Reklama

2021-11-28 10:00:00

Reklama

Z archiwum

Zakopiańskim szlakiem świętego Maksymiliana

Reklama

Zakopanemu raczej do świętości daleko. Jednakże kilkoro polskich świętych i błogosławionych ma swoje zakopiańskie konteksty. Dwóch z nich - św. Brat Albert i bł. Jan Paweł II - są często wspominani w tatrzańskich kontekstach. O św. Maksymilianie Kolbem jako o zakopiańczyku wie niewiele.

Na zapleczu kościoła parafialnego biegnie krótka uliczka Jana Pawła II (dawniej - Łukaszówka), dzieląca Krupówki od osiedla mieszkaniowego Łukaszówki... Tu właśnie, na Łukaszówce, w pierwszych latach XX w. powstał klasztor Sióstr Sercanek. Obok drzwi prowadzących do dużego, w większości murowanego budynku widnieje pamiątkowa tablica, informująca, że tutaj właśnie mieszkał i modlił się Maksymilian Maria Kolbe.

Wśród zakopiańskich akademików
Rajmund Kolbe (1894-1941), później znany jako Ojciec Maksymilian, miał 6 lat i mieszkał z rodzicami w Zduńskiej Woli, kiedy Józef Żychoń, Dymitr Kirkor i Karol Przybylski zakładali w 1900 r. w Zakopanem Stowarzyszenie Polskiej Młodzieży Uczącej się „Pomoc Bratnia”. Nowo powołana organizacja miała za zadanie gromadzenie środków finansowych dla umożliwienia niezamożnej młodzieży leczenia gruźlicy w Zakopanem. Było to kolejne ponadzaborowe stowarzyszenie, jakich wiele powstało w Zakopanem.

Gruźlica była także ponadzaborowa, nawet internacjonalistyczna, a szczególnie łatwo ulegali jej studenci. Podczas studiów w Międzynarodowym Kolegium Franciszkańskim zaatakowała też młodego Maksymiliana Kolbego. Po otrzymaniu 16 lipca 1917 r. święceń subdiakonatu, kończących studia teologiczne w Rzymie, Maksymilian rozpoczął ostatnie rzymskie wakacje. Spędzał je w Karakalli, w towarzystwie innych alumnów, nie stroniąc od zabaw i sportu. Podczas jednego z meczów piłki nożnej brat Maksymilian dostał gwałtownego krwotoku z płuc. Intensywne leczenie i 2 tygodnie ścisłego leżenia w łóżku postawiły go na nogi. Krwotok i bóle w piersiach ustąpiły, ale gruźlica - jak się później okazało - miała przez całe życie utrudniać działalność wielkiego franciszkanina.

Otrzymawszy 28 kwietnia 1918 r. święcenia kapłańskie, a 22 lipca 1919 - stopień doktora teologii, Maksymilian Kolbe powrócił do kraju i osiadł w Krakowie, gdzie wykładał historię Kościoła. Po pierwszym roku akademickim, latem 1920 r., gruźlica odnowiła się i stan zdrowia ojca Maksymiliana był tak poważny, że przełożeni postanowili wysłać go na kurację do Zakopanego. Przyjechał tu 11 sierpnia 1920 r. z nominacją na stanowisko kapelana Szpitala Klimatycznego. Szpital ten wybudowano nad potokiem Cicha Woda (dziś przy ul. Stromej, budynek już nie istnieje) w 1899 r., staraniem ówczesnego lekarza klimatycznego dra Tomasza Janiszewskiego. Za czasów O. Maksymiliana placówką kierował dr Gustaw Nowotny, i on to prawdopodobnie leczył 27-letniego kapelana. Stan swego zdrowia opisał Kolbe w liście do o. Jacka Wanatowicza, datowanym w Zakopanem 18 X 1920 r.:

„Kiedy wrócę, tego nie wiem, a może mnie tu przedtem zakopią. Zresztą, jak Pan Bóg da, tak będzie najlepiej. Lewa strona ma się już dobrze, tylko prawa jeszcze się nie zagoiła, bo tam prócz szczytu zajęty jest także drugi płat płucny. Jest tam także „dziurkowanie”, a lekarz chce się zabawić w murarza i te dziury wapnem (dobrze, że jeszcze nie cegłami) zatynkować, bo inaczej podobno można by się i nigdy nie doczekać ich zabliźnienia. Ponieważ zaś górale na wszystkie strony budują tu domy, stodoły itd., a nawet nowy szpital się muruje (żniwa pokończono, mają ludzie czas), toteż i moją murarkę w płucach lekarz chce przeprowadzić w przeciągu zimy. Już zresztą rozpoczęta.” Po sąsiedzku, na wystawionym „ku słonecku” stoku Ciągłówki, po drugiej stronie Cichej Wody, stały Domy Zdrowia „Pomocy Bratniej”, która z kilkuosobowego stowarzyszenia przez lat 20 przekształciła się w silną organizację, sprawnie czuwającą nad zagrożonym zdrowiem akademików. Kapelan Szpitala Klimatycznego pospieszył zaoferować swoje kapłańskie usługi dla leczących się w domach „Pomocy Bratniej” studentów.

8 grudnia 1920 Maksymilian pisał do swego brata, także franciszkanina:
„Niepokalana dozwoliła mi zbliżyć się do akademików, przebywających tu w ich domu zdrowia „Bratnia Pomoc”. Mają oni sławę niereligijną, i nie bez powodu. Zarząd socjalistycznych (tak mówią), złożony kto wie z jakich głów. Teraz zapraszają mnie oni (tj. koło wybrane pacjentów: akademicy) i to bardzo, abym im wyjaśnił sprawy religijne. Urządziłem więc tam seryjkę pogadanek apologetycznych, w których każdy mógł dowolnie głos zabierać. [...] Śliczne nieraz były sceny podczas dysput, ale nie mam czasu ich opisywać.”

Sceny musiały być rzeczywiście interesujące, jeżeli już miesiąc później donosił bratu, że udało mu się wyspowiadać najzagorzalszego przeciwnika, a nawet nawrócić na katolicyzm i doprowadzić do chrztu pewnego Żyda, narażając się zresztą na wielką awanturę ze strony rodziny neofity, a także na wytyki naczelnego lekarza „Bratniaka” zarzucającego, że wizyty o. Kolbego burzą spokój młodych pacjentów. ów pierwszy pobyt świętego Maksymiliana w Zakopanem trwał 8 miesięcy i zakończył się w kwietniu 1921 r. Kolbe wyjechał do Krakowa, a po kilku dniach - do Nieszawy, gdzie kontynuował kurację. Już wtedy miał wstępnie opracowany projekt wydawania nowego periodyku katolickiego. Właśnie w Zakopanem narodził się pomysł stworzenia „Rycerza Niepokalanej”.

Redaktor „Rycerza”
W styczniu 1922 r. schorowany Maksymilian Kolbe, bez grosza dotacji ze strony przełożonych zakonu, rozpoczął wydawanie nowego miesięcznika - najpierw w Krakowie, potem w dalekim Grodnie. Pisał, sam składał, drukował na maszynie z ręcznym napędem, mając do pomocy zaledwie kilku zakonników - i już po kilku miesiącach osiągnął nakład 65.000 egz. Niebawem „Rycerz Niepokalanej” stał się periodykiem o największym w Polsce nakładzie - w 1938 r. co miesiąc szło do czytelników ponad milion egzemplarzy pisma. Wkrótce do pisma, przeznaczonego głównie do walki z ateistami, heretykami i - zwłaszcza - masonerią, dołączyła jego mutacja dla dzieci - „Rycerzyk Niepokalanej”.

18 września 1926 r. Maksymilian Kolbe przybył ponownie do Zakopanego i zamieszkał na piętrze domu sióstr sercanek przy ówczesnych Łukaszówkach. I tym razem pobyt miał być dość długi. Badanie rentgenowskie wykazało bowiem, że prawe płuco nadal jest poważnie zagrożone i istnieje obawa, że już nigdy nie będzie funkcjonować całkiem prawidłowo. Z polecenia lekarzy Maksymilian Kolbe miał prowadzić życie całkowicie sprzeczne z jego naturą i dotychczasową praktyką: spać 10 godzin na dobę, niczym się nie przejmować, suto się odżywiać, mieszkać w suchym i słonecznym pokoju i co najmniej 4 godziny dziennie przebywać na świeżym powietrzu. Zakazano mu także dźwigania ciężarów prawą ręką.

A zatem - dotychczasowe zajęcia przy wydawaniu „Rycerza” nie mogły być kontynuowane. Poddał się temu zaleceniu z bezwzględnym posłuszeństwem. W pokoju ss. sercanek spełniał wszystkie wymogi higieny. Ponieważ w „cywilizującym się” Zakopanem zaleconego mu świeżego powietrza było coraz mniej - podejmował nieodległe spacery w stronę reglowych dolinek i na łąki słonecznego zbocza pobliskiej Gubałówki. Osiem miesięcy pod Tatrami spędził w zasadzie samotnie, nie odwiedzany przez nikogo, nie podejmując tym razem systematyczniejszej działalności „misyjnej” wśród zdeprawowanych zakopiańczyków. Utrzymywał tylko listowny kontakt z najbliższą rodziną, rzadziej z przełożonymi i współbraćmi zakonnymi.

Podobnie jak podczas poprzedniego pobytu, zakopiański klimat nie tylko pomógł w zahamowaniu choroby, lecz także w ułożeniu nowych, rewolucyjnych wręcz projektów wydawniczych. Spacerując wśród tatrzańskich smreków o. Maksymilian powziął myśl założenia osobnego klasztoru, który zajmowałby się fachowo działalnością wydawniczą. Efektem tych właśnie przemyśleń stało się już niebawem założenie klasztoru w Niepokalanowie. 13 kwietnia 1927 r., solidnie podleczony, wyjechał o. Maksymilian z Zakopanego - nie wiedząc, że wróci tu dopiero po 9 latach.

Spod Fudżijamy pod Giewont
Całe życie marzył o misjach, o szerzeniu idei maryjnej w dalekim świecie. Sukces „Rycerza Niepokalanej” w Polsce i rosnące zainteresowanie działalnością Kolbego ze strony Stolicy Apostolskiej skierowały go aż do Japonii, gdzie w Nagasaki założył japoński Niepokalanów - Mugenzai no Sono. Kilkuletnia praca nad organizowaniem klasztoru misyjno-wydawniczego i redagowanie - po japońsku - „Rycerza” („Seibo No Kishi”) były, zdało się, ponad jego wątłe siły. Wychudł, posiwiał, zapuścił długą brodę, w której przemykało coraz więcej siwych pasemek. Powtarzające się nawroty gruźlicy - krwotoki, uporczywy kaszel, długotrwałe stany podgorączkowe - osłabiały go coraz bardziej. Przyszedł maj 1936 r. Zbliżał się termin kapituły prowincjonalnej Franciszkanów w Polsce, w którym to zgromadzaniu o. Kolbe miał obowiązek brać udział. Widząc wyniszczenie jego organizmu, przełożeni polecili mu pozostać już na stałe w Polsce, powierzając jednocześnie obowiązki zwierzchnika klasztoru w Niepokalanowie i kierownika wydawnictwa.

Przed przystąpieniem do nowych zajęć Maksymilian Kolbe wyjechał na odpoczynek do Zakopanego. Do domu zakonnego Sióstr Sercanek na Łukaszówkach przybył 3 sierpnia 1936 r. i wypoczywał przez 3 tygodnie. Wrócił do Niepokalanowa 26 sierpnia i od razu rzucił się w wir pracy wydawniczej. Pisma franciszkanów („Rycerz”, „Rycerzyk” dla dzieci, i nowo założony „Mały Dziennik”) drukowano w milionach egzemplarzy na najnowocześniejszych w kraju maszynach rotacyjnych. Ubodzy i przestrzegający osobistego ubóstwa franciszkanie w sprawach wydawniczych nie oszczędzali. Bezskutecznie starał się też Kolbe o uzyskanie koncesji na prowadzenie ogólnopolskiej rozgłośni radiowej. Zamiast tego zapisał się do Polskiego Związku Krótkofalowców i założył stację o znaku SP3RN, nadającą po amatorsku na przełomie lat 1937/1938, docierającą do odbiorców niemal w całym kraju. Sprawami wydawniczymi zajmowało się teraz już kilka setek zakonników, a Niepokalanów, składający się niegdyś z kilka baraczków ustawionych w szczerym polu - przekształcił się w największy w Polsce klasztor, otoczony przez spore miasteczko.

A przedsiębiorstwem tym kierował jeden tylko człowiek, z wyniszczonym przez chorobę i trudy życiowe organizmem. We wrześniu 1937 r. gruźlica przypuściła kolejny atak. I znów Maksymilian Kolbe został wysłany do Zakopanego. Trzytygodniowy pobyt pod Giewontem (2-23 X 1937), podczas którego mieszkał ponownie na Łukaszówkach, poświęcił na 8-dniowe osobiste rekolekcje zakonne, na spacery, a nawet i dłuższe wycieczki - także górskie. Uruchomiona przed przeszło rokiem kolej linowa na Kasprowy Wierch umożliwiła mu też dotarcie na grań Tatr. Mimo pracy ponad siły, stan zdrowia systematycznie się poprawiał. Gruźlica już nie przypuszczała „generalnych ataków”, dawało się mu we znaki jedynie ogólne wyczerpanie, wynikające z wieloletniego przepracowania. Miał wszakże jeszcze tyle czasu i energii, by móc odwiedzić w Zakopanem chorego przyjaciela - o. Wanatowicza (16-17 maja 1938 r.). Sam wypoczywał pod Giewontem jeszcze w rok później, spędzając w Zakopanem - zapewne u ss. sercanek - 4 tygodnie maja 1939.

Spod Tatr do Auschwitz, z celi śmierci na ołtarze
W 1939 r. o. Maksymilian Maria Kolbe wkroczył w 45. rok życia. Wybuchła II wojna światowa.
Kurierska służba Polski Podziemnej funkcjonowała niejako dwuetapowo: część kurierów dostarczała ludzi, dokumenty i pieniądze z centralnej Polski na Podhale, skąd kurierzy tatrzańscy dokonywali przerzutów na Węgry. Z powrotem odbywało się to podobnie, w 2 turach obsługiwanych zazwyczaj przez różne osoby. Zmniejszało to ryzyko wpadki, ale oczywiście nie eliminowało go całkowicie. Jednym z kurierów na trasie Warszawa - Podhale był sierżant Wojska Polskiego, zbiegły z niewoli niemieckiej Franciszek Gajowniczek (1901-1995). 17 stycznia 1940 r. został aresztowany przez gestapo w Poroninie, w domu Orawców, był więziony w Zakopanem przy ul. Nowotarskiej i w „Palace”, następnie w Tarnowie, skąd trafił do Oświęcimia. W niektórych materiałach życiorysowych podaje się, że Gajowniczek został aresztowany podczas ucieczki, w czasie próby przedarcia się przez Tatry na Węgry, wydany przez słowacką wieśniaczkę. Wersję taką należy odrzucić wobec osobistego oświadczenia Franciszka Gajowniczka z 1987 r., opisującego przebieg wydarzeń z 1940 r., opublikowanego w cennej książce Poronin dawniej i dziś, Poronin 2004.

Maksymilian Kolbe został po raz pierwszy aresztowany przez Niemców po oficjalnym zawieszeniu działalności klasztoru w Niepokalanowie już 19 września 1939 r. Wypuszczony na wolność, zorganizował w dawnej siedzibie wydawnictwa ośrodek pomocy dla ludności miejscowej, w tym - podobno - także dla okolicznych Żydów. Aresztowano go ponownie 17 lutego 1941 r., więziono najpierw na Pawiaku, a od 28 maja 1941 r. w Auschwitz. W obozie poznali się podczas pracy przy robotach ziemnych. Pod koniec lipca 1941 r. uciekł jeden z więźniów i Niemcy w ramach represji wyznaczyli na śmierć głodową 10 innych, wśród nich Gajowniczka. Wtedy to ojciec Maksymilian Kolbe wystąpił z szeregu i poprosił, by mógł umrzeć w zamian za współwięźnia, żonatego i ojca 2 synów. Zmarł 14 sierpnia 1941 w celi głodowej, dobity zastrzykiem fenolu. Ciało spalono w krematorium.

Franciszek Gajowniczek w 1944 r. został przewieziony z Auschwitz do obozu w Sachsenhausen, gdzie doczekał wyzwolenia przez Amerykanów. Po wojnie mieszkał z żoną w Brzegu na Opolszczyźnie. W 1971 r. brał udział w beatyfikacji o. Kolbe, dokonanej w Rzymie przez papieża Pawła VI. Zmarł w Brzegu w wieku 94 lat. Jest pochowany wśród zmarłych współbraci zakonnych Maksymiliana Kolbe w Niepokalanowie. Na ogół tak pod Giewontom, jak i w całej Polsce, wie się o Maksymilianie Kolbe tylko to, że oddał życie za współwięźnia w Oświęcimiu. A przecież na świętość „zarabiał” nie swoją śmiercią tylko, ale całym swoim życiem. Niejaki udział w tym życiu miała i podtatrzańska stolica.

PS. Dziękuję Bratu Innocentemu M. Wójcikowi z klasztoru OO. Franciszkanów w Niepokalanowie za udostępnienie fotografii i informacji. Materiały życiorysowe wg książki o. Alberta Wojtczaka Święty Maksymilian M. Kolbe. Życie i działalność. Człowiek - idea, Rzym 1982. Informacje o zakopiańskich kontekstach życia i działalności Ojca Kolbe publikowałem po raz pierwszy w Tygodniku Powszechnym w 1984 r. Po latach udało się uzupełnić wiedzę na ten temat i stąd też próba zapoznania z nią Czytelników Tygodnika Podhalańskiego.
Maciej Pinkwart
Tygodnik Podhalański 34/2012

Kup e-wydanie Tygodnika Podhalańskiego.

Reklama
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.

Reklama
  • PRACA | dam
    Zatrudnię kierowcę kat. C +E. w transporcie międzynarodowym. Elastyczny system pracy. Płacą na dniówki. 722396535jasiontransport@interia.eu Zakopiańska, 18
    Tel.: 722396535
  • PRACA | dam
    Przyjmę NA WYLEWKI MASZYNOWE. 503 532 680.
  • PRACA | dam
    Przyjmę BRYGADY NA TYNKI MASZYNOWE. 503 532 680.
  • PRACA | dam
    TECHNICZNY w małym hotelu 4* w centrum Zakopanego. Nie wymagamy doświadczenia. Tel. 665 678 182
  • PRACA | dam
    KUCHARZ/RKA ŚNIADANIOWI / POMOC KUCHENNA w małym hotelu 4*. Umowa, spokojny tryb pracy. Tel. 792276261.
  • PRACA | dam
    POKOJOWA w hotelu 4* w centrum Zakopanego, umowę o pracę. Mały hotel, spokojna praca. Tel.665 678 182
  • USŁUGI | budowlane
    Remonty łazienek kompleksowe i profesjonalne wykańczanie wnętrz Firma Tellla Robert Łukasz Tel. 505 966 625
  • PRACA | dam
    NORWEGIA (Oslo) - BUDOWLAŃCY. Zatrudnimy na warunkach norweskich pomocników, tynkarzy, malarzy, dekarzy. Języki obce NIE wymagane - praca tylko z pracownikami z Podhala. Praca całoroczna, również w zimie. Zjazdy do kraju co 1-3 tygodnie (samolot) wg. własnego uznania. Pełna elastyczność co do wyjazdów do kraju. Zarobki od 15-25 Euro /godz. Zapraszamy. Tel. 667 602 602.
  • PRACA | dam
    Praca w Austrii najwyższe zarobki dla murarzy, cieśli szalunkowych, stolarzy, elektryków. Zjazdy co tydzień, brygady z Podhala. ClubSilesius Tel. 664468573.
  • SPRZEDAŻ | różne
    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY JUHASKIE. CHODNIKI TKANE NA KROŚNIE. Tel. 793 887 893
  • PRACA | dam
    Przyjmę do pracy wykwalifikowanego REHABILITANTA z umiejętnością masażu leczniczego. 605 079 054.
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    APARTAMENT W PIENINACH, 150 m2 + DZIAŁKA REKREACYJNA ogrodzona, GARAŻ w budynku w podpiwniczeniu. Atrakcyjna cena! 507 148 019.
  • PRACA | dam
    Zatrudnię montażystę stolarki okiennej i drzwiowej z doświadczeniem. 502 712 588.
  • PRACA | dam
    Restauracja Górska w Białce Tatrzańskiej zatrudni kelnerkę ala carte praca w godzinach 13.00-21.00 lub obsługa bufetu śniadaniowego 7.00-13.00 Zapewniamy atrakcyjne wynagrodzenie. Zapraszam do kontaktu. 608506785 rest.gorska@gmail.com www.restauracjagorska.pl
    Tel.: 608506785
  • PRACA | dam
    KUCHARZ/KA, PIZZER/KA, KELNER/KA, POMOC KUCHENNA z doświadczeniem, do karczmy w Bukowinie Tatrzańskiej. Możliwość zamieszkania. 602755354, 888457083.
  • USŁUGI | inne
    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 691 317 098.
  • USŁUGI | inne
    PRACOWNIA KRAWIECKA/SZWALNIA - PRZYJMIE ZLECENIA - KRAWIECTWO LEKKIE - odzież sportowa z dzianin, tkanin bawełnianych i dresowych. ODZIEŻ DO ZAKŁADÓW PRACY, DO HOTELI/PENSJONATÓW - pościele, poduszki dekoracyjne, ręczniki, itp. - Z WŁASNĄ GRAFIKĄ/LOGO (druk, sublimacja, haft). ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY - Pracownia Krawiecka, tel. 665 048 392, malgorzata.surmanska@o2.pl
  • PRACA | dam
    Hotel "Sabała" w Zakopanem zatrudni OSOBĘ NA REKREACJĘ HOTELOWĄ. Bardzo prosimy o kontakt osobisty w recepcji hotelu przy ulicy Krupówki 11, tel. 18 20 150 92 lub mailowy na adres: recepcja@sabala.zakopane.pl
  • PRACA | dam
    Hotel Sabała w Zakopanem zatrudni OSOBĘ NA RECEPCJĘ. Praca na cały etat, wymagana znajomość języka angielskiego. Prosimy o składanie CV w recepcji hotelu przy ulicy Krupówki 11 lub przesyłanie mailem na adres: recepcja@sabala.zakopane.pl
  • USŁUGI | budowlane
    ŁAZIENKI, PŁYTKI, PANELE, MALOWANIE itp. 796 544 016.
  • PRACA | dam
    Zatrudnimy OSOBY DO PUNKTU GASTRONOMICZNEGO OD JUŻ - SPRZEDAŻ GOFRÓW I WINA GRZANEGO - KRUPÓWKI. Kontakt: 533 226 109.
  • PRACA | dam
    Karczma na Krupówkach - zatrudnimy PRACOWNIKÓW NA BAR ORAZ KELNERÓW. Od już. Zakopane. Kontakt: 533 226 109.
  • USŁUGI | budowlane
    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.
  • PRACA | dam
    Dom Opieki zatrudni opiekunkę na pełen etat. Pewna i stała praca. 698673260 swiatkowska.w@wp.pl
    Tel.: 698673260
    E-mail: swiatkowska.w@wp.pl
  • MOTORYZACJA | sprzedaż
    Korale naturalne-sznury różnej długości i wielkości,atrakcyjne ceny. 601966713
    Tel.: 601966713
2022-01-27 08:00 Zamiast szuflowania ścinają... palmy 2022-01-27 07:00 Od cinkciarza do ministra 4 2022-01-26 22:08 Strażacy wezwani na Małe Żywczańskie w Zakopanem 2022-01-26 22:06 Nie żyje zasłużony ratownik GOPR 2022-01-26 21:40 Te małżeństwa z Poronina są ze sobą od 50 lat 2022-01-26 21:29 Pożar stolarni w Podwilku 2022-01-26 20:59 Chodniki w Zakopanem przypominają piaszczystą plażę 7 2022-01-26 20:15 Jest okazja! Możesz spędzić dzień z ratownikami TOPR 2022-01-26 19:48 Wybierz się do Galerii Jatki 2022-01-26 19:30 Na Krupówkach turystów nie brakuje, a niebawem rozpoczną się warszawskie ferie 2022-01-26 18:45 Ograniczenia w urzędzie w Szczawnicy 2 2022-01-26 18:00 Staranowana przez narciarza dziewczyna poszukuje świadków zdarzenia (WIDEO) 32 2022-01-26 17:59 Na biegówkach po parku 2022-01-26 17:59 Samochód ratowniczo-gaśniczy dla druhów z Kiczor 2022-01-26 17:45 Od Columbo do Karpiela. Spotkanie z Mariuszem Koperskim i konkurs dla czytelników 2022-01-26 17:13 Zmiana terminu zawodów balonowych 2022-01-26 16:30 Dlaczego nie wpuścili jej na trasę? Warszawiance odpowiada PKL 2 2022-01-26 16:27 Wieczór flamenco w Teatrze Witkacego 2022-01-26 15:45 Urząd jest otwarty, ale proszę nas nie odwiedzać bez ważnych powodów 1 2022-01-26 14:54 Utrudnienia w Tylmanowej 2022-01-26 14:15 W Tatrach padł rekord. Czy góry to wytrzymają? 9 2022-01-26 13:28 Zarzuty w sprawie śmiertelnego pobicia w Nowym Targu 2022-01-26 13:05 Kossowskiego świat nitek i barw 2022-01-26 12:59 Uwaga! Zmiany w organizacji ruchu na granicy w Chyżnem 2022-01-26 12:15 Amatorzy do sztalug! Wraca popularny konkurs 2022-01-26 11:30 Dodatkowe karetki. Jedna z nich na Podhalu 2 2022-01-26 11:20 Na co zwrócić uwagę wybierając pakiet medyczny? 2022-01-26 10:40 W całej Polsce ponad 52 tysiące zakażeń. Na Podhalu 178 4 2022-01-26 10:00 Dzieci rodzą dzieci 7 2022-01-26 09:00 Z dużej chmury żaden śnieg. Opady dopiero od piątku 2 2022-01-26 08:00 Co można zostawić w PSZOK-u? 2 2022-01-25 22:15 Spowodował kolizję i pojechał dalej - wpadł po sygnale kierowcy 2 2022-01-25 21:30 Jak powinno wyglądać skrzyżowanie ul. Ludźmierskiej z torami? 2022-01-25 20:45 40 lat Związku Podhalan w Ochotnicy Górnej 2022-01-25 20:00 Trasy biegowe jak marzenie - tylko zapiąć narty 2022-01-25 19:30 Wraca nauka zdalna do szkół! Minister podał na jak długo 16 2022-01-25 19:15 Koronawirus wśród personelu nowotarskiej pediatrii 3 2022-01-25 18:30 Stoch i Kubacki wracają do skakania w Pucharze Świata 2022-01-25 17:45 Prawników jest troje a miasto płaci kary za bezczynność burmistrza 2 2022-01-25 17:00 Popsuł się śmigłowiec TOPR 6 2022-01-25 16:30 Biały Dunajec zaprasza na Paradę Gazdowską 2022-01-25 16:15 Turysta utknął na Jaworzynie Kamienieckiej w Gorcach 2 2022-01-25 15:30 Najpierw opady śniegu, a później silny wiatr. Ostrzeżenia meteo 1 2022-01-25 14:45 Wiemy, co się stało z dzwonem na Kasprowym Wierchu 4 2022-01-25 14:29 Doskonały pierwszy przejazd Maryny Gąsienicy Daniel. W drugim było gorzej 2 2022-01-25 14:15 Jak tu się przebić, skoro parkujący zastawili pół ulicy 9 2022-01-25 14:00 Frajda dla dzieci pod Nosalem (WIDEO) 2022-01-25 13:18 Tygodnik Podhalański na Gigancie (WIDEO LIVE) 2022-01-25 13:15 Wolna Podhalanka 2 2022-01-25 13:15 Z wędką dla WOŚP
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2022-01-27 07:18 1. Dziękuję panie redaktorze ,pisałem kiedyś o tym na forum ,nie wstawiluscie, widzę że przyszliście po rozum do głowy . 2022-01-27 07:12 2. Prześledzić kto weryfikował w 1989 roku dokumenty w Nowym Sączu - będzie wiadomo kto je zniszczył i czyje jeszcze dokumenty zostały zniszczone... 2022-01-27 01:39 3. Jaka "staranowana przez narciarza"? Kto tu komu zajechał drogę? Nie można tak jeździć, trzeba patrzeć co się dzieje dookoła. Jeżeli jest tu czyjaś wina to niestety, ale tej poszkodowanej. Gdy jest sporo ludzi na stoku, trzeba jeździć krótkimi zakosami, a nie ciąć przez całą trasę w poprzek. I dobrze że jest film, sąd będzie miał łatwiejszą robotę. Miałem kiedyś podobne zdarzenie, ale na lodowisku. Dziewczyna wyszła z boksu prosto przede mnie. I też najpierw były pretensje, że ją staranowalem, ale po obejrzeniu filmu z monitoringu zostałem przeproszony. Tam na szczęście skończyło się na paru siniakach. Pani z artykułu życzę zdrowia, ale nie wróżę powodzenia w sądzie. 2022-01-26 23:40 4. ej dziunia wina jest ale po twojej stronie!!!!! 2022-01-26 23:31 5. @Ja - cyt."po drugie udowodnić trzeba że do złamania doszło w momencie uderzenia a nie upadku." - Wiesz, naprawdę płakałem ze śmiechu. Nie wiem czy ktoś mógłby wymyślić większą bzdurę. Startuj do kabaretu, masz duży talent :-))) 2022-01-26 23:18 6. Filmik pokazuje zaistniałą sytuację w której trudno dopatrywać się winy dziecka. Do tego dochodzą wpisy tej pani na FB które już usunęła a które zapobiegliwi internauci zabezpieczyli. Na miejsce wypadku nie zostały wezwane Służby ratownicze, nikt nie zostawił pani wijącej się z bólu , wręcz kobieta sama zjechała dalej ze stoku i sama udała się do szpitala. Tak więc trudno stwierdzić czy do uszkodzenia kręgosłupa doszło na stoku czy też w wyniku dalszej aktywności snowbordzistki. Dziecko jak widać też ucierpiało. Być może po pewnym czasie dały znać o sobie skutki wypadku ale to pani Iza przejęła pałęczkę poszkodowanej szczując gawiedź na dziecko. Selfiki oczywiście muszą być. Weż się kobieto ogarnij bo jak dzieciak dostsł wstrząsu mózgu, złamał rękę to z ofiary staniesz się sprawczynią. 2022-01-26 23:16 7. Maslak masz rację, sama się o tym przekonałam że Niezgoda nie ma żadnego pojęcia ani podejścia do ludzi kultury. Traktuje ich jak intruzów i taki sam był jego były zastępca, obecnie wielki dyrektor dróg 2022-01-26 23:10 8. Zamknięty urząd to czyste lenistwo i ignorancja mieszkańców burmistrza i jego nieudolnych urzędasów. Już bardziej skompromitowac się nie mogą... 2022-01-26 22:34 9. Chodnik przy działce należącej do miasta też jest nie odsniezony. Katastrofa w całym mieście, z małymi wyjątkami. Parkingi tez nie lepsze. Czy sołtys to widzi??? Mamy ferie i dużo turystów. POBUDKA! 2022-01-26 22:16 10. Konkretnie ile mandatów w dniu dzisiejszym wystawiła straz miejska za nie odświeżony chodnik . Mam nadzieję ze ktoś prześle do Tygodnika Podhalańskiego te dane , bo zapewne wiecej pieszych jest ciekawych nie tylko ja. Ile mandatów i w jakiej wysokości.
2022-01-26 15:58 1. WYSZEDŁ MU PRZYPADKIEM JEDEN SKOK W ŻYCIU A ROBIĄ Z NIEGO BOHATERA NA WIEKI ..,ŻENADA... 2022-01-23 09:13 2. Korzystniejsza byłaby nauka angielskiego a nie pajacowanie na nartach za moje pieniądze. 2022-01-15 12:44 3. Swietne, piekne zdjecie no13. I dziewczyna i piekna i swietna. Oddaje idealnie i sport, i wysilek, rywalizacje. I kobiecosc. Foto roku nie tylko TP. 2022-01-02 18:11 4. Przepiykniy ! Glosno godome - Dziynkujyme ! ''Kolynde barz piyknom spiywome dzis przeciy Niek siy nom weseli Betlejymskiy Dzieciy '' . 2021-12-19 16:49 5. Skansen to kiedyś naprawdę żył za czasów"Wolowatej" były tam noclegi, dobre jedzenie, pełno turystów.Na drodze stało po kilkanaście autokarów a teraz... co widać na zdjęciach... 2021-12-15 04:39 6. Na zdjęciu 42 możemy zobaczyć, że podobnie jak prawo budowlane oraz prawo o ruchu drogowym, na Podhalu nie przyjął się również obowiązek zasłaniania nosa i ust w przestrzeniach zamkniętych, w tym wypadku w kościele. 2021-12-10 12:42 7. Dobrze, że czarodziej z Krainy KK poświęcił. Inaczej mogłaby odpaść od ściany. Uff. 2021-12-10 11:57 8. to nie święty Mikołaj tylko Mikołaj. A różnica jest ogromna św. Mikołaj był biskupem, a ten w Tylmanowej to amerykański krasnal 2021-12-05 00:39 9. Teksty Pana Szpilki zawsze były dla mnie ciekawe, regularnie czytam je w "Tatrach". Przy czym ciekawe to za mało powiedziane ! Przede wszystkim wskazujące nowe kierunki myślenia, a więc inspirujące, motywujące do głębokiej refleksji. Zamierzam kupić tę książkę. Dzięki Bogu za takich ludzi :)) 2021-11-16 19:26 10. I bardzo dobrze ,że odbyło się bez rac, wrzasków Bąkiewicza i jego nacjonajistów. Święto Odzyskania Niepodległości, to święto wszystkich, którzy mieszkają w granicach naszego kraju i czują się Polakami. Nie ważne jakiego jesteś wyznania, jakiego koloru skóry i na którą partię głosujesz. Oglądasz skoki narciarskie i alpejski Puchar Świata, hokej, koszykówkę ( w której wielu kolorowych graczy), czy telewizyjne seriale. Polska to nasz wspólny dom. Nie dajmy się dzielić nieodpowiedzialnym politykom.
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

FILMY TP

Pożegnania

Bojcorka

Album TP