym GOPR , obecnie TOPR przez ponad 30-ści lat i wiele razy miałem doła po wyprawie , ale było też mnóstwo wypraw i satysfakcji !!!!!!!!
P.S. dla czytających i niedowiarków to mam legitymację ratownika i tzw. BLACHĘ z numerem !!!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz