Nie wiem, czy kiedykolwiek dojdziemy do siebie po tej tragedii - mówi Dominika ze Stowarzyszenia Charytatywnego "Uśmiech" z Mikołowa. U progu wakacji przypominamy pewien poniedziałek 22 lipca. Ku przestrodze.
Poniedziałek, 22 lipca. Kolejny słoneczny dzień na Podhalu. „Poroniańskie Lato” trwa na całego. Są regionalne stoiska, tańczą górale, kiełbaski się smażą. Tuż koło straganów pod kościołem przechodzi grupa dzieci. Są w różnym wieku, bardzo małe i nastolatki. Najmniejsze w zielonych czapeczkach. Trzymają się za ręce. Między nimi siostry zakonne. Jedna z telefonem przyklejonym do ucha. Szybko przechodzą koło placu, na którym tańczą górale, jakby muzyka ich drażniła. Nie może być inaczej, mija niespełna godzina od tragedii, która ich dotknęła.
To było około szesnastej w pensjonacie na początku wsi. Taki budynek z dolepioną nową, potężną częścią hotelową i ze sklepem spożywczym, na którego szyldzie największymi literami ktoś napisał „Alkohole”. Kilkadziesiąt metrów stąd kończy się Biały Dunajec. Byli już po jedzeniu. Czas na odpoczynek. Nie wiadomo, co się stało w pokoju na piętrze. Chłopiec pobiegł do siebie zaraz po posiłku. Nagle jakieś krzyki, policja, karetka. Sześcioipółletni Oskar wypadł z balkonu prosto na betonowy chodnik. Potężna kałuża krwi rozlała się przed samym sklepem.
Spadał z około 3 metrów. Szok, modlitwy o życie. Przecież to nie może być prawda. Ciągnące się w nieskończoność minuty niepewności i nadziei, że przeżyje. I potem to najgorsze. Umarł. Idą całą grupą w kierunku Bukowiny Tatrzańskiej. Byle dalej od tego miejsca. Wiedzą, że policja, dziennikarze - muszą chronić dzieci. Z pomocą przychodzi dyrektor Katolickiej Szkoły Podstawowej w Czerwiennem. Dwa busy zabierają całą grupę. Kilkanaście minut później wysiadają przed szkołą. Dziennikarze proszą o rozmowę z siostrami. Wycofują się jednak, gdy słyszą: - Jesteśmy wstrząśnięte. Nawet nie wiemy, co mogłybyśmy powiedzieć - mówi jedna z nich. - Musimy zadbać o te dzieci. Mężczyzna z busa informuje, że zaproszą dzieci na ognisko z kiełbaskami. - One teraz potrzebują specjalnej troski - przypomina i dodaje, że na miejscu jest już psycholog.
Powoli zapada zmrok. Ze szpitala na miejsce tragedii wraca Dominika i Małgorzata. To najważniejsze osoby na tej kolonii zorganizowanej przez Stowarzyszenie Charytatywne „Uśmiech” z Mikołowa. Będą tu przez chwilę, bo czeka je jeszcze długie przesłuchanie na policji. Godzą się na krótką rozmowę. - Mamy pod opieką 60 dzieci, jest 6 opiekunów. Wszyscy z wieloletnim doświadczeniem. Mamy tu wyspecjalizowaną kadrę. Jesteśmy pedagogami - zapewnia Dominika. Obie panie nie chcą mówić na temat samego wypadku. Nie wiedzą, jak do niego doszło. - Jesteśmy zrozpaczone - nie muszą tego mówić, widać po nich, jak przeżywają śmierć chłopca.
Tymczasem nieoficjalnie dowiadujemy się, że wśród uczestników kolonii był niepełnosprawny, starszy mężczyzna. Leżał chory w łóżku w feralnym pokoju z balkonem, gdy wpadły do niego dzieci, m.in. Oskar. Mężczyzna widział jak chłopiec wspina się na barierkę i potem znika. Sąsiedzi nie chcą rozmawiać o wypadku. Raczej dopytują się o szczegóły, bo słyszą różne wersje wydarzeń. - Chałupa należy do braci C. Jeden ma ten sklep, a drugi pensjonat - wyjaśnia Józek, mieszkający kilka chałup dalej. - Już minęło dobrych parę lat, jak dobudowali nową część. Zdaniem górala nigdy nie było tu żadnych problemów, a dzieci zawsze przyjeżdżały i dobrze się tu czuły. - Nawet pod sklepem awantur tu nie ma. A teraz taka tragedia.
Nieoficjalnie dowiadujemy się, że Oskar O. przyjechał na kolonie z młodszą o rok siostrą. Oboje są z domu dziecka Sióstr Służebniczek w Gliwicach. Rodzice są pozbawieni praw rodzicielskich. Pod koniec sierpnia rodzeństwo miało trafić do nowej rodziny. Kończył się właśnie okres przygotowania do adopcji. - Co to za opieka była? - denerwuje się Stefan Kowalów. Sędziwy góral z laseczką mieszka nieopodal miejsca tragedii, jego zdaniem dziesięciu opiekunów na sześćdziesiątkę dzieci to stanowczo za mało. - Jak w takiej sytuacji upilnować dzieci, gdy mieszkają w małych, kilkuosobowych pokoikach - pyta i rozkłada ręce.
Jurek Jurecki
Tygodnik Podhalański 30/2022

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz