Dziś do naszej redakcji wpłynęła odpowiedź wójta Romana Krupy. Poniżej publikujemy jego odpowiedź w całości (śródtytuły od redakcji).
"Na terenie wsi Kościelisko zabudowa powstaje w oparciu o obowiązujące plany zagospodarowania przestrzennego, które uchwalone zostały w 2001 (część wschodnia) i 2003 roku (część zachodnia) oraz kilka mniejszych zmian obszarowych z lat późniejszych. Zatem od początku lat 2000-ych trwa realizacja obowiązujących planów i pozwolenia na budowę wydawane są na ich podstawie. Odrębnym dokumentem jest obecnie przedstawiony do uchwalenia projekt planu MPZP Kościelisko obszar K1.
Wszelkie twierdzenia, że pozwolenia budowlane uzyskują jedynie deweloperzy a rdzenni mieszkańcy nie - nie znajdują żadnego potwierdzenia w stanie faktycznym. Pozwolenia na budowę wydaje starosta powiatowy w terenach budowlanych wskazanych w obowiązujących planach zagospodarowania przestrzennego, zgodnie z przepisami prawa budowlanego i rozporządzeń wykonawczych.
Ziemię sprzedają górale, nie gmina
Grunty sołectwa Kościelisko są w znakomitej większości własnością osób prywatnych, którzy swoje działki sprzedają, m.in. deweloperom. To jest decyzja właściciela. Wnioski i uwagi składane do projektu planu MPZP Kościelisko dotyczące zmiany przeznaczenia działek rolnych na budowlane, w znakomitej większości złożone zostały przez osoby prywatne o nazwiskach miejscowych, zdarzają się też, jak pewnie wszędzie osoby z poza Podhala.
Gmina nie ma wpływu na transakcje kupna –sprzedaży nieruchomości. To właściciel decyduje czy i komu sprzeda swoją nieruchomość. Obwinianie Gminy o przeznaczanie do zabudowy działek dla deweloperów jest absurdalne. To nie Gmina sprzedaje działki deweloperom.
Nie zgadzam się też z wygłaszanymi opiniami, że w projekt planu MPZP Kościelisko obszar K1 przeznacza tereny dla deweloperów a nie dla górali. Co na końcu stanie się z działką zależy od właściciela.
Raz chcą chronić, raz zabudować
W projekcie tym zastosowano szereg ustaleń tekstowych, których celem jest wyeliminowanie nieprawidłowości w zabudowie, w tym deweloperskiej (np. zbyt duża intensywność, deformacja form architektonicznych, zabezpieczenia przeciw wydzielaniu lokali dla budynków mieszkalnych). Prowadzi to do stawiania absurdalnych tez, co często ma też cechy właściwe manipulacji. Chce podkreślić, że w tej kadencji jako Wójt zapraszałem wszystkich radnych na spotkania robocze dotyczące projektu planu, w których brał udział projektant który przedstawiał projekt planu i wyjaśniał wszelkie wątpliwości i zagadnienia. Przewodniczący Komisji Planu Zagospodarowania Przestrzennego Rady Gminy Kościelisko również zapraszał na posiedzenia komisji, także z udziałem projektanta. Niestety nie wszyscy radni byli obecni i stad może występują braki. Każdy z radnych mógł ponadto zasięgać wszelkich informacji planistycznych w Referacie Gospodarki Gruntami, Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska Urzędu Gminy Kościelisko.
Z jednej strony radni stawiają zarzuty, że zbyt dużo terenów przeznaczono w projekcie planu do zabudowy, a z drugiej strony domagają się powiększenia terenów budowlanych w przypadkach dyskusyjnych nieruchomości, znajdujących się poza studium., co spowodowałoby odejście od przyjętych zasad i wtedy moglibyśmy mówić już o kolejnych kilkudziesięciu ha pod zabudowę.
Obrona przed hałasem, nie stolarzem
Kolejną sprawą wynikającą z braku znajomości ustaleń projektu planu przez opozycyjnych radnych jest wyrażanie opinii, iż projekt planu dopuszcza jedynie i wyłącznie funkcję noclegową w Kościelisku. Turystyczna funkcja noclegowa oczywiście jest dopuszczona w planie, ale równie dopuszczona jest każda inna nieuciążliwa funkcja związana z obsługą turystki i innymi branżami. Podobna zasada ustalona jest już w obowiązujących dzisiaj planach zagospodarowania. Projekt planu określa funkcje podstawowe terenu i uzupełniające oraz proporcje funkcji usługowej i mieszkaniowej w budynkach (w zależności od lokalizacji i cech obszaru). Na postawie ustaleń projektu planu mogą powstawać różnego rodzaju obiekty, o funkcji nie tylko związanej z turystyką. To właściciel będzie decydował o rodzaju funkcji usługowej w obiekcie, określi ją również zapotrzebowanie rynku.
Projekt planu ogranicza funkcje uciążliwe czyli generujące hałas, zapylenie czy zwiększony ruch ciężkich samochodów i inne uciążliwości, np. tartak. Nie znaczy to również, że wszystkie usługi np. stolarskie zostały wykluczone. Zakłada się jedynie ograniczenie ich skali. Jest oczywiste, że nikt nie chce mieszkać obok obiektu emitującego hałas czy inne zanieczyszczenia albo przy obiekcie emitującym odory. Co w sytuacji gdyby z dnia na dzień ktoś postanowił wybudować za oknami budynku mieszkalnego tartak. Czy na pewno sąsiedzi byliby z tego zadowoleni. W projekcie mówimy o tym, że obszar na tego rodzaju uciążliwa działalność musi być wyznaczony.
Ponadto podobna zasada ograniczenia uciążliwych funkcji w terenach mieszkalnictwa stosowana jest w obecnie obowiązujących planach zagospodarowania. Niezrozumiałe jest z jakiego więc powodu radni rozpowszechniają nieprawdziwe informacje, iż projekt planu wyklucza prowadzenie działalności gospodarczej, eliminuje tradycyjne zawody. Tartaki są obiektami produkcyjnymi dla których winny być wyznaczone odrębne tereny w których nie dopuszcza się funkcji mieszkaniowej. O wyznaczenie takich terenów w projekcie planu nikt nie wnosił. Podobnie, nikt nie wnosił o przeznaczenie nieruchomości na stolarnię, kruszarnię betonu itp.
Radni nie znają planu
O tym, że opozycyjni radni nie znają i rozumieją projektu planu świadczą też inne opinie wyrażane w czasie sesji i do mediów. Nie zauważali szeregu zapisów związanych z zachowaniem walorów przyrodniczych, nie zauważyli że do projektu planu przeniesione zostały zasięgi i parametry terenów budowlanych z obowiązujących planów, a nowe tereny budowlane mają niższe wskaźniki budowlane np. mniejszą intensywność zabudowy, kubatury, wysokość. Nie zauważyli wielu zapisów mających obligować do zachowania cech budownictwa miejscowego.
W artykule TP pisanym pod wpływem radnych opozycyjnych pojawił się też absurdalny zarzut, że z rysunku planu cyt.: „wyparowały” cieki i strumyki. Wyjaśniam, że na rysunku planu zaznaczone są wszystkie działki oznaczone symbolem „wp” czyli wody płynące. Są to nieruchomości należące do Skarbu Państwa w zarządzie Wód Polskich (który projekt planu uzgadniał). Niektóre cieki nie mają wydzielonych działek, przepływają przez tereny prywatnych właścicieli, są stałe lub okresowe (pojawiają się w czasie ulewnych deszczy w obniżeniach terenu) i są oznaczane na podstawie mapy topograficznej. W niektórych przypadkach cieki i obniżenia terenu zostały samowolnie zasypane lub ujęte przepustem (za pozwoleniem wodnoprawnym lub samowolnie). Część tekstowa projektu planu zakazuje zasypywania cieków, obowiązują również przepisy odrębne ustawa Prawo wodne dotyczące gospodarowania wodami. Żaden ciek wodny nie został przeznaczony na cele budowlane. Zagadnienie to było wielokrotnie wyjaśniane.
W ramach uwag nieuwzględnionych przez Wójta znalazły się uwagi dotyczące wprowadzenia terenów budowlanych w obszarach tras biegowych, które są atutem Kościeliska. Taką samą decyzję podjęli radni oddający głosy za podtrzymaniem stanowiska wójta. Zatem tereny tras biegowych nie zostaną przeznaczone do zabudowy. Czy według radnego to źle?
Transparentność i obiektywność
Jestem osobą dla której przestrzeń, przestrzeń wolna od zabudowy jest naprawdę ważna i istotna i rozpatrując uwagi myślałem o potrzebach mieszkańców z drugiej strony mając na względzie zasady zrównoważonego rozwoju. W takim miejscu jak nasze, gdzie na codzień żyjemy w otoczeniu gór, polan atrakcyjność i rozwój miejscowości opiera się o walory przyrodnicze, krajobrazowe. I dobrze o tym pamiętam. I byłem tym hamujący zapędy z punktu widzenia poszerzania terenów budowlanych. O tym jednak skarżący się nie napisali.
Zresztą jako dowód naszych gminnych działań w tym zakresie można wymienić chociażby uchwale krajobrazową (kodeks reklamowy).
Radny Mateusz Gadeja informuje media, że „do kolejnego, czwartego wyłożenia planów zgłoszono 928 wniosków”. Nieprawda. Do projektu planu złożono 1635 uwag, w tym 928 uwag (nie wniosków) nie zostało w całości lub w części uwzględnionych. Dane zostały podane prze mnie w czasie sesji 4.08.2025 roku. Nie jest wiadome dlaczego radny dezinformuje, myli pojęcia „wniosek” i „uwaga”. Wypowiedzi publiczne powinna cechować rzetelność i odpowiedzialność. Odpowiedzialność w słowie i za słowo.
Na interpelacje złożone w czasie sesji 4.08.2025 r. odpowiedziano adresatowi precyzyjnie i konkretnie. Wyjaśniono procedurę planistyczną i zasady przyjęte w trakcie opracowywania projektu planu. Wyjaśniono kwestę dojazdów. To właśnie stosowanie określonej prawem procedury planistycznej gwarantuje zachowanie transparentności i obiektywności projektu planu czego radny zdaje się nie rozumieć, np. domagając się planistycznych materiałów roboczych czy danych które zostały już publicznie udostępnione (rysunki projektu planu).
Wysoki stopień komplikacji
Oczywistym jest, że plan zagospodarowania jest obszernym, skomplikowanym dokumentem, jest też kompromisem i wypadkową szeregu uwarunkowań merytorycznych i prawnych oraz ograniczeń fizjograficznych. Projekt planu opracowany został z należytą starannością, stara się godzić potrzeby z możliwościami, zachowywać balans między rozwojem a zachowaniem wartości przestrzennych, krajobrazowych przyrodniczych, kulturowych. Pewnie projekt planu nie jest doskonały, ale tworzony był z najlepszymi intencjami i zachowaniem obiektywizmu.
Dziękuję radnym za dotychczas wykonaną pracę, zwłaszcza tym którzy w trakcie tych wszystkich 5 posiedzeń sumiennie, i rzetelnie, mając czasem różne stanowiska rozpatrywali poszczególne 928 uwag.
W trakcie mojej obecności na sesji wsłuchiwałem się we wszystkie głosy, zastrzeżenia, zarzuty, które padały ze strony Państwa radnych, zainteresowanych osób i często miałem poczucie, że wzajemnie one się wykluczały.
Zdaje sobie sprawę, że tego rodzaju uchwała przy jej skomplikowaniu i różnego rodzaju występujących zależnościach wymagała zaangażowania i często zrozumienia dla przyjętych w toku procedury przeze mnie i mój zespół rozwiązań.
Nie mam wątpliwości wszystko co możliwe, biorąc pod uwagę posiadaną wiedze, żeby z jednej strony dać możliwość dalszego rozwoju miejscowości a z drugiej nie pozostawać obojętnym na to, że przestrzeń którą dysponujemy jest ograniczona i każdy plan w zakresie dysponowania nią powinien być odpowiedzialny.
Podhalańska specyfika
W planie zagospodarowania zadbaliśmy również o ustalenia dotyczące intensywności zabudowy czy formy architektonicznej. W przedstawianym do uchwalenia dokumencie utrzymano podstawowe ustalenia obowiązujących planów zagospodarowania i starano się je doprecyzować i zmodyfikować w taki sposób aby wyeliminować obserwowane od lat negatywne zjawiska przestrzenne, a także dostosować do współczesnych potrzeb. Staraliśmy się aby ustalenia tego dokumentu dały efekt przestrzenny jak najlepszego, harmonijnego wpisania zabudowy w krajobraz, a także podkreślające podhalańską specyfikę architektoniczną.
Słowo ode mnie…
Przykro, że Tygodnik Podhalański publikuje artykuły prezentujące stanowisko wyłącznie jednej strony, nie weryfikuje ich, nie czekając na głos drugiej strony.
Redaktorze. Szanując sobie naszą współpracę. Pewnie ma Pan świadomość, że nie da się odpowiedzieć z godziny na godzinę w poważnej kwestii, kiedy jest tego sporo. Wielkość mojej odpowiedzi chyba też o tym stanowi. Wymaga to zastanowienia. Zwłaszcza w planowaniu przestrzennym. Nie robi się tego po prostu na kolanie" - czytamy w odpowiedzi wójta Romana Krupy na nasze pytania.
Rafał Gratkowski