Reklama

2020-04-12 20:10:00

Reklama

Blog

WiRUS. Część pierwsza

Reklama

Tekst przeznaczony dla dorosłych, co się mieni opowiadaniem. W sumie normy spełnia.

1. Preludium



Z wolna wydmuchując dym, tępo wpatrywałem się w końcówkę żarzącego się papierosa. Drewniany fotel, który dosunąłem do stolika, zazwyczaj skrzypiał. Tym razem było inaczej.

Dom odgradzający mnie od świata. Cztery ściany, pomalowane na biało, dywan, stolik, a na nim popielniczka i opróżniona do połowy butelka wódki. U końca jednej z nóg fotela stała szklanka, do połowy wypełniona przeźroczystym płynem.

Pół godziny temu odebrałem telefon, który zmienił całe moje dotychczasowe życie. Jak się okazało nie tylko moje. Dziesięć minut wcześniej wziąłem spory zamach i rzuciłem o ścianę. Nie, nie szklanką z wódką – przecież nadal stoi wygodnie na dywanie. Rzuciłem telefonem. Kilka sekund temu tego pożałowałem. Chciałem zadzwonić do Haliny. Zapytać, czy wszystko w porządku. Przy okazji pochwalić się, kilkoma świeżo napisanymi stronami. O wódce chciałem przemilczeć. Przynajmniej do jej powrotu. Wtedy nie będzie sensu nic mówić. Albo zrozumie moją ciężką dolę, która teraz jawiła się jako nie do zniesienia, albo całej sprawie łeb utnie kilkuminutowe wysłuchiwanie filozofii, jakoby używki wcale nie pomagały w twórczość, a wręcz ją spowalniały. Sugestia, że siedzę na dupie od trzech miesięcy i tylko wynoszę do kosza kolejne opróżnione puszki, zamiast wykorzystać czas z alkoholem, padała zazwyczaj gdzieś pomiędzy drugą a trzecią minutą. Na koniec zostawiała najlepsze. Statystyki. W ciągu trzech miesięcy mogłem zarobić sześć tysięcy złotych, a wliczając to koszt alkoholu rzekomo podnoszącego poziom twórczości – zostałoby mi na kolejne trzy miesiące nicnierobienia i wlewania w siebie tanich i tych najtańszych specyfików. Właśnie taka była moja Halina aż do chwili, kiedy z impetem otworzyła drzwi i pojawiła się w progu. Prawa ręka wyłoniła się płynnym ruchem zza biodra i moją stronę poleciały kluczyki. To w niej lubiłem – nie rzucanie kluczykami, ale skuteczność, z jaką to robiła. Zamknąłem je w swoich dłoniach, tworząc kulę i odetchnąłem. Stracić tyle dobrego alkoholu przez nonszalancję i brak wyczucia u własnej kobiety – przecież to parodia parodii, przeszło mi przez myśl. Wygiąłem wargi w uśmiechu, co skwitowała podobnym, pełnym pogardy uśmiechem. Usta kobieta to potrafią. Mówią nawet wtedy, kiedy nie artykułują słów.

– Te kluczyki miały coś znaczyć? – pytam, unosząc przy tym zupełnie nieświadomie brwi. Zawsze, kiedy coś mnie zaskakuje. A rozszyfrowanie myśli kobiety w szybkości, z jak być może zrobiłby to Snowden, nie przychodziło mi łatwo. Tak naprawdę, wcale nie udawało się tego zrobić. Dlatego spasowałem, podniosłem się z kanapy do pozycji siedzącej, starając się opanować brwi.

– Dwa tygodnie, Janusz. – Jest źle, przemknęło mi przez myśl. Jest naprawdę źle. W dodatku nie wyczułem momentu i nie schowałem flaszki w niewidocznym miejscu. – Dwa tygodnie temu – podniosła ostentacyjnie palce, wizualizując, ile czasu minęło – prosiłam, żebyś wpakował się w to cholerne volvo i zrobił zapasy na podstawowe rzeczy. Przecież czytałeś, czym ciągle żyją najpopularniejsze portale informacyjne. Ale nie, Janusz, ty jesteś pan pisarz, ty nad książką pracujesz, ty wielkie pieniądze zarobisz – mówi.

– Halinka, no ale na co ty mnie te kluczyki dajesz?

– To jeszcze śmiesz zapytać o powód?

Rusza rytmicznie w moją stronę. Jej długie sarnie uda wyraźnie się napinają, a ramiona torebki swobodnie ulatują w kierunku dłoni, która zamyka się w pięść.

Torebka, z całą swoją zawartością, przykleja mi się do policzka i odrzuca głowę do tyłu.

Przez chwilę jestem zamroczony, ale kiedy wracam do rzeczywistości, uświadamiam sobie, że dzisiejszy drugi fragment przeżywanej u niej rutynowo złości nie będzie tak bolesny. Potem dociera do mnie, że siedzę na tym krześle, z krwią kapiącą na podkoszulek, jak na pieprzonym przesłuchaniu. Halina zdawała się dopiero rozkręcać. Kontem oka zauważam, że szykuje się do kolejnego uderzenia.

Zamknąłem oczy.

Torebka nie spadła na twarz. Znalazła swoje miejsce niedaleko krzesła.

Halina opadła bezsilna na sofę. Wtuliła twarz w dłonie. – Nie wiem, co będzie, Janusz. Przecież Ty nawet zasiłku nie dostajesz. – To był ostatni, wieńczący kłótnię etap, który mocno kąsał mnie po skórze – Ciągle tylko książka i książka. Powiedz, ile ty tego masz? Połowę, chociaż? – W milczeniu opuszczam głowę, chowając wędrujące do góry powieki. Połowa to byłoby coś, przyznaję w myślach. – W robocie wlepili mi, przynajmniej na razie, sześćdziesiąt procent wypłaty, nazwali to postojowym. Mieszkanie? Czynsz? Śmieci? Kto za to wszystko zapłaci, Janusz, powiedz ty. No kto?

Zdążyłem już w pełni dojść do siebie. Widok leżącej u moich stóp torebki napawał mnie przerażeniem.

– Weź się kobieto, uspokój – mówię. – To po prostu coś nowego, z czym sobie jeszcze nie radzili. Wszystkie inne nieznane choroby miały nas zabić. Nie zrobiły tego z prostej przyczyny. Człowiek, który narobił syfu przekopie każdy kanał, żeby go znaleźć. Bez względu na ciśnienie, z jakim go spuścił. A że przy okazji od syfu ludzie umierają, kogo to obchodzi. Oczywiście dzisiaj wszyscy się jednoczą. Ale pamiętam jedno takie zjednoczenie, które nie miało prawa nie wypalić. Śmierć polskiego Papieża. Tak zjednoczyła, że Papież umarł, a o odznakę szeryfa w mieście kłócą się po dziś dzień.

Podniosła głowę, prostując plecy. Wyłamała palce w dłoniach, po czym swobodnie położyła je na udach.

– Nie dąsam się, wiesz?

– Wiem.

– Ale nie myśl o całowaniu, szybkim numerku, czy wolnym numerku, nie myśl o niczym. Pójdę odpocząć, a ty dopij zalegająca za nogą fotela. – Wstała, popierając się dłońmi. Strzeliła w szyi. – Mam nadzieje, że to nie pierwsze objawy – rzuciła.

Powoli znikała na schodach. – Rozpakuj samochód z zakupów. I zacznij dawkować alkohol, bo nie zostało go wiele. Po drzemce chętnie wypiję butelkę wina.

Chwilę później było słychać ciało opadające na łóżko.

Zapasy, zapasami, ale na łóżeczko się w roboczym wykłada, pomyślałem. A potem, zabierając ze sobą plecak, pobiegłem po zakupy.

Na miejscu okazało się, że trudno jest upchnąć dwadzieścia kilo mąki do plecaka. Za każdy uszkodzony egzemplarz, trzyminutowa tyrada? Nie tym razem.

Pozostał tylko papier. Sześćdziesiąt rolek na czas kryzysu powinno wystarczyć. Boże, o ile uszczupliła nasz budżet paniką, pytałem sam siebie. W końcu zamknąłem samochód, obładowałem się papierem i ruszyłem do domu. Po drodze spotkałem sąsiadkę.

– Dobry z ciebie młody człowiek, że tak dbasz o rodzinę. W dzisiejszych czasach to godne podziwu – skomentowała starsza pani w bereciku.

Papier umiejętnie przykrył rozcięcie na moim łuku brwiowym. W końcu wszedłem do domu z ostatnią transzą zakupów. Zastanawiałem się, gdzie to poupycham, czy może Halinka życzy sobie wydzielić jakieś pomieszczenie. Nie mogąc znaleźć logicznej odpowiedzi, wróciłem myślami do spotkania z sąsiadką. Dbam o rodzinę, pomyślałem.

Rzeczywiście. Najlepszym dowodem jest zapas papieru toaletowego. Widać, czasy się zmieniły.




2. Kwarantanna




Pierwszy dzień kwarantanny, w ramach której wychodzenie z domu było solidarnie przestrzegane, był dla Janusza szczególnie ciężki. Przyjemność sprawiła mu jedynie do wpół rozlana szklaneczka whisky oraz poranna drzemka, która nadeszła tuż po śniadaniu z żoną.


***


Janusz, wycierając chusteczką ociekające od tłuszczu wargi i palce, oznajmił o napadzie snu, który dławi go od dziesięciu minut. Pisał do późnej nocy. Albo próbował. Tak czy inaczej, musi odpocząć.

Halina zapytała, czy mogliby porozmawiać o wczorajszym dniu.

Nie musiał odpowiadać przecząco ani się zgadzać. Do głowy wpadł mu pomysł, który ani nie rozeźli Haliny, ani nie zabroni mu spać.

– Heniek dzwonił i ogłosili stan czegoś tam i każą w domach siedzieć. No to się wkurwiłem, ścisnąłem ten mały grat i rzuciłem nim o ścianę. Teraz już wiem, że będzie można kupić, no, niepotrzebne rzeczy, he he, to ta złość nie miała sensu. Przepraszam, Helenka – powiedział, odsuwając wierzchem dłoni talerz wypełniony kośćmi po wędzonych żeberkach.

– Nie potrzebujesz tego zszyć? – zapytała, wyginając twarz w grymasie bólu. – Nie chciałam zrobić ci krzywdy – wyznała.

– Przeżyje – odpowiedział i ruszył schodami na górę.

Przez moment miała ochotę go zatrzymać i zaprowadzić do sypialni za to, co mu zrobiła. Ale zawahała się, patrząc na wpół opróżnioną butelkę na stoliku.


***


Janusz wrócił do salonu, chwiejąc się na nogach. Pokonując ostatnie progi, słyszał dźwięk grającego telewizora. Za progiem, wyłożona na sofie niczym skacząca do ślubnego zdjęcia druhna, leżała żona, trzymając w dłoni kieliszek, z którego ulewało się wino. Z jej twarzy nie schodził uśmiech.

W końcu zwróciła na niego uwagę. Usiadła wyprostowana.

– No co? – zapytała, wciąż się uśmiechając. Patrzyła na niego swoim rodzajem przeszywającego spojrzenia, ale maska, którą nałożył Janusz, nie pękła do samego końca. – Powiedz mi, tak teraz będziemy żyć? – zapytał w końcu.

– A co w tym złego?

– Wczoraj obawiałaś się niemal o wszystko. Dzisiaj sączysz uśmiechnięta wino. Jesteś umalowana. Mocno umalowana. Upaliłaś się? – pochylił się nad nią, próbując wyłapać stan oczu. Zamknęła powieki i odrzuciła go stopą w drugi kont kanapy. – Halina, poważne?

– Jeśli jest coś, co mogę, powiedz mi o tym, a chętnie się tym zajmę – oznajmiła w drodze po kolejną lampkę wina. Wróciła na sofę i usiadła po turecku. Wychyliła kieliszek w jego stronę i postukała w pustą przestrzeń zrobionym paznokciem. – Ale nie dzisiaj, kotku. Dzisiaj odpada – powiedziała, a potem upiła wina, zamykając mocno umalowane wargi na szkle.


***


Zamknąłem za sobą drzwi z mocnym trzaśnięciem. Mam nadzieję, że ze strachu nie przygryzła szkła. Odpowiedzią na ciężkie chwile postanowiła sobie uczynić alkohol. W dodatku moja żona. Zrozumiałbym, gdyby była, dajmy na to, artystką, wtedy to picie miałoby jakiś uzasadniony powód, przynajmniej można go na siłę znaleźć. U mnie na przykład jest tak, że co prawda piję, można powiedzieć, że nawet mi to pomaga. Naprawdę. Trzy miesiące picia, dwadzieścia tak wypieszczonych stron, że wydawca nie śmie brudną rączką papieru dotykać.

Z drugiej strony Halina ma rację. Może szybciej bym książkę napisał bez codziennego picia i cotygodniowego całodziennego upalania się?

Szedłem przed siebie. Pierwszy raz bez celu. Wielu pisarzy chodzi bez celu. Nazywają to spacerami w poszukiwaniu emocji. Zupełnie tak, jakby bawili się w Detektywów Literki czyhających na jakiś pomysł.

Nigdy nie pomagał mi spacer.

Zawsze wkurwiały mnie tępe spojrzenia przechodniów, choć wielu ich nie było, i osiedlowy monitoring w postaci emerytalnych kamer zamontowanych na karku skrzętnie chowającym się za zasłoną domowej szyby.

Kładłem te kroki, jeden za drugim, spacerując niby więzień na spacerniaku i zastanawiałem się, co zrobić z tym wszystkim.

Na mieszkanie i czynsz starczy, ale czym wypełnimy żołądki, kiedy mąka i inne rzeczy się skończą. Samymi sobą, przeszło mi przez myśl. Zejdziemy do ślepego podziemia moralności i zaczniemy karmić żołądki innymi?

Uwierzcie, przebywanie z takimi ludźmi, jak Halina, w dodatku tyloletnie, może siąść człowiekowi na mózg. Szczególnie wtedy, kiedy jedno jest okropnym panikarzem. To podobne do dzieciaków lekarzy. Słuchają o różnych schorzeniach pacjentów, a chwilę później łapią się na tym, że szukają symptomów na ciele. Swoim ciele. Czasem okrywają jeden z nich. Po latach natarczywe myśli albo znikają, albo rodzą się w żałosnej panice i niezrozumiałym strachu.

Nie dolegało mi nic innego, poza przesądami, na których coraz częściej się łapałem. Dlatego postanowiłem zawrócić i dotrzeć do kościoła. Albo przynajmniej jego bramy.


***


Od kilkuset metrów ciągnął się za mną samochód. Nie wyprzedzał mnie, tylko oświetlał drogę długimi światłami.

Zatrzymałem się i odwróciłem, robiąc z dłoni czapeczkę i neutralizując światło na tyle, o ile mogłem.

Kierowca kilkakrotnie gwałtownie dodał gazu, po czym uchylił przednią szybę i wyrzucił wciąż palącego się papierosa.

W tym samym momencie, kiedy całą uwagę skupiłem na upadającym papierosie, moją uwagę zwrócił ruch dwóch mężczyzn w kominiarkach, którzy przytrzymali mnie, przyciskając do ulicznej lampy.

Przestraszony zaproponowałem pieniądze. Tak robi się w filmach. Widocznie podziałało, bo jeden z napastników wciągnął banknoty z portfela, który rzucił kilka metrów przed siebie. Pieniądze schował do kieszeni dżinsowych spodni.

– Toż to nie ten. – odezwał się pierwszy

– Ja namierzał dobre kilka dni – odpowiedział drugi.

– A pomyślał ty portfel sprawdzić, a nie tylko pieniądze wyjąć? Dowód sprawdził?

Drugi pomknął kilka metrów dalej, świecąc latarką.

Po chwili wrócił, świecąc raz w oczy Janusza, raz w dowód.

– To nie ten. Ma fałszywy dowód. Wygląda inaczej – oznajmił.

– No to po my na niego trzy dni stracili?

– Bo szukamy pisarza, którego możemy szantażem wziąć, a nie jadącego na kilometr alkoholem Mikołaja?

– No to skąd ten Mikołaj tyle pieniędzy nosi – pokazuje Drugi. Pierwszy spogląda na plik banknotów i uśmiecha się. – Pewnie trochę nazbierał na święta i tyle zostało mu do grudnia.

Kwitują to śmiechem, po czym znikają w samochodzie. Ten rusza z piskiem opon. Próbuje zapamiętać tablice rejestracyjne, ale są czymś zamazane. Samochód znika za kolejnym zakrętem.

Próbuje rozprostować obolałe plecy, ale jedyne, co przychodzi mi na myśl, to paczka cameli schowana w tylnej kieszeni. Czułem, że na nią nie napieram, więc jest cała.

W końcu zlepiam wargami filtr papierosa i odpalam końcówkę od płomyka.

Zaciągam się kilka razy.

Popatrz, no, nie dość, że napisałem jedną bestsellerową książkę, nad drugą wciąż pracuję i zdaje się, pracować będę, to tak dziękuje mi społeczeństwo.

Doprawdy śmieszna sprawa. Ktoś chce cię uprowadzić, żeby zarobić, ale ostatnie trzy miesiące rysują twoją twarz zupełnie inaczej. I nawet nazwisko przeoczył, ha ha.

Odpaliłem drugiego papierosa.

Miło jest być na wolności po tym, jak choć na chwilę próbowano ci ją odebrać.

Nagle naszła mnie myśl, jedna z tych najgorszych. Z tych, kiedy ty jesteś w jednym miejscu, a potrzebujący w drugim. I nie możesz tego zmienić za pstryknięciem palca i przymknięciem powiek.

Pobiegłem co sił. 
Halina mogła być w niebezpieczeństwie.


Koniec części pierwszej

Kup e-wydanie Tygodnika Podhalańskiego.

Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.
  • PRACA | dam
    PENSJONAT "Willa Park" W CENTRUM ZAKOPANEGO ZATRUDNI PRACOWNIKA DO PRZYGOTOWYWANIA ŚNIADAŃ ORAZ SPRZĄTANIA POKOI. Kontakt: 509578689
  • PRACA | dam
    PENSJONAT "Willa Park" W ZAKOPANEM ZATRUDNI: KIEROWNIKA RECEPCJI/RECEPCJONISTĘ. Kontakt: 509170212
  • USŁUGI | inne
    DEZYNFEKCJA POMIESZCZEŃ, CERTYFIKOWANA, METODĄ FUMIGACJI. TANIO! 500 086003
  • SPRZEDAŻ | zwierzęta
    Sprzedam cieliczkę rasy Jersey. 880145487
    Tel.: 880145487
  • USŁUGI | budowlane
    MALOWANIE, TAPETOWANIE, GŁADZIE, FARBY STRUKTURALNE I TYNKI DEKORACYJNE - Tel. 601 793 866, www.FABRYKASTRUKTURY.pl
    WWW: www.FABRYKASTRUKTURY.pl
  • PRACA | dam
    Restauracja Schronisko Smaków Magda Gessler w Bukowinie Tatrzańskiej zatrudni kucharza z doświadczeniem..kontakt@schroniskosmakow.pl 509825332
    Tel.: 509825332
    E-mail: kontakt@schroniskosmakow.pl
  • PRACA | dam
    Biuro Księgowe AUDITPLUS zatrudni do biura w Zakopanem: - SAMODZIELNYCH KSIĘGOWYCH - pełna księgowość i KPiR - wymagane doświadczenie; - SPECJALISTÓW ds. kadr i płac - wymagane doświadczenie; Zadaniem zatrudnionych osób będzie obsługa księgowa prestiżowych klientów firmy przy współpracy z pozostałymi członkami zespołu i pracownikami klientów a także z doradcą podatkowym i biegłym rewidentem. Oferujemy: umowę o pracę w pełnym wymiarze, atrakcyjne zarobki, pracę od poniedziałku do piątku w firmie księgowej działającej na rynku ogólnopolskim i dobrą atmosferę w młodym, dynamicznym, kilkunastoosobowym zespole, szkolenia i wyjątkową szansę rozwoju osobistego. Wymagamy: zaangażowania w zlecone obowiązki i absolutnej dyskrecji Zgłoszenia proszę składać przesyłać na: praca@auditplus.pl
    E-mail: praca@auditplus.pl
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIĘ POMOC KUCHENNĄ/SPRZĄTANIE POKOI na wakacje - Zakopane, Jaszczurówka - 601504486
  • PRACA | dam
    FIRMA NAWIĄŻE WSPÓŁPRACĘ W NOWYM TARGU Z: FRYZJERAMI, KOSMETYCZKAMI, MANICURZYSTKAMI, MASAŻYSTAMI I REHABILITANTAMI - DO OTWARCIA WSPÓLNEGO SALONU. 608806408
  • PRACA | dam
    PENSJONAT W KOŚCIELISKU zatrudni OSOBĘ DO RECEPCJI. Możliwość zamieszkania. 608806408
  • PRACA | dam
    PENSJONAT W KOŚCIELISKU zatrudni OSOBĘ DO SPRZĄTANIA, sezonowo lub na stałe, możliwość zamieszkania. 608806408
  • PRACA | dam
    PENSJONAT W KOŚCIELISKU zatrudni OSOBĘ DO KUCHNI, UMIEJĄCĄ SAMODZIELNIE GOTOWAĆ. Możliwość zamieszkania. 608806408
  • PRACA | dam
    Pensjonat w centrum Zakopanego zatrudni POKOJOWE. Kontakt 666378357
  • USŁUGI | budowlane
    Tynki maszynowe cementowo - wapienne, gipsowe. Atrakcyjna cena. 669790376
    Tel.: 669790376
  • PRACA | dam
    Przyjmę do pracy w Zakopanem KUCHARKI, POMOC KUCHENNĄ, BUFETOWE. Atrakcyjna płaca. Tel. 502271486.
  • PRACA | dam
    PRACA W AUSTRII: murarz, cieśla, operator żurawia. Austriackie warunki. BauPersonal, (nr cert. 4726), info@baupersonal.pl,www.baubersonal.pl 513106189, 668835085
    Tel.: 513106189, 668835085
    E-mail: info@baupersonal.pl,
    WWW: www.baubersonal.pl
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    DO WYNAJĘCIA KIOSK HANDLOWY pow. 25m2, ZAKOPANE, NOWOTARSKA 3A. 602300070
  • PRACA | dam
    Skicontrol H.Martinczak.s.k.a. (Białka Tatrzańska) przedstawiciel na Polskę SKIDATA AG, zatrudni osobę na stanowisko: SERWISANT Oferujemy: umowę o pracę, niezbędne szkolenia, możliwość rozwoju zawodowego. Wymagania: znajomość rozwiązań IT, wykształcenie techniczne, znajomość języka angielskiego, czynne prawo jazdy kat.B. Główne obowiązki: instalacja i serwis systemów kontroli dostępu; utrzymanie sieci teleinformatycznych Klienta; prowadzenie dokumentacji technicznej i serwisowej. CV prosimy przesyłać na adres praca@skicontrol.pl Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Skicontrol H.Martinczak S.K.A. z siedzibą w Białce Tatrzańskiej przy ul. Środkowa 178 a. Pełną informację dot. RODO administrator prześle na e-mail.
  • PRACA | dam
    KELNERKI/-ÓW - 668115397
  • SPRZEDAŻ | budowlane
    DREWNIANE GÓRALSKIE DOMKI - DO PRZENIESIENIA - 668115397
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    ATRAKCYJNY DOM Z PŁAZÓW W GLICZAROWIE GÓRNYM - tel. 607506428
  • PRACA | dam
    NORWEGIA - BUDOWLAŃCY. Zatrudnimy: POMOCNIKÓW oraz tynkarzy, stolarzy, malarzy, dekarzy. Języki obce NIE wymagane - w firmie pracują tylko pracownicy z Podhala. Praca całoroczna. Zjazdy do kraju (samolot) wg. własnego uznania ~ co 2-3 tyg. Zarobki od 15 do 25 Euro/godz. Zapewniamy mieszkanie. Zapraszamy! Tel. 667 602 602 Tel.
  • IMPREZY OKOLICZNOŚCIOWE
    VIDEO - TRANSMISJA NA ŻYWO IMPREZ OKOLICZNOŚCIOWYCH (ŚLUBÓW, KOMUNII, POGRZEBÓW, itp.) - Tel. 605 670 650
  • PRACA | dam
    Szukamy pracowników na stanowisko kelnera/kelnerki do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracowników na stanowisko pomocy kuchennej do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracownika na stanowisko kucharza do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
2020-08-10 16:44 Zakopiański Festiwal Literacki 2020-08-10 16:16 Mecenat Małopolski rozstrzygnięty 2020-08-10 15:30 Opryski wstrzymane - pszczoły uratowane 2 2020-08-10 14:45 Strażacy z Gliczarowa Górnego budują dom Świderkom 2020-08-10 14:00 Sabałowe Bajania w czasie pandemii 2020-08-10 13:19 Kolejna kradzież volkswagena. Tym razem w Bukowinie 2020-08-10 12:53 Spotkania górskie. Gościem Apoloniusz Rajwa 2020-08-10 12:28 Poszukiwana czasza spadochronu 2020-08-10 11:38 Duży korek z Tylmanowej do Krościenka 3 2020-08-10 11:13 Rekord zakażeń w Małopolsce. Na Podhalu 7 przypadków 2 2020-08-10 10:29 Groźny wypadek w Orawce 2020-08-10 10:19 Nocne dachowanie w Skrzypnem 2 2020-08-10 10:00 Na razie mamy piękną pogodę, ale uważajcie na burze 2020-08-10 09:00 Przystanki zasypane śmieciami 3 2020-08-10 08:00 Kierowcy na rondzie Prymasa Tysiąclecia 2020-08-09 21:26 Śmigłowiec TOPR na Przysłopie Miętusim (WIDEO, ZDJĘCIA) 2020-08-09 21:00 Gdzie diabeł nie może, tam babe pośle (WIDEO) 2020-08-09 20:33 Wirtualny festiwal 1 2020-08-09 19:27 Potrącenie rowerzysty w centrum Zakopanego 4 2020-08-09 18:55 Potrącenie rowerzysty w Poroninie 4 2020-08-09 18:00 Bernardyni z sanktuarium 4 2020-08-09 17:27 Toprowski Sokół znów w akcji 2020-08-09 17:08 Nad Morzem nie ma tłumów 2020-08-09 17:00 Krościenko chce być miastem 2 2020-08-09 16:57 Sokół poleciał na Kopę 1 2020-08-09 16:00 Górale góralowi w potrzebie 2020-08-09 15:02 Pośród chałup Tour de Pologne 2020-08-09 15:00 Rocznicowe wejście na Rysy 2 2020-08-09 14:52 Kolarze już na trasie 2020-08-09 14:50 Śmiertelny wypadek w Dolinie za Bramką. Znamy szczegóły 2020-08-09 14:42 Śmierć w Tatrach 1 2020-08-09 14:00 Pod Tatrami ciepło ale nie upalnie 1 2020-08-09 13:00 Kolejka do kolejki na Kasprowy niewielka 6 2020-08-09 12:00 Dziś kolarze z Zakopanego jadą do Krakowa. Utrudnienia w ruchu 2020-08-09 11:28 Rondo z patronatem 22 2020-08-09 10:41 Kolejne zachorowania na koronawirusa na Podhalu 2020-08-09 10:34 Rondo do święcenia 4 2020-08-09 10:01 Turysta źle się poczuł na szlaku 2020-08-09 10:00 Zaloty i wzloty… zakochana kozica, niedźwiedź na diecie 2020-08-09 09:00 Wirtualna Parowozjada 2020-08-09 08:00 W Dolinie Pięciu Stawów Spiskich (WIDEO) 3 2020-08-08 21:30 Szlakiem krościeńskich galerii 2020-08-08 20:31 Trasa biegu liczy 60 kilometrów, 5000 metrów pod górę 4 2020-08-08 19:46 Przejeżdżają tędy setki aut, a tu taka pułapka 7 2020-08-08 19:01 Ten świstak mieszka na Siwej Przełęczy (WIDEO) 3 2020-08-08 18:21 Belg wygrywa w Bukowinie. Majka na czwartym miejscu! IV etap Tour de Pologne (relacja na żywo) 3 2020-08-08 18:15 Mebel do sprzątnięcia - zapewne nie o taką reklamę chodziło 3 2020-08-08 17:31 Parking na środku łąki 25 2020-08-08 16:36 Burza nad Tatrami i Zakopanem 1 2020-08-08 16:31 Psy błąkają się nad Zmarzłym Stawem w Tatrach (WIDEO) 7
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2020-08-10 16:37 1. I jeszcze jedna sprawa. Pszczoły pszczołami, ale z tego co mi wiadomo to takie opryski są trujące również dla ludzi. To gdzie te chłopaki mają ubrania ochronne?! 2020-08-10 16:28 2. PO ranny, następny kierowca-filozof jak nie wiesz za co ten mandat to idz do starostwa i oddaj swoje prawo jazdy. 2020-08-10 16:28 3. A to nie wystarczy skosić? 2020-08-10 15:19 4. Wypadek potrącenia rowerzysty na moście w Suchem, to pokłosie przekierowania ruchu tranzytowego na drogę która nie spełnia norm drogi tranzytowej . 2020-08-10 14:46 5. Bo to rondo było projektowane dla Londynu. 2020-08-10 14:35 6. burmistrz zamknal urzad miasta, rozdal pracownikom maseczki w ktorych maja chodzi po urzedzie ale sam wbija sie miedzy ludzi bez maseczki - wyjatkowo dziwny z niego czlowiek, dopiero trzas gaciami jak wrocil z pogrzebu bo tez byl bez maseczki i nic go to nie nauczylo, dalej biega bez maseczki ale innym kaze nosic !!!! Nie rozumie tego czlowieka. Plyny do dezynfekcji rozdaje, miasto dezynfekuje, urzad zamyka ale sam bez maski biega. Zaprzeczenie samego siebie. 2020-08-10 14:27 7. Niech mi ktoś wytłumaczy za co mandat? 2020-08-10 14:00 8. zwykły obserwator, dziękuj bogu że ratownicy i inni jeszcze pracują i nie szczekaj. oni wcale nie muszą nikogo ratować, pójdą do domu i tyle, bo w imię czego mają umierać ? 2020-08-10 13:40 9. Na pewno będzie wina kierowcy a nie rowerzysty który pewnie myślał że jest sam na drodze i może jechać środkiem drogi i mu wszystko wolno. 2020-08-10 13:18 10. No dobra... trzeba zdac sobie sprawe, ze z tym wirusem trzeba nauczyc sie zyc. innego wyjscia nie ma. Nie wyobrazam sobie jak przyjdzie seozn jesienny i wysyp angin, szkarlatyn, zwyklych gryp i zapalen oskrzeli u dzieci i co? tez bedzie to covid? nikt ich nie przyjmie w przycodni albo mamy miec transmisje online i pokazywac jezyk przez videokonferencje czy leczyc ziołami? na kamienie na nerkach tez jest goraczka. w koncu przez te procedury ktos umrze jak juz nie umarl. Nie tylko covid jest na tym siwiecie. On nigdy nie przejdzie. Wieczna łapanka, wieczne szukanie kogoś kto był tu kto był tam. Na Podhalu było spokojnie aż do momentu tego pogrzebu.... ale tak szy siak prędzej czy później by to dotarło, nie wiem kiedy dotrze do świadomości niektórych, że tak zawsze będzie to nie jest jeden sezon.
2020-08-08 20:35 1. Wierćcie wierćcie. Nie ma to jak dobry PR. Bo póki co nie widzę, żeby na celu była ekologia. 2020-08-02 11:10 2. Rekonstrukcja nieco zafałszowana. W godzinie W ledwie co 20 powstaniec miał jakąkolwiek broń. 2020-07-29 14:50 3. Piękne miejsce i coraz bardziej popularne. A jeszcze 10-15 lat temu zwykle było tam pustawo nawet przy pięknej pogodzie. 2020-07-04 14:02 4. Jest i nasz Zacharko! Parcie ma chłopina na szkło nieopisane; lata 70 - 80 PZPR; później Solidarność; Loża Masońska Zamoyskiego i teraz PiS... 2020-07-04 13:24 5. Czemu on tego pedofila ułaskawił? Czemu tak opieszale działają z pedofilia kościelną? Czy mają w tym jakiś interes? 2020-07-03 23:52 6. to głosuj na tego,co go ta od olimpiady do JPIi porównała,będziesz miała i ośmiorniczki i ..... 2020-06-30 22:12 7. jakos tak nie widze ani dystansu, ani maseczek - jak to tak naprawde z tym wirusem jest? ja musze utrzymywac dystans spoleczny, kaganiec na ryj zakladac, a wladza nic nie musi... pad w towarzystwie zupelnie obcych osob na wyciagniecie reki, bez maski - jemu wolno, a normalnemu czlowiekowi nie??? no chyba ze ci ludzie to jego rodzina razem z nim mieszkajaca. 2020-06-24 23:02 8. Zakopane wita patriotę i wielkiego człowieka. U nas w Zakopanym wartości religijne są na pierwszym miejscu.Wspaniały człowiek. 2020-06-24 00:18 9. Z Poronina..... Gdyby to Lenin przyjechał to przyjabys go z szacunkiem ???????? 2020-06-23 22:53 10. Nie chcę takiego prezydenta na kolejnych 5 lat. Jestem zażenowana gdy oglądam jego wystąpienia na forum europejskim. Miał szansę jak nikt inny przez te lata zrobić coś pożytecznego dla Polski. Miał cały rząd partyjnych koleżków! Został pan- panie Duda jednostronnie wykorzystany przez Jarosława. Zdaje pan sobie z tego sprawę? Użył pana do swych celów! Za miesiąc po II turze nawet panu ręki nie poda- co i teraz robi z dużą niechęcią! Szymon Hołownia ma mój głos!!!!
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

Pożegnania

Album TP

FILMY TP

Bojcorka