Bez patentu żeglarza, startując z Dunajca, zdobył Wisłę. W przygodzie życia 62-latkowi ze Szczawnicy towarzyszył o 10 lat starszy przyjaciel.
Wypłynąć jachtem żaglowym z ujścia Dunajca do Gdańska? Wydaje się niemożliwe, a jednak... Mailowa informacja budzi niedowierzanie. Taką trasę do tej pory pokonywały jedynie kajaki lub tratwy o malutkim zanurzeniu. Tymczasem na 17-dniowy rejs i ok. 830 km miał się porwać 62-letni Henryk Szczepaniak ze Szczawnicy razem z sądeczaninem Andrzejem Górszczykiem. „Ostatni odnotowany taki rejs był 12 lat temu, lecz wówczas płynęło czworo młodych ludzi” - podkreśla w wysłanej informacji pan Andrzej, znany z legendarnego kabaretu „Lach”. „Byłbym wdzięczny, gdyby Wasze Pismo zamieściło chociażby malutką wzmiankę o dzielnym góralu - żeglarzu, który w Szczawnicy jest niezwykle skromną, ale barwną postacią.
Szczawnica, ulica Maćka zza Ławy. W ogrodzie pracuje pan Henryk. Podczas jego nieobecności trawa mocno poszybowała w górę, teraz trzeba ją ściąć kosą. Mężczyzna na chwilę odrywa się od pracy, by potwierdzić informację z elektronicznej poczty. Faktycznie, wypłynęli z Opatowa nad Wisłą, miejscowości położonej w połowie drogi między Koszycami a Nowym Korczynem. - To nie było szaleństwo, a raczej większe wyzwanie, choć może ze względu na nasz wiek niektórzy tak właśnie uważali - rozpoczyna historię Henryk Szczepaniak. - Wisła jest bardzo wymagającą i dziką rzeką. Kamiński, ten słynny podróżnik, zdobył ją 3 lata temu, ale porwał się wówczas kajakiem w asyście innych osób i mówił, że to trudna wyprawa, a my wypłynęliśmy jachtem.
Na wodzie łupinka? Nie tak zupełnie do końca. Kupiony przez podróżników jacht typu FAM, pamiętający lata 70., o powierzchni żagla 14 m kw., był dokładnie przemyślany. Miał mieć małe zanurzenie i dobrą sterowność nawet na wiosłach. Znalezisko z internetu przeszło przed rejsem metamorfozę. Na taką wyprawę podróżnicy zabrali spory ekwipunek. Oprócz jedzenia i picia w ich wyposażeniu znalazła się także flisacka śpryska, niezwykle pomocna, gdy łódka wpływa na mieliznę. - Na wodzie jest się praktycznie samemu. Przez przeszło 800 km na Wiśle spotkaliśmy tylko jednego kajakarza - wspomina mężczyzna. - Co z tego, że w górnej Wiśle szlak wodny jest dobrze oznakowany, skoro zupełnie się nie sprawdza, bo po jego wytyczeniu - jak rozmawialiśmy z osobami, które dobrze znają Wisłę, bo pobierają z niej piasek - w ciągu kilku tygodni to, co jest wyznaczone, się zmienia.
Wisła jest ogromnie wymagająca. Nie płynie się nią prosto, ale od brzegu do brzegu - tak jak prowadzi główny nurt rzeki. Każde, nawet malutkie zakole zmienia położenie jachtu. - Trzeba nauczyć się czytać Wisłę i bezwzględnie się do niej dostosować. Nie ma innej opcji, żadne umiejętności czy też kanony sztuki żeglarskiej nie wchodzą w grę. Na Wiśle trzeba sobie radzić samemu - dodaje góral. - Podczas wyprawy czuliśmy się jak na rzekach w Rosji, gdzie są zupełne pustkowia. Czasem podczas rejsu spotykaliśmy wędkarza, był on dla nas znakiem, że przepływamy koło kolejnej wsi. Wysokie i praktycznie niedostępne brzegi, obwałowania z kamieni - to było wokół nas. Trzeba przepłynąć sporo kilometrów, by móc dobić do brzegu - opowiada szczawniczanin.
Podróżnicy, wybierając się w rejs, nie zakładali powrotu. Najtrudniejsze momenty na wodzie były dla nich próbą charakteru. Głównym problemem na Wiśle były mielizny. Przytrafiły się kilkanaście razy. By z nich wybrnąć, potrzebna była taktyka i siła mięśni. - Nie zawsze warto pchać łódkę do przodu, czasem lepiej wrócić - tłumaczy podróżnik. Następne utrudnienia pojawiały się przy kolejnych przepłyniętych kilometrach. Pierwszym był stopień wodny elektrowni zlokalizowanej w województwie świętokrzyskim, nad Wisłą, w pobliżu Połańca. - Na dnie jest zapora. Gdy jest wysoki stan wody, jest to praktycznie niezauważalne, przy niskim pojawia się problem. Najlepiej wcześniej zadzwonić do głównego dystrybutora elektrowni i zapytać, czy można przypłynąć, czy też nie. Na szczęście nam się trafił wysoki stan wody. Trzeba było tylko podnieść ster i silnik w górę - opowiada szczawniczanin.
Kolejna niepewność pojawiła się w Warszawie. Remont mostu Łazienkowskiego, a z nim zakaz ruchu. Jacht zatrzymał się na dzień. - Trzeba iść do kierownika budowy i załatwić sobie przejście, bo prace przy moście trwają dzień i noc. Na 2 godziny przed wypłynięciem poinformowaliśmy pracowników firmy, że ruszamy. Na chwilę przerwali pracę, a wtedy jacht mógł przejść - tłumaczy mężczyzna. Włocławek i następna zapora. Śluza nieczynna praktycznie od 3 lat, sporadycznie uruchamiana. I tę przeszkodę podróżnikom udało się pokonać. - Nie wiedzieliśmy o tym wszystkim wypływając. Wszelkie opisy w internecie sugerowały, że wszystko jest ok. i nie ma żadnych problemów, tymczasem rzeczywistość okazywała się zupełnie inna - dodaje. Ostatnie zaskoczenie czekało żeglarzy na końcu podróży. Miejsce, gdzie Martwa Wisła łączy się z Morzem Bałtyckim, nie było łatwe do pokonania. Most pontonowy, 6 w skali Beauforta i 1,5-metrowe fale. W tej chwili ważna była logistyka. Mimo pierwszych obaw udało się. Cel został osiągnięty.
- Jesteśmy z siebie bardzo dumni, że daliśmy radę. Większość osób, którym mówiliśmy, że płyniemy, nie wierzyła, że uda nam się dobić do Gdańska, a jednak... - kończy historię pan Henryk. - Dziesięć lat temu Andrzej Grószczyk zaraził mnie żeglarstwem, nauczył mnie wszystkiego. Dzięki niemu pływam, choć nie mam patentu żeglarskiego. To wspaniała pasja, którą chcę przekazać wnuczkom - dodaje góral. Plany na przyszłość? Kierunek Szczecin, rzeka Narew? Niewykluczone.
Aneta Dusik
Tygodnik Podhalański 26/2014

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
No jest taki w Zakopanem co na rowerze z nad morza przyjechał wzdłuż Wisły i Dunajca do Zakopanego
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz