2023-03-12 12:00:10

Reklama

Waksmund, Ostrowsko, Lublin

Andrzej Waksmundzki - "Hrabia" i "Pitagoras"

Reklama

Na przesłuchaniach znęcano się nad nim przez bicie, przykładanie rewolweru do głowy i wieszanie za skrępowane ręce na drzwiach. - To było nie do wytrzymania... - pisał po latach prof. Andrzej Waksmundzki. - Ale on, twardy góral z Waksmunda, wytrzymał...

- Mój ojciec nie był wylewny. Na palcach jednej ręki mogę policzyć, ile razy mnie za coś pochwalił - wspomina w zaciszu starego domu w Ostrowsku prof. Monika Waksmundzka-Hajnos, córka wybitnego specjalisty w zakresie chemii fizycznej prof. Andrzeja Waksmundzkiego. - Cechowała go stanowczość, nie roztrząsał, czy coś trzeba zrobić, czy nie trzeba, po prostu działał, podejmując kolejne decyzje - tłumaczy.

Sonderaktion Krakau

 I pewnie ta stanowczość właśnie, góralski hart ducha i umiejętność szybkiej oceny sytuacji uratowały przyszłego specjalistę w zakresie fizykochemii zjawisk powierzchniowych i technologii światłowodowych od niechybnej śmierci. A okazji ku niej było co najmniej kilka. Pierwsza wówczas, gdy niezwykłym zrządzeniem losu 6 listopada 1939 r. uniknął aresztowania w ramach „akcji przeciwko profesorom uniwersyteckim” - Sonderaktion Krakau. - Mój ojciec, kierując się wrodzonym poczuciem obowiązku, wybrał dyżur w oczekiwaniu na mogących się pojawić studentów, zamiast - jak reszta wykładowców - pójść do auli Colegium Novum - tłumaczy ten fakt jego córka. Hitlerowcy aresztowali wtedy 183 profesorów i asystentów oraz kilku studentów i zesłali do obozów koncentracyjnych. Jako że na posadę w okupowanym Krakowie świeżo upieczony doktor nie miał już co liczyć, w marcu 1940 r. wrócił wraz z żoną Antoniną do domu jej ojca w Ostrowsku, zrobił niezbędny remont, nakupił krzaków porzeczek, uzupełnił domowy inwentarz i tak, jak chcieli kiedyś rodzice - zaczął gazdować.

- Tata niewiele mówił o tym, co przeżył podczas II wojny. Jeśli już coś wspominał, to robił to wyłącznie 5 maja, w kolejno przypadające rocznice wyzwolenia obozu. Ale zawsze były to bardzo oszczędne informacje - zaznacza kego córka Monika. Jak przyznaje, dopiero po jego śmierci dowiedziała się, że zostawił po sobie zapiski. Największym jednak zaskoczeniem okazała się dla niej mowa pogrzebowa, którą nad grobem ojca wygłosił Mieczysław Mołdawa, współwięzień Andrzeja Waksmundzkiego z obozu Gross-Rosen. - Usłyszałam, jak nazwał mojego ojca bohaterem, "hrabią Andrzejem", jak wymieniał go w jednej linii z arystokratami... Puzzle zaczęły się wtedy układać, a ja chciałam się dowiedzieć jeszcze więcej!

Z Podhala do Krakowa

Bo droga z Waksmunda do Krakowa była dla przyszłego uczonego długa i kręta. Urodził się w 1910 r. jako najstarszy syn Józefa Waksmundzkiego i Pauliny z domu Sral. I tylko ślepe zrządzenie losu oraz protekcja finansowa stryja uchroniły Andrzeja przed pozostaniem w Waksmundzie na zawsze. Bo choć nauka od małego trzymała się jego  głowy, to rodzice widzieli przyszłość syna na gospodarstwie. "Stryj Jakub, przyjechawszy w 1922 r. na urlop do Waksmunda, zabrał mnie do Nowego Targu i podstępem wprowadził do gimnazjum, wepchnął do klasy pełnej chłopców zdających egzamin wstępny" - pisał po latach w swoich wspomnieniach. Koniec końców w ten oto przebiegły sposób przyszły profesor stał się uczniem Gimnazjum im. Seweryna Goszczyńskiego w Nowym Targu. O tym, jak dobrze sobie radził, najlepiej świadczą słowa, które jego ojciec usłyszał na pierwszej swojej wywiadówce. - Ilu jeszcze takich synów macie, to ich tu przysyłajcie... - przekonywał wychowawca Andrzeja. Krótkim epizodem po zdaniu matury była dla młodego Waksmundzkiego Szkoła Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim - jednak wyjątkowo mu nie spasowała. "Najprzykrzejsze były musztry w nocy w zimie. Wojsko mi się nie zwidziało przez te ogłupiające działania i dryl pruski. Nie zostałem więc na zawodowego oficera..." - wspominał potem po latach. Ostatecznie, znów dzięki wsparciu finansowemu stryja i wreszcie przy aprobacie rodziny, 29 września 1931 r. zapisał się na Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunek chemia. Okres studiów okazał się jednak dla niego bardzo ciężki, bo pieniądze, które otrzymywał od stryja, nie wystarczały mu do końca miesiąca. "Waletował" więc w akademiku, jadł darmowe posiłki u sióstr felicjanek i gdy tylko miał taką okazję, udzielał kolegom korepetycji. Pomimo tych wszystkich trudności w 1936 r. obronił pod okiem promotora prof. Bogdana Kamieńskiego pracę magisterską pt. Otrzymywanie czystego wodoru elektrolitycznego. Katalityczna redukcja bezwodnika węglowego do metanu, otrzymując tym samym tytuł magistra filozofii w zakresie chemii, a 10 czerwca 1939 r. został promowany na doktora filozofii w zakresie chemii na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Już wcześniej, bo od 1937 r., pracował też jako młodszy asystent w Katedrze Chemii Fizycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Kryptonim "Karczma"

- Kiedy po aresztowaniu krakowskich profesorów rodzice zmuszeni byli wrócić z Krakowa na Podhale, wielkim problemem okazało się to, że tata nie miał żadnego zatrudnienia - snuje swoją opowieść prof. Waksmundzka-Hajnos. Jak się jednak okazało, niespodziewanie w sukurs mężowi swojej koleżanki z klasy przyszła pewna Niemka, która wystarała się młodemu doktorowi o posadę nauczyciela chemii, fizyki i materiałoznawstwa w Szkole Handlowej i Melioracyjnej w Nowym Targu. Pracę tę rozpoczął we wrześniu 1940 r., ale czas tej względnej stabilizacji nie trwał długo, bo upomniała się o niego Polska Podziemna. Stało się to za sprawą niejakiego inż. Pawła Cudzicha, który wciągnął Andrzeja Waksmundzkiego w struktury Związku Walki Zbrojnej, późniejszej Armii Krajowej. Waksmundzki objął także funkcję komendanta powiatowego Ruchu Oporu Chłopów. Jak pisał potem we wspomnieniach, sam zaprzysiągł swoich dobrych kolegów z Waksmunda - Józefa i Jana Ligęzów, Józefa Basistę oraz żonę Józka "Cukra" Ligęzy, Michalinę. - To tu, w domu, w którym teraz jesteśmy, znajdował się punkt kontaktowy pododcinka o kryptonimie "Karczma", stanowiącego fragment "Zagrody" na trasie Warszawa - Budapeszt, za którego organizację odpowiedzialny był mój ojciec - tłumaczy z przejęciem pani Monika. - Tu kurierzy zostawiali swoje kenkarty, pobierali narty, białe ochronne skafandry, dokumenty słowackie i przedzierali się dalej na południe. Miejscowi gadali nawet, że w tym domu straszy. Ojciec celowo tę pogłoskę podtrzymywał... I to tu 2 lutego1942 r. Niemcy przyszli tatę aresztować.

Aresztowanie

Wiele złego się wtedy podziało. W styczniu 1942 r. gestapo zaczęło rozpracowywać struktury Konfederacji Tatrzańskiej Augustyna Suskiego. Miejscowi konfidenci rzucili podejrzenie, że i Andrzej Waksmundzki do tej organizacji należał. - Tata, jak ja teraz, siedział przy tym stole i układał pasjansa, a moja mama i jego brat Stanisław ponaglali go, bo wszyscy mieli zaraz pójść z wizytą do ks. proboszcza. Wtedy wtargnęło gestapo - opowiada córka profesora. Według jej relacji dom został przeszukany, ale niczego w nim nie znaleziono, choć na strychu ukrywano radiostację, narty, fałszywe dokumenty i inne niedozwolone przedmioty. Jedynym "dowodem", który podczas tej rewizji obciążył Andrzeja, była ulotka zrzucona przez rosyjski samolot w okolicy Zarębka w Łopusznej, którą on sam podniósł i nieopatrznie zabrał do domu. W kieszeni spodni miał jednak dużo bardziej niebezpieczny dowód - agitatorską gazetkę Polski Podziemnej. - Zimy były wtedy bardzo mroźne. Ojciec nosił więc dwie pary spodni. I gazetka była w tych, które miał pod spodem, dlatego jej nie znaleźli - tłumaczy ten fakt jego córka. Na szczęście gdzieś na Rynku w Nowym Targu udało się mu tę gazetkę wyrzucić.

To, co działo się potem z Andrzejem Waksmundzkim, przypomina kołowrót złych zdarzeń. Z Nowego Targu odesłano go do cieszącej się złą sławą wilii "Palace" w Zakopanem, gdzie pomimo tego, że został poddany bestialskim torturom, nie zdradził nazwisk towarzyszy broni. W tym czasie jego żona Antonina robiła, co mogła, żeby złapać kontakt ze swoim mężem. Dowiedziała się, że jakaś kobieta z Waksmunda służy u siostry kochanki szefa gestapo i tym sposobem starała się znaleźć choć marny punkt zaczepienia. A że z Ostrowska nie było żadnej komunikacji, chodziła dzień w dzień po 7 km na stację do Nowego Targu i stamtąd  pociągiem jeździła  do Zakopanego. Chcąc wyciągnąć Andrzeja z więzienia, pozbyła się też wszystkich kosztowności. Niestety, nic nie wskórała, poza odbieraniem i praniem jego zakrwawionej bielizny.

Obozy

Z willi "Palace", już jako więźnia politycznego, przewieziono Andrzeja Waksmundzkiego do Krakowa, potem do więzienia w Tarnowie, a końcem maja 1942 r. zamknęły się za nim bramy Auschwitz. "Zostałem skierowany na blok 13 - Zugang, przyszyłem numer i wyprowadzono nas na morderczą gimnastykę na dziedziniec, na którym stała płyta, a przed nią piaskownica. To było miejsce rozstrzeliwań. Przed paru godzinami odbyła się egzekucja - widzieliśmy, idąc Lagerstrasse, wozy z plandeką, z których ociekała krew. Sądziłem, że to do kuchni wiozą mięso z uboju. Dopiero na dziedzińcu znaleźliśmy ślady krwi - wszystko posypane podchlorynem wapnia. Na płycie - kulochwytnej - zobaczyłem obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej wpięty szpilką" - opisywał te traumatyczne doświadczenia. W obozie tym długo nie zabawił. Któregoś dnia podczas apelu jego i kilku innych rosłych więźniów wybrano do pracy w kamieniołomach Gross-Rosen. - Ojciec ogólnie niewiele o sobie napisał. Ale o konspiracji, aresztowaniu, torturach w willi "Palace" i pobycie w Auschwitz wspomniał. Słowem natomiast nie opisał swojego pobytu w "kamiennym piekle". Jakby nie miał na to siły? Albo uważał, że jeszcze zdąży? - zastanawia się jego córka. 

Jak na ironię losu przez pomyłkę związaną z nazwiskiem i miejscem urodzenia (w papierach zapisano Waksmundzki von Waksmund) obozowy wydział polityczny, wyszukujący z teczek personalnych wrogich Hitlerowi arystokratów, wyznaczył do karnego komanda również jego. I tak znalazł się góral z Waksmunda w jednym komandzie z takimi osobistościami jak: "Czerwony Książę" Krzysztof Radziwiłł, kurier londyński - Jan Maria Rostworowski, hrabiowie: Potocki i Michorowski i dwudziestu innych wysoko urodzonych. Górna granica przeżywalności w takim komandzie wynosiła 3-5 tygodni. Andrzej Waksmundzki w tych nieludzkich warunkach przeżył trzy lata - do momentu wyzwolenia przez Amerykanów obozu Mauthausen, do którego przewieziono więźniów pod koniec wojny. Wcześniej znów cudem uniknął śmierci w komorze do testowania szczelności broni gazowej, gdy tylko dzięki swojej wiedzy, przy użyciu termometru i na podstawie temperatury wrzenia, odróżniał metanol od etanolu.

Profesor

- Nawet po okropieństwach, które przeszedł, mój ojciec nie stracił dawnego zapału - podkreśla z dumą pani Monika. Po wojnie wrócił do Krakowa, w czerwcu 1945 r. zatrudniono go jako asystenta w Zakładzie Chemii Fizycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, a krótko potem rekomendowano do zorganizowania od podstaw Katedry Chemii Fizycznej Wydziału Przyrodniczego w nowo tworzonym Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W 1949 r. uzyskał stopień doktora habilitowanego na podstawie rozprawy pt. Właściwości filmów adsorpcyjnych chinoliny i jej metylopochodnych na powierzchni ich wodnych roztworów, rok później tytuł profesora nadzwyczajnego, a w 1960 r. tytuł profesora zwyczajnego. Główną dziedziną jego zainteresowań była przede wszystkim chemia fizyczna, chromatografia, fizykochemia zjawisk powierzchniowych i technologii światłowodowych. - To dzięki pracy zespołu mojego ojca w krajach Demoludu położono pierwszy kabel światłowodowy - podkreśla prof. Monika Waksmundzka-Hajnos. Ona sama zapamiętała go natomiast jako tytana pracy, człowieka, który nie wspominał, nie roztrząsał, ale i nie pomstował. - Był dość nerwowy i dość surowy, ale nie mógł być niczym baranek, kiedy życie miał takie ciężkie.

16 czerwca 2017 r. nastąpił symboliczny powrót prof. Andrzeja Waksmundzkiego z Lublina do Ostrowska. A to za sprawą nadania tamtejszej szkole podstawowej jego imienia. Wcześniej stosunek Andrzeja Waksmundzkiego do świata i do drugiego człowieka docenił ks. Józef Tischner, umieszczając go jako Pitagorasa w swojej "Filozofii po góralsku". - Wszystkie te fakty dotarły do mnie dopiero po śmierci taty. Wcześniej były to rozsypane obrazki, które nagle zaczęły do siebie pasować. Z nich udało się utworzyć obraz czasów i człowieka, który nigdy, nawet w ekstremalnych warunkach, nie przestał nim być - podkreśla prof. Monika Waksmundzka-Hajnos.

Krystyna Waniczek


Zostań Patronem Tygodnika Podhalańskiego.

1
2
3
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Doria 2023-03-13 11:30:53
Dlaczego nie stawiamy pomników takim ludziom? Tylko ogniom i innym kontrowersyjnym postaciom.
Brawo dla Pani Krystyny!
Gośka 2023-03-12 22:32:48
Przepiękna historia życia niezwykłego człowieka . Jak dobrze, że ktoś postanowił się tym podzielić z nami. Jestem wzruszona i podbudowana , dobrze wiedzieć, że wśród nas żyli prawdziwi ''mocarze'', mam nadzieje, że są wzorem dla młodych w tym trudnym świecie.
Ukłony dla wszystkich, którzy dbają o zachowanie tych wydarzeń i ludzi w naszej pamięci.
2026-04-20 21:00 Jak żyć, wójcie, jak żyć 2026-04-20 20:32 Zamknięcie ulicy Kasprusie w Zakopanem 2026-04-20 20:00 Na stadionie lekkoatletycznym przy Orkana trenują prawie sami piłkarze 3 2026-04-20 19:00 Harda młodość na Krupówkach, czyli co to znaczy być góralem (WIDEO) 1 2026-04-20 18:00 15. Spotkanie ze słowem - Za górala czy za pana? 2026-04-20 17:00 Znamy wyniki Tatrzańskiego Festiwalu Zespołów Góralskich Złote Kierpce 2026-04-20 16:41 Rabkoland otwiera sezon 25 kwietnia. Park rozrywki w Rabce-Zdroju zaprasza na majówkę 2026-04-20 16:30 Utrudnienia na ul. Małej Łąki. Powodem budowa sieci gazowej 2026-04-20 16:17 Wybuch w Maniowach. Relacja strażaków (WIDEO) 2026-04-20 15:28 Awantura w pociągu Gdynia-Zakopane. Nietrzeźwi pasażerowie zatrzymani w Poroninie 2026-04-20 15:07 Wybuch w klubie LKS Lubań Maniowy. Pół budynku zniszczone (WIDEO) 1 2026-04-20 15:00 Kolejny skacowany kierowca stracił dziś prawo jazdy, tym razem w Bukowinie Tatrzańskiej 1 2026-04-20 14:30 Podglądaj, co się dzieje wokół bacówki PTTK na Maciejowej 2026-04-20 14:01 Siatki druciane na wymiar: Zalety personalizowanych rozwiązań przemysłowych 2026-04-20 14:00 Kilkusetmetrowe upadki z dużej wysokości w Tatrach. Ratownicy TOPR mieli pracowitą sobotę 3 2026-04-20 13:30 Trzy groźne oszustki zatrzymane przez nowotarskich policjantów na Śląsku 2 2026-04-20 13:02 Pijany kierowca stracił prawo jazdy, po zakrapianym weekendzie jechał na kacu 7 2026-04-20 12:30 Troje pijanych kierowców zatrzymanych w poniedziałkowe przedpołudnie 1 2026-04-20 12:00 Eksplozja gazu w Skawie 2026-04-20 11:00 Ranny rudzik uratowany przez strażników miejskich z Zakopanego 4 2026-04-20 10:00 W Tatrach chwycił mróz. Kiedy poprawa pogody? 2026-04-20 09:31 W środę Nowotarski Dzień Ziemi 2026-04-20 09:30 Konflikt o boisko API zakończony? Właściciel rezygnuje. Plan ma być zmieniony na Borach 8 2026-04-20 09:00 Dwa pożary traw w Jabłonce 2 2026-04-20 08:00 Będzie żłobek w Kluszkowcach 3 2026-04-19 21:00 Sztuka, która łączy. Rozmowa z Anną Schumacher 2 2026-04-19 20:00 Młodzież sprząta gminę Poronin, w terenie będzie też więcej jodły, limby i buka 1 2026-04-19 19:44 Poszukiwania polskiego skialpinisty w Tatrach Słowackich 2026-04-19 19:00 "Melodia spod Babiej". Pamięci Eugeniusza Karkoszki 2026-04-19 18:00 System kaucyjny na Podhalu. Pierwsze miesiące, pierwsze opinie. Jakie jest Wasze zdanie? 16 2026-04-19 17:00 "Bliźnioka Harnasia" obejrzycie tym razem w Dzianiszu 2026-04-19 16:31 Wiosna Jazzowa tuż-tuż. Mamy dla Was zaproszenia 1 2026-04-19 15:57 Tatrzański Festiwal Złote Kierpce (ZDJĘCIA) 1 2026-04-19 15:42 Pożar lasu w Bystrej Podhalańskiej 2 2026-04-19 15:05 Odeszła Aniela Krupczyńska, wielka działaczka szczawnicka 2026-04-19 14:26 Słońce, 18 stopni i kolejki po lody 1 2026-04-19 14:00 Podhalańska ekipa na Biegu Nocnym na 10 km w Krakowie 2026-04-19 13:00 Śmieci z widokiem na Giewont 7 2026-04-19 12:00 Szantaż w sieci 3 2026-04-19 11:00 Tatrzański Festiwal Zespołów Góralskich Złote Kierpce (WIDEO) 2026-04-19 10:00 Utrudnienia w ruchu podczas Pieniny Ultra-Trail 2026 w Szczawnicy i Jaworkach 2026-04-19 09:00 Ruszyły zapisy do III edycji turnieju Z Orlika na Stadion 2026-04-18 22:36 Takiego pożaru jeszcze nie było. Paliło się mrowisko 14 2026-04-18 21:06 Spotkanie z Marcinem Wilkiem, pisarzem, badaczem literatury i autorem cenionych biografii 2026-04-18 20:14 To był piękny dzień, również na Bachledzkim Wierchu, ale nadciąga zmiana (WIDEO) 1 2026-04-18 19:31 Józefinka wróciła do Lipnicy Wielkiej. To już prawdziwa oznaka wiosny 2026-04-18 19:00 Więcej pociągów dla Małopolski. Kluczowa inwestycja także dla Podhala 3 2026-04-18 18:00 Gaz płynie! Ratułowski spełnił obietnicę 4 2026-04-18 17:00 Szczawnica znów pobiegnie. Za tydzień startuje Pieniny Ultra-Trail 2026 2026-04-18 16:25 Bocian wrócił na Szymony. Znów zamieszkał w dobrze znanym miejscu 4
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2026-04-20 20:48 1. Narciarz skiturowy Turysta górskoturowy Turysta turystycznogórski Auto samochodospalinowe Auto samochodoelektryczne Tatry tatrzańskowysokie Tatry tatrzańskozachodnie Jak mnie cieszą te potworki językowe. Zgodnie z panującą ideologią proponuję jeszcze "ten owca" i "ta owczyni". 2026-04-20 20:44 2. Jakie małpy taki cyrki Krótko i na temat Od kilkunastu lat to samo I nie zmienia się nic dalej trzeba żyć 2026-04-20 20:24 3. Ciekawe jak mogli mówić panowie z posterunku w Krościenku, skoro nie mają do niczego kompetencji? Przypuszczam, że był jakiś oddelegowany policjant z Komendy w Nowym Targu. 2026-04-20 20:21 4. "w godzinach popołudniowych, przez cztery godziny przez piłkarzy KS Zakopane" No kto by pomyślał? Wiceprezes do spraw pozyskiwania środków nie próżnuje! 2026-04-20 20:12 5. I sie kula. Hej 2026-04-20 19:46 6. Góralem jak Góralem ale nie zna życia ten kto nie był bojownikiem ROG u. ...bo tu nie ma mentorów I uczniów jest twarde męskie partnerstwo I wspólny cel... 2026-04-20 19:27 7. niedzielny chłopczyku, a co byś tu nabazgrolił gdyby taki "wczorajszy" kierowca z % zrobił na drodze krzywdę tobie, lub twoim najbliższym ? Też byś pisał mądrości o limitach w krajach "twojej" Europy zachodniej ? 2026-04-20 19:22 8. żal zainstalować pastucha elektrycznego bo nie byłoby czego do gazet wysyłać 2026-04-20 19:16 9. @Niedzielny kierowca, Bułgaria to zapewne też Europa zachodnia ? Byłeś obecny na tej lekcji, forumowa wyrocznio ? 2026-04-20 18:32 10. Apele o ostrożność pitu pitu pitu... Zamiast apelować i pitolić, niedźwiedzie należy płoszyć, nie wiem czy gumowymi kulami czy gazem w ramach dobrego uczynku dla niedźwiedzi. Po to, ażeby unikały ludzi i za jakiś czas nie musiały zostać odstrzelone, gdy problem będzie taki jak na Słowacji.
2026-04-16 18:33 1. Piękna SZKOŁA Grupy uczniów palący papierosy w otoczeniu szkoły, Muzeum i siedziby PTTK. Używają do porozumiewania się kilku prostych słów, powszechnie uznawanych za nieprzyzwoite. Na 150 lecie konieczna jest PALARNIA w szkole. Szkoda dzieci, bo mogą się przeziębić. Pytanie! Czy dyrekcja i pedagodzy widzą to? 2026-03-23 10:43 2. Pan Z. i koledzy.... i potem powiecie ze to prostest w sprawie mostu a nie wiec polityczny. hehe. kogo chcecie nabrac? 2026-03-11 08:14 3. Strategia rozwoju... Stawiać jak najwięcej deweloperki, reszta to ch... 2026-03-06 08:53 4. moze zamiast organizować te rozchwytywane i konsultacje miasta uruchomi druga zmiane u w urzedzie dla pracujacych obywateli petentów? 2026-03-06 08:25 5. Chętnie bym się dowiedział jakie studia i na jakich poważnych uczelniach mają ukończone uczestnicy dyskusji. Wprawdzie obowiązuje zasada, że wystarczy chęć szczera ale oni chcą zmarnować nasze pieniądze. Oj tam, oj tam. 2026-02-16 21:51 6. "Na spotkaniu zjawił się burmistrz Łukasz Filipowicz, radni Tymoteusz Mróz, Mateusz Łękawski i mieszkańcy. Ci ostatni niezbyt licznie." A kto miałby się tam pojawić jak spotkanie zorganizowane w godzinach gdzie normalni ludzie pracują a miejsca tam w tej "stacji kultura" było może jeszcze na jakieś 20 osób. Przecież to klita na poddaszu gdzie jest miejsce dla dzieci na zabawy a nie dla 100 czy więcej dorosłych. Przecież to była jawna kpina. Dlaczego spotkanie nie było bardziej komunikowane i nie zapewniono odpowiednio dużej sali? I przede wszystkim dlaczego w godzinach pracy a nie w weekend??? Wywalić miliona na sylwestra potrafią a zmobilizować mieszkańców "nie da się". Widać zależy im żeby przyszło jak najmniej mieszkańców. Boją się usłyszeć to i owo. 2026-02-08 13:18 7. Fajne eksponaty :) 2026-02-04 21:19 8. Nie moje klimaty ani dla uszu ani dla oczu 2026-01-29 15:43 9. Kasia Rysy 2026-01-03 13:15 10. Ładne góalki.
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

Pożegnania


REKLAMA


FILMY TP


REKLAMA


Dołącz do nas - facebook