Reklama

2021-04-13 10:00:00

Z archiwum

Schody jak Berliński Mur

- Tylko nie próbuj wstawać, jak się wywalisz. Ludzie cię zjedzą - ostrzega Angelika. Ma rację. Też bym się wściekł, gdyby na moich oczach ktoś udawał inwalidę. Tę niezwykłą przejażdżkę inwalidzkim wózkiem odbyliśmy z Angeliką wiele lat temu. Nie myślcie, że wiele się zmieniło. Niestety nie. Wróćmy zatem do tamtych chwil.

Początkowo mam duże opory, by usiąść na wózku. Tłumaczę sobie, że trzeba spojrzeć na świat z dołu. By zrozumieć jednych i wytłumaczyć innym. Siadam. I ruszam wraz z Angeliką Chrapkiewicz na ulice Zakopanego.
Dziewczyna ma w sobie coś, co nie pozwala oderwać od niej oczu. I nie chodzi o urodę, choć nie sposób jej nie podkreślić. Ale jest jeszcze bijący z twarzy optymizm. Uśmiech niemal nie znika z jej oblicza, mimo że do wózka jest przykuta od dzieciństwa. Gdy miała trzy lata, okazało się, że cierpi na postępujący zanik mięśni. O swej chorobie mówi ze spokojem. Przyzwyczaiła się, podobnie jak i do tego, że w podstawówce musiała usiąść na wózku. A potem całe miesiące rehabilitacji. Pięć dni w sanatorium i weekend w domu. – Kiedyś chodziłam normalnie, biegałam – wspomina. – W pewnym momencie przyszło osłabienie. Nie mogłam dać sobie rady z przejściem 100 metrów. Miałam 14 lat, gdy dotarło do mnie, że bez wózka nie mogę wyruszyć na dłuższe spacery. Rodzice już wcześniej mnie przygotowali do tego momentu. Przez to, że jestem chora od nie pamiętam kiedy, było mi łatwiej znieść myśl, że będę na wózku. Ciężej mają ci, którzy ulegają wypadkom i nagle muszą wejść w środek tego wszystkiego. Jadą na wózku, natrafiają na barierę, chcieliby wstać i jak dawniej ją pokonać. Są bezsilni i zrozpaczeni.

Trudno się przestawić. Mam problem niemal na każdym metrze. Nowa nawierzchnia pełna jest pułapek, z których istnienia nawet nie zdawałem sobie sprawy. Nigdy nie zauważyłem, że wzdłuż Krupówek ciągną się dwa płytkie korytka odprowadzające deszczówkę. By je pokonać, trzeba stanąć wózkiem prostopadle, odchylić się do tyłu i śmiało ruszyć. Raz zatrzymuję się, zahaczając nisko zawieszonymi podnóżkami. Czuję pomocne ręce z tyłu, które pomagają mi ruszyć. Rzucam „dziękuję” i nawet nie zauważam, kim był niespodziewany pomocnik. Angelika jest mistrzem w pokonywaniu barier. Skończyła liceum i poszła na wymarzone studia do Krakowa. Na Uniwersytecie Jagiellońskim ukończyła turystykę. Cztery lata codziennych wędrówek na piąte piętro. Nikt nie pomyślał, że na tym kierunku studiować będą niepełnosprawni. Na ostatnim roku wydział przewędrował na parter. Dziewczyna kończy też dziennikarstwo na Akademii Pedagogicznej. Przerwała, bo zaczęło brakować czasu. Praca, dojazd na uczelnię, poszukiwanie transportu z powrotem. Teraz będzie łatwiej - Angelika ma wreszcie prawo jazdy i mały samochód. Pozostała jej praktyka i staż - wszystkie egzaminy ma już za sobą. – Optymizm? – zastanawia się chwilę. – Zawsze taka byłam. Miałam masę przyjaciół, zawsze umieliśmy dobrze się zabawić. Moi rodzice też nigdy się nie załamywali. Mam brata, który jest sprawny i ani mama, ani tato nigdy żadnego z nas nie wyróżniali. Nie faworyzowali mnie – wręcz przeciwnie, zawsze musiałam wykonywać wszystkie swoje obowiązki. Zresztą, teraz też sama sobie w domu wybrałam pokój na pierwszym piętrze. Schodzę po schodach te pięć czy dziesięć minut. To dla rehabilitacji. Jak przyjdzie czas, że nie będę sobie dawać rady i moja choroba postąpi – przeniosę się na parter. Krupówki to także mozaika bruku. Najgorzej jest na częściach wyłożonych granitową kostką imitującą kocie łby. Uwaga też na kratki studzienek, w których można zaklinować koło. To jednak nic. Kwestia treningu i opanowania stylu jazdy. To da się wyćwiczyć. Ale nie dam rady pokonać schodów. To prawdziwe przekleństwo. Podjeżdżam do księgarni. Na poziomie oczu mam kostki kupujących, a przed sobą pięć stromych stopni. Przeszkoda nie do pokonania. W innych placówkach przynajmniej jeden schodek to standard. Gorzej, jeśli dalej jest jeszcze wysoki próg. Nawet jak pokonasz pierwszą przeszkodę, druga spycha z powrotem, jeszcze zanim odzyskasz równowagę.

Religia? Tak. Pomaga. I to nie tylko na zasadzie: „jak trwoga, to do Boga”. Bardzo długo byłam związana z grupą stworzoną przez księdza Andrzeja Grodeckiego. Zebrał niepełnosprawnych i osoby, które nimi się opiekowały. Powstała zgrana paczka, która przetrwała nawet po przejściu księdza do innej parafii – mówi. To właśnie w grupie Angelika poznała Szymona – zawodowego strażaka z Zakopanego. Chodzą ze sobą osiem lat. Myślą o ślubie, choć śmieją się, że nie wiadomo, czy uda im się znaleźć restaurację na przyjęcie z taką liczbą wózkowiczów. Bankomat. Super, jest przy ulicy, nie trzeba przekraczać żadnych drzwi. Przemyślny projektant zadbał o wygodę wypłacających – urządzenie umieścił na szerokim stopniu. Nie jestem w stanie nawet się zbliżyć, by dostać ręką do klawiatury. Kasy nie będzie. Jedziemy dalej. – Co najbardziej daje się we znaki, gdy mieszka się w Zakopanem? Przede wszystkim ukształtowanie terenu. Ale tego nie da się zmienić, podobnie jak tego, że zimą praktycznie jesteśmy unieruchomieni. Poza tym są fatalne chodniki z wysokimi krawężnikami. Brak podjazdów, a jak są, to pozastawiane np. reklamami, dużo schodów i oczywiście nieprzystosowanie urzędów. To doprowadza mnie do szału, bo wszystko muszę załatwiać przez rodziców, wypisując im całą masę upoważnień. A muszę sama odebrać prawo jazdy czy paszport. Sama na pewno tam się nie dostanę. Ręce zaczynają boleć, choć na razie jadę tylko w dół Krupówek. Może odrobina kultury? Skręcam do Muzeum Tatrzańskiego. Oczy cieszy widoczny z daleka podjazd. Bruk centralnego deptaka miasta zostawiamy za plecami. Pod kołami dziurawy asfalt. Nieopatrznie wjeżdżam na studzienkę telekomunikacyjną. Prawe koło zawiesza się w próżni nad szczeliną w betonie. Uwaga na przyszłość – lepiej omijać takie niespodzianki.

Od półtora roku Angelika ma nowy wózek. Jest lekki i wygodny. Ale musiała sama załatwić 7 tysięcy złotych. Część odłożyła z pensji, częściowo wspomogli przyjaciele, udało się też zebrać parę złotych podczas wystawy jej zdjęć. Fotografia to tylko jedno z wielu hobby Angeliki. Największą jej pasją od pięciu lat jest nurkowanie. Zresztą zajmuje się tym też służbowo, gdyż pracuje w jednym z krakowskich biur podróży jako „sprzedawca Egiptu”. W wolnym czasie udziela się w stowarzyszeniu „Nautica”, zrzeszającym osoby niepełnosprawne, które nurkują. Organizuje zajęcia na basenie, wyjazdy na nurkowanie. A wszystko zaczęło się przypadkowo od kolegi ze studiów, który namówił ją na przyjście na nurkowanie. – W wodzie nie czuję niczego. Ani wózka, ani żadnych oporów. Czuję lekkość. Wszystko można. Nie muszę czekać, aż ktoś mi pomoże, gdzie chcę, to płynę – podkreśla. Po krótkiej szamotaninie wyjeżdżam i docieram do chodnika. Przede mną wyrasta krawężnik. Z mojej obecnej perspektywy gigantyczny, choć jeszcze wczoraj nie zwróciłbym na niego uwagi. Muszę poprosić o pomoc. Podjazd okazuje się koszmarem – wyłożony jest kamieniami, przypominającymi bardziej otoczaki znad Białki, niż uliczny bruk. Jestem bez szans. Angelika, choć ma wprawę i lekki wózek – też kapituluje. Znów zwracam się o pomoc do Przemka i Szymona. Głupie uczucie. Jestem bezsilny wobec architektury. Otoczaki wyprowadzają nas... do podnóża schodów. A co za drzwiami? Też schody. Kapitulujemy. Wracamy. Podczas dni sportu na krakowskim Rynku Angelika poznała Annę Dymną. Wkrótce potem aktorka zadzwoniła i poprosiła o zdjęcia do reklamówek dla jej fundacji „Mimo wszystko”. – Teraz, jak nie telefonuję przez dwa tygodnie, to pani Ania dzwoni i pyta, czemu się nie odzywam i co u mnie słychać. O cokolwiek mnie poprosi, to dla mnie nie ma problemu – muszę pomóc. Teraz, jak mam prawo jazdy, to mogę dużo więcej zdziałać. Dla zakopianki praca w „Mimo wszystko” i „Nautice” to przede wszystkim pasja i możliwość samorealizacji. – Uwielbiam rozmawiać z ludźmi. Na nurkowanie zgłaszają się ludzie, którzy są przerażeni, tak jak i ja byłam przerażona. I oni się przełamują. Bo trzeba się przełamać, żeby ściągnąć maskę pod wodą, zobaczyć, że da się oddychać przez automat na głębokości 5 metrów. Podjazd w górę Krupówek już nie jest taki przyjemny. Pokonanie każdego metra wymaga sporego wysiłku. I jeszcze spojrzenia dookoła. Czuję się jak cyrkowa osobliwość. Wolę unikać spojrzeń. Patrzę pod koła. To przywraca spokój i pozwala uniknąć upadków.

Zastanawiam się, po co my to robimy. Czy nie zostaniemy skrytykowani za poszukiwanie taniego sentymentalizmu czy granie na uczuciach? Gdy ja zastanawiam się nad formułą reportażu, Angelika uświadamia mi, że to prawdziwa walka o coś znacznie ważniejszego. – Da się wiele zmienić. Ale przede wszystkim najpierw musi się zmienić świadomość, potem muszą pójść działania. W Zakopanem nie można poradzić sobie bez opiekuna. W Krakowie czy Warszawie – już tak. Chciałabym, by Podhale było takim miejscem, gdzie mogłabym powiedzieć przyjaciołom na wózkach – przyjeżdżajcie. Wiadomo, że zimą się nie uda, ale w wakacje… Marzy mi się, by wyruszyć w Tatry. Teraz jedynym dostępnym miejscem jest Morskie Oko. A gdyby dało się tak zrobić, że zgłasza się kilka osób na wózkach i można zorganizować im jakiś wyjazd w góry? Tymczasem ludzie nawet nie podejmują walki. Dzwonią do urzędu czy informacji i słyszą zawsze: „nie da się”. A ja wiem, że się da! A bariery architektoniczne? Fajnie byłoby, gdyby ludzie, budując pensjonat czy sklep, pamiętali o tym, żeby nie robić schodów. I drzwi szersze, żeby wjechać wózkiem, czy zamontować sklepową ladę na takiej wysokości, by było nas w ogóle widać. Przecież zakopiańska informacja turystyczna – to dwa strome schody. Kiedyś czekałam tam pół godziny przed wejściem i nikt do mnie nie wyszedł, bo po prostu mnie nie widzieli. Jak są bariery – to niech będzie informacja albo dzwonek. Niepełnosprawnych jest wielu. Jedziemy pod zakopiańskie starostwo. Tu schodów nie sposób zliczyć. Szymon z Przemkiem wynoszą Angelikę. Drobną dziewczynę szybko transportują na samą górę. Próbują to samo ze mną. Ale wytaszczenie 90-kilogramowego ciężaru nie jest łatwe. W oczach mam strach, gdy muszę się mocno odchylić w tył. Boję się jeszcze bardziej, gdy zatrzymuję się na trzecim schodzie, a wózek staje krzywo na jednym stopniu. Muszę zdać się na innych, jestem wściekle bezradny. Sparaliżowany strachem i złością. Chciałbym zacząć kląć na cały świat, a szczególnie na tego, kto te schody zaprojektował. Wicestarosta Andrzej Skupień zbiega po schodach do służbowego samochodu. Na widok naszego fotoreportera przystaje pytając, czy może pomóc. Gryzę się w język, by nie powiedzieć, by wziął kilof i rozpie... te cholerne schody. Uśmiecham się i uprzejmie dziękuję. Praca magisterska Angeliki dotyczy możliwości turystyki osób niepełnosprawnych w Zakopanem. Trzy lata temu wnioski nie były optymistyczne, dziś niewiele się poprawiło. Szlak architektury zakopiańskiej jest niemożliwy do przejścia. Choć willa Koliba, czy Atma są zabytkami, to jednak na świecie są metody, by uczynić je dostępnymi i ułatwić zwiedzanie także osobom na wózkach. Baza hotelowa? Kwatery są kompletnie nieprzystosowane, w odróżnieniu od hoteli. Tam w większości co prawda warunki są doskonałe, ale ceny sięgają 300-400 zł za dobę. Niedostępny jest teatr Witkacego, niedawno pojawiło się boczne wejście do kina Sokół. Dramatem są pozastawiane miejsca na parkingu. Ludzie nie zwracają na to uwagi.

Jedziemy jeszcze do Nowego Targu. Ja zostawiam wózek tam, gdzie go pożyczyłem, czyli w zakopiańskim ośrodku na Bystrem. W mieście pojawia się problem z parkowaniem. Duży parking w Rynku jest niedostępny. Kierowca naszego busa tłumaczy, że wiezie osobę niepełnosprawną, jednak słyszy, że musi zapłacić albo szukać sobie dalej. Jedyne miejsce dla inwalidy jest zastawione przez samochód – bez jakiegokolwiek znaczka sugerującego, że należy do osoby niesprawnej. Na właściwą obsługę natrafiamy na małym parkingu. Tam bez problemu dostajemy darmowe miejsce. Postanawiamy sprawdzić dostępność urzędu miejskiego, gdzie niedawno pojawiła się specjalistyczna winda. Angelika uruchamia urządzenie, które wynosi ją do drzwi na parterze. Wewnątrz znajduje guzik przywołujący obsługę. Gdy zastanawiamy się, ile trzeba będzie czekać, słyszymy z góry „już idę”, po czym pojawia się urzędniczka. Prośba o formalności potrzebne do wymiany dowodu są załatwione – Angelika wychodzi z formularzem i zapewnieniem, że gdy go wypełni, zostanie obsłużona bez kolejki. W drodze powrotnej jednak winda się zacina. Angelikę z wózkiem znosi urzędniczka wraz z kierowcą urzędu. Kłopot sprawiają wysokie krawężniki w centrum Nowego Targu, a szczególnie przy jeszcze nie wyremontowanych ulicach. ZUS pozytywnie zaskakuje długim podjazdem dla wózków, za to sklepy i banki w Rynku w większości obwarowane przynajmniej kilkoma schodkami. Dobrze, że chociaż do lodziarni wjeżdżamy bez przeszkód.
Po kilku godzinach wędrówek Angelika jest już wyczerpana – czas wracać do domu. Powoli wsiada do busa, a wózek wędruje do bagażnika. Ja zostaję, stojąc na własnych nogach. Mam komfort, że mogłem po prostu oddać sprzęt i już. I wątpliwości, czy uda się cokolwiek zmienić. Ale przynajmniej, zanim przekroczę próg sklepu czy restauracji, zastanowię się, czy bym tam wjechał, gdybym siedział na wózku. Jak nie... lepiej odwrócić się na pięcie.
Józef Figura 
Tygodnik Podhalański 36/2007

Kup e-wydanie Tygodnika Podhalańskiego.

1
Na zdjęciu Angelika i autor tekstu. / Fot. Jurek Jurecki
2
Na zdjęciu Angelika i autor tekstu. / Fot. Jurek Jurecki
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
tadek 2021-04-13 12:45:18
Dobrze że chociaż poruszacie takie tematy ,ale w kwestii barier architektonicznych nic się nie zmieniło , a współczucie do osób niepełnosprawnych to powiedziałbym nawet że się pogorszyło, przez szczucie pisowskich polityków ludzie patrzą pogardliwie.

Reklama
2021-05-07 18:15 Zamach na Żeremia (WIdeo) 2021-05-07 17:30 Znajdziesz mnie w bibliotece 2021-05-07 17:30 Ośmiogwiazdkowe pensjonaty i hotele działają non stop 2021-05-07 16:45 Kolej na informację 2021-05-07 16:00 Długa prosta, przejście i dodatkowe 20 punktów karnych 2021-05-07 15:19 Upamiętnili aspiranta Michała Kędzierskiego (WIDEO) 2021-05-07 14:48 Ostatnia droga Kingi (WIDEO) 2021-05-07 14:30 Pomóżmy Wiktorowi 2021-05-07 13:47 Remont Waksmundzkiej na ostatniej prostej 2021-05-07 13:45 Stopem za kratki 2021-05-07 13:00 Władze posadzą 2021-05-07 12:40 Wzruszające pożegnanie Kingi (ZDJĘCIA) 2021-05-07 12:15 Dziurawa droga w Rzepiskach 2 2021-05-07 12:00 Policjanci oddają hołd zastrzelonemu koledze (WIDEO) 3 2021-05-07 11:31 Remontowany potok w centrum Zakopanego 4 2021-05-07 10:45 Miał zakaz ale pojechał 1 2021-05-07 10:01 W południe policjanci oddadzą hołd koledze, który zginął w Raciborzu 1 2021-05-07 10:00 Gdy dolar osłabł górale ruszyli do Chicago... na zakupy 2021-05-07 09:00 Nowe ławki na Krupówkach 14 2021-05-07 08:30 Powalczą o Pióro Wójta 2021-05-07 08:00 Miasto na kolarskim tourze 2021-05-06 23:00 Święto Konstytucji w gminie Szaflary 2021-05-06 22:30 Ekomajówka w uzdrowisku 2021-05-06 22:00 Ruszyła budowa kolejnego "Gargamela" 10 2021-05-06 21:44 Zaginiony odnalazł się w Krakowie 2021-05-06 21:30 Dotacje dla orkiestr dętych 2021-05-06 21:05 Mamy dość ograniczeń 3 2021-05-06 21:00 Wiosna w pełni - czas oceniać ogródki 2021-05-06 20:20 Droga mało uzdrowiskowa 1 2021-05-06 20:10 W poszukiwaniu spóźnionej wiosny 2021-05-06 20:00 Mieszkańcy Tylki mówią "nie" 2 2021-05-06 19:40 Andrzej Bargiel wspomina zdobycie Yawash Sar II (WIDEO) 2021-05-06 19:25 To, czego pragniesz. Konkurs dla czytelników 2021-05-06 18:40 Nową bryką bez uprawnień wprost do rowu 6 2021-05-06 17:55 Dyrektor z konkursu 2021-05-06 17:10 Kłótnia nad trumną 13 2021-05-06 15:00 Dostał mandat za palenie odpadów 5 2021-05-06 14:15 Rozpoczął się remont ronda przed dworcem PKP 6 2021-05-06 14:10 Tartak za oknem (WIDEO) 2 2021-05-06 13:30 Chodź, pomaluj... Trial Park 2021-05-06 12:45 Czarne dymy nad Białką Tatrzańską 2 2021-05-06 12:15 W Polsce więcej nowych zakażeń koronawirusem, więcej zgonów z powodu Covid-19 1 2021-05-06 11:30 W Tatrach spadło 10 cm śniegu 2021-05-06 10:45 Kaśki sen o papierosie 2021-05-06 09:59 Władysław Filar za Jerzego Zacharkę 2 2021-05-06 09:15 Drogowcy na drogach. W Mieście korki. Uwaga na Nadwodniej! 2021-05-06 09:00 Za rok zmiana dyrektora Teatru Rabcio 2021-05-06 08:01 Będzie bezpieczniej 2021-05-06 07:00 Bunt strażaków 2 2021-05-05 22:55 Poważny wypadek w Nowej Białej. Po zderzeniu auto uderzyło w mur (ZDJĘCIA)
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2021-05-07 17:11 1. Moim skromnym zdaniem - najlepsza to ta firma niewymieniona tutaj - trzecia... wspaniali, skromni ludzie ją prowadzą i dziękuje, że w trudnych chwilach mogłam doświadczyć od nich takiej życzliwości, a resztę cóż tylko p.Bóg wie jak to jest naprawdę 2021-05-07 16:35 2. @worek na śmieci a według ciebie to betonowanie koryta potoku jest robione dla okolicznych mieszkańców czy dla dewelopera ? https://24tp.pl/n/81138 2021-05-07 16:07 3. Parking obok na shellu lub obok Bristolu. 2021-05-07 16:05 4. Trza więcej solić! Asfalt się roztopi i juz nie będzie dziur w asfalcie... 2021-05-07 16:04 5. Piękne ,tylko bombki i na Boże Narodzenie jak znalazł . 2021-05-07 15:55 6. Bez sensu... Stare miały jakiś styl, charakter, razem z tymi pochyłymi lampami były charakterystyczne dla Zakopanego. Te nowe prosto z katalogu będą jak w każdym innym mieście. Siedziałem już na takich i są średnio wygodne. Już widzę śmieci i papierki powciskane w te wszystkie szpary. Założę się że jeszcze słabiej zniosą, jak to redaktor napisał: "próbę czasu". 2021-05-07 15:53 7. woda będzie pięknie i szybciutko odpływała :) a później lamentowanie SUSZA ! SUSZA ! PAJACE ! 2021-05-07 15:22 8. @worek na śmieci tak było jest i będzie nie tylko w Zakopanem i nie tylko w Polsce :) pierwszy lepszy przykład np. DROGI ! :) 2021-05-07 15:08 9. @worek na śmieci - chcesz przy każdym milicjanta dać czy edukować ? Edukować tych ludzi się nie da. A milicjanta nie wolno, bo to nie Korea Płn. Podobno w Europie jesteśmy i opresji nie wolno stosować :):):) Więc sens nieegzekwowalnych przepisów jest żaden. Jagna ostatnio przecież rozjaśniła sytuację. 2021-05-07 14:03 10. Są przecież inne ważniejsze rzeczy w gminie Bukowina Tatrzańska niż drogi. Zwłaszcza że tylko kilka samochodów dziennie przejeżdża drogami gminy. Może gdyby to była gmina turystyczna z setkami pensjonatów i tysiącami turystów, to drogi byłyby jak trzeba. A tak to komu są drogi potrzebne? Prawda? Tragikomedia.
2021-05-05 11:09 1. Chwała osobom, które dokonały tego dzieła. Kulturę narodu poznajemy również po tym, jak obchodzi się on z przeszłymi pokoleniami dawnych mieszkańców, w tym wypadku polskich Żydów, stanowiących niegdyś jedną z najliczniejszych mniejszości narodowych w zarówno I jak i II Rzeczypospolitej. Inicjatywa ta świadczy o ludzkiej wrażliwości i humanizmie, sprzyja pojednaniu między narodami i umacnia ekumenizm, przełamuje niedobre stereotypy i opinie. Należy tą inicjatywę wesprzeć! 2021-05-04 18:21 2. znowu przypadkowo się zapaliło.......taki fajny plac.... 2021-04-28 11:38 3. wiktoria o którym spośród tysięcy wymyślonych przez homo sapiens...?! chyba że nie jesteś homo sapiens..... 2021-04-26 07:38 4. Napisałem to, żeby zwrócić uwagę na niepoważne zachowanie rządzących. To do nich skieruj swoje zalecenia żeby dziękowali swojemu Bogu za zdrowie, albo raczej żeby prosili go o rozum. 2021-04-24 12:58 5. Po co te teatrzyki za nasze pieniądze? Przyjechał autem za nasze, kierowca i ochrona za nasze, budowa za nasze... Przyjeżdża i mówi, że jest fajnie i będzie lepiej kiedyś tam. Jak chce odwiedzać to za swoje i prywatnie. Każdy polityk to prostytutka... Zrobi i powie wszystko za pieniądze. 2021-04-22 13:31 6. @Yhm ty człowieku słyszysz się , dziękuj swojemu Bogu że ci nic nie dolega że jesteś zdrowe 2021-04-20 14:16 7. W sumie to jak powstanie hala lodowa to może się okazać przydatna, w końcu stadiony przerabiają na szpitale to z takiej hali będzie można zrobić kostnicę. Inwestycja na czasie w wykonaniu PiS. 2021-04-19 19:41 8. A nie podał kiedy otworzą muzea ? 2021-04-19 09:50 9. Po co tyle zdjęć? Ktoś nie wie jak wygląda Tablet w masce? 2021-04-06 21:15 10. Przepiękne zdjęcia...
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

Album TP

FILMY TP

Bojcorka

Pożegnania

Dołącz do nas - facebook