Reklama

2020-05-18 10:00:00

Reklama

Z archiwum Tygodnika

Ojciec Leonard i Babka

Reklama

Ojciec Leonard to symboliczna postać sanktuarium Matki Boskiej Jaworzyńskiej. Na Wiktorówkach był przeorem pod 30 lat. W 1990 roku opublikowaliśmy wywiad z nim i o. Hieronimem Ostrowskim. Autorką była Monika Rogozińska. Pod wywiadem znajdziecie wspomnienie Macieja Krupy pt. Babka. To kilka zdań o pasterce Anieli Kobylarczyk, niezwykłej postaci związanej z Rusinowa Polaną.

Z gospodarzem sanktuarium Matki Boskiej Jaworzyńskiej – Królowej Tatr na Wiktorówkach, o. Leonardem Józefem Węgrzyniakiem op. oraz z o. Hieronimem Ostrowskim rozmawia Monika Rogozińska.
- Kult Matki Boskiej Jaworzyńskiej Królowej Tatr ma już ponad sto lat. Choć sanktuarium Madonny znajduje się w lesie Wiktorówki na skraju Rusinowej Polany położone niedaleko ruchliwej szosy wiodącej do Morskiego Oka, przez szereg dziesięcioleci odwiedzane było i czczone przede wszystkim przez górali.

Współczesne przewodniki traktują to miejsce jakby wstydliwie. Zacznijmy wobec tego od samego początku:

Skąd się wzięła kaplica w tym właśnie miejscu?

O. Leonard: Jest to związane z objawieniem się Matki Bożej na początku lat sześćdziesiątych XIX wieku. Marysia Murzańska, kilkunastoletnia dziewczynka z Gronia pasła owce na Rusinowej Polanie. Kiedyś w czasie mgły zgubiły się Marysi owce. Przyszła tu z płaczem, by się modlić o ich odnalezienie.

– Dlaczego właśnie tutaj?

O.L.: Przy każdej polanie tatrzańskiej, na której był wypas znajdowało się tak zwane miejsce święte, gdzie górale modlili się. Na drzewie umocowana była kapliczka z obrazem Trójcy Świętej. Marysia ujrzała jaśniejącą postać kobiety, która powiedziała by nie martwiła się o owce, a także nakazała nawoływanie ludzi do modlitwy i pokuty. Wieść o tym, rozeszła się i zaczęli tu przychodzić górale z całego Podhala. Potem przyszły ciężkie czasy – susza, zarazy, głód. Pierwsza fala emigracji. Bardzo żywy kult Matki Boskiej Jaworzyńskiej na początku wieku XX zaczął jakby wygasać, by w końcu pierwszej dekady rozbłysnąć na nowo. W tym czasie w Małym Cichym żyła Apolonia Żegleń, góralka, która przez 25 lat chorowała na nogi. Kiedyś śniło jej się, że w określonym miejscu przy kaplicy, która już tu stała, znajdzie źródełko. Męczyła swojego męża, męczyła, aż wsiadł na konia, pojechał, odkopał źródełko i nabrał wodę. Przez trzy dni Apolonia smarowała nią nogi, po czym sama przyszła do kaplicy. To był moment przełomowy w historii kultu. Odtąd ludzie zaczęli brać stąd wodę. Przypisywano jej lecznicze właściwości. Kiedyś przechowywana w butelce, w komorze, woda zamarzła. Butelka nie pękła, a w środku, w lodzie była widoczna dokładnie postać Matki Bożej Jaworzyńskiej. Ksiądz Łaciak - w okresie międzywojennym - proboszcz w Bukowinie, początkowo mało przychylnie przyglądający się pielgrzymom swych bukowiańskich wiernych do Matki Boskiej z Wiktorówek, zrobił zdjęcia i wysłał do Kurii Krakowskiej. Ten fakt powtarzał się potem: woda stąd wzięta zamarzła czy to w Krynicy, w Zubrzycy czy w Lipnicy, jeśli nie powstawała figurka to była bardzo wyraźna w lodzie monstrancja z hostią. Nikt się nie mógł pomylić. Widziałem te zdjęcia...

- Skąd się wzięła ta figurka Matki Boskiej Jaworzyńskiej?

O.L.: Są dwie wersje: jedna, że zrobił ją rzeźbiarz – samouk z Jurgowa według opowiadania Marysi Murzańskiej. Druga, tradycja mówi, że tę figurę ofiarował leśniczy z Zazadniej. Tam kiedyś była prowizoryczna kaplica zbudowana dla jeńców włoskich, którzy wyrąbywali w lesie drzewo w czasie I Wojny Światowej. Po wojnie kaplicę rozebrano.

O. Hieronim: Do dziś została po nich nazwa – Zręby Wojskowe.

O.L.: Ta druga wersja nie bardzo się zgadza, bo figura musiała być znacznie wcześniej na Wiktorówkach. Najpierw umieszczono ją w drewnianej kapliczce na drzewie, a w 1902 roku po halnym wietrze zbudowano z powalonych pni małą kaplicę. Stanęła w tym samym miejscu co dzisiejsza. Figurkę przeniesiono do środka. Ta mała kaplica spłonęła prawdopodobnie w latach 1915-1917.

– Razem z figurą?

O.L.: Nie. właśnie figurka nie spaliła się. Została z całym ołtarzem, miała tylko okopconą prawą rękę. Naturalnie to można próbować wytłumaczyć... Po tym pożarze poszła do renowacji, pomalowano ją i z powrotem, znowu w małej kapliczce, powędrowała na smrek.

W 1920 roku Kuchta – młody chłopak z Bukowiny Tatrzańskiej – wrócił z wojny. Wraz z krewnymi wybudowali samodzielną kaplicę jako wotum za szczęśliwy powrót. Matkę Boską umieszczono znowu w środku. (Kapliczkę zaś przeniesiono z drzewa na zewnętrzną ścianę budowli: prawdopodobnie ta właśnie wisi dziś za ołtarzem od strony werandy.) W latach 30-tych ksiądz Błażej Łaciak rozbudował kaplicę. W kronice bukowiańskiej zapisane jest, że w 1932 roku odbył się odpust i na odprawionej mszy było ponad trzy tysiące ludzi. Trzeba sobie zdać sprawę, że turyści dochodzili tu sporadycznie, a i na samym Podhalu żyło mniej górali niż dziś. To, że się ich tyle uzbierało jest świadectwem siły kultu.

Następny proboszcz bukowiański – ksiądz Stanisław Fox zbudował nową kaplicę na Wiktorówkach w drugiej połowie lat 30-tych. Ta właśnie stoi, z pewnymi zmianami, do dziś.

– Co się stało tu w czasie wojny?

O.L.: Jak wybuchła wojna ksiądz Fox zabrał figurkę, ale przede wszystkim, żeby ludzi nie narażać. Żeby pójść do lasu trzeba było mieć przecież przepustkę od Niemców. Według opowiadań i świadectw dotarł tu partyzancki oddział Jędrusiów z Kieleczczyzny. Mieli mszę i składali tutaj przysięgę.

– Jak sanktuarium przetrwało lata 50-te?

O.L.: Kiedy wojna skończyła się zauważono, że figurka, która stała w bocznym ołtarzu kościoła w Bukowinie Tatrzańskiej, rano zawsze odwrócona była twarzą w stronę Rusinowej Polany. Ksiądz zbeształ organistę czy kościelnego, że przestawia figurkę. Razem zaczęli zamykać wieczorem kościół, rano otwierać – mimo to zastawali ją zwróconą ku Wiktorówkom. Postanowiono przenieść Matkę Boską Jaworzyńską z powrotem. Zorganizowano uroczystą procesję w 1945 roku i przez Głodówkę zaniesiono Królową Tatr na Wiktorówki. Opowiada Genowefa (córka Wnękuli z Bukowiny, góralki która w latach 30-tych, do swej śmierci na rok przed II wojną, organizowała wyprawy – pielgrzymki do Matki Boskiej Jaworzyńskiej), że kiedy niesiono figurkę, w rejonie Głodówki napotkano dwóch oficerów rosyjskich. Jeden szczególnie drwił z ludzi i Matki Bożej. Do wieczora tego dnia oślepł. Miał jednak pełną świadomość dlaczego tak się stało. Przynieśli mu wodę ze źródła z Wiktorówek, przemył oczy i odzyskał wzrok.

We wczesnych latach 50-tych, odbywały się tu odpusty. Po cichu przyjeżdżali też księża z harcerzami (między innymi dominikanin ojciec Feliks Bednarski – dziś profesor mieszkający w Rzymie, spowiada po polsku w bazylice Santa Maria Maggiore). Obsługa kaplicy była jednak tylko sporadyczna.

W 1957 przyszli na sezon letni ojcowie Marianie. Wycofali się po kilku miesiącach z powodu jakichś trudności personalnych. Wtedy biskup zwrócił się do dominikanina ojca Pawła Kielara, który wraz z grupą ojców rozpoczął działalność dominikanów na Wiktorówkach.

Formalnie Wiktorówki należały do Bukowiny. Kuria Krakowska dążyła do tego, żeby miały stałą obsługę. Zaczęły się konflikty. Ojciec Paweł miał różne trudności, kłopoty, powiedzmy typu kościelnego: choć państwowego też – kaplica stała w Parku Tatrzańskim, czekając na jej śmierć techniczną nie pozwalano niczego poprawić, reperować. Jak dach przeciekał to trzeba było nanosić gontów pokryjomu, przybić i posmarować na czarno...

– Od kiedy więc zaczęła się ta ważna dla Wiktorówek przynależność administracyjna do parafii Małe Ciche?

O.L.: Kościelnym na Wiktorówkach został Józef Borowy – stary kawaler, takie "światło i mózg" Małego Cichego. Potrafił wszystko pozałatwiać: gospodarskie sprawy i zastrzyki dawać, jak się krowa cieliła to też jego wołano. Organizował straż pożarną, postawie dla niej siedziby, budował drogi. Wraz z sąsiadem przychodził co niedzielę na Wiktorówki. Pomyśleli sobie, że trzeba kościół własny w Małym Cichym pobudować. Do Poronina daleko, w sąsiednim Murzasichlu zaczęły się kłopoty z mieszkańcami. Małocichowianie przechodzili wprost przez las do kościoła w Murzasichlu. Ścieżki były wąskie. Polało, błoto się robiło, każdy obchodził coraz dalej, coraz dalej. Niech te 200 osób przejdzie... Zaczęły się różne nieprzyjemne sprawy... Małocichowianie zaczęli starania o swój kościół. Dziekan w Poroninie wyrzucił ich kiedy z tym u niego zjawili się. Wtedy ojciec Paweł Kielar zaczął im pomagać w kurii. Po długiej batalii dostali zezwolenie z kurii na budowę kościoła. Na uzyskanie oficjalnej zgody władz nie było żadnych szans.

Tam, gdzie dziś stoi plebania był dom Józefa Borowego. Nie było tylko zabudowań gospodarczych. Wziął więc plany na stodołę i dostał na nią pozwolenie. Fundamenty się zgadzały, tylko zamiast stodoły powstał kościół. Kiedy do parafii w Poroninie doszło, że inspiratorem budowy był ojciec Paweł nazwano go "białym diabłem" (dominikanie noszą białe habity – M.R.).

O.H.: W 1968 roku komisja przyszła zobaczyć stodołę – a tu stoi gotowy kościół. "Obywatelu, panie kochany – tłumaczyli górale – tu siła niefachowa wzięła się do roboty i wiadomo ze stodoły zrobił się kościół."

O.L.: Cała batalia o kościół ciągnęła się jeszcze za Bafii. Małocichowianie wyszukali, że działka, na której stanęła świątynia leżała na obszarze dawnych spółek. To znaczy, że wszyscy na tym terenie wspólnie paśli, albo mieli jakieś składowisko drzewa. Znaleźli 37 dawnych współwłaścicieli, ci zaś mieli już wnuki, więc liczba ludzi, które należało ukarać – każdemu osobno wytyczając sprawę – urosła do takiej, że trudno z tym było dłużej walczyć. Na wiosnę 1971 zostałem wyświęcony. Prymicje miałem w Poroninie. Ojciec Hieronim, w czasie wygłoszonego tu kazania zapowiedział, że zostaję na Wiktorówkach. Dziekan poroniński dowiedział się o tym dopiero w ambony.

Potem zaczęliśmy działać. Ludzi przychodziło tu coraz więcej. Byliśmy trochę solą w oku... Jakiś list został napisany na mnie do kurii. Ja powiedziałem, że będę się bronił. To wszystko doszło do Kardynała Wojtyły. Spotkałem się z nim u sióstr Urszulanek w Borach, gdzie zatrzymywał się w czasie pobytów w Zakopanem. Zorientował się w sytuacji. Niedługo potem wydał dekret, w którym połączył duszpasterstwo Małe Ciche z Wiktorówkami i pieczę nad nimi powierzył dominikanom.

– Skoro mówimy o papieżu – od kiedy zaczął przychodzić na Wiktorówki?

O.L.: Najczęściej bywał tu w zimie. Wyjeżdżał na Kasprowy kolejką, potem zjeżdżał na nartach na Halę Gąsienicową i przez Gęsią Szyję docierał do kaplicy. Nie przychodził sam – zwykle towarzyszyło mu dwóch lub trzech profesorów z KUL-u albo Akademii Teologii. Papież już nie może, ale ksiądz Dziwisz – sekretarz Jana Pawła II – przyjeżdża tu z Watykanu co roku.

– Kaplica Matki Boskiej Jaworzyńskiej słynie z gościnności. Wiem, że organizacje, stowarzyszenia i różne grupy będące na indeksie PRL-u znajdowały u was schronienie.

O.L.: Na przykład dla oaz było to wymarzone miejsce. Mogli tu przyjść, napić się herbaty, uwarzyć coś do jedzenia i iść dalej. Kiedy jeszcze w czasie stanu wojennego tworzyło się niezależne harcerstwo to tu był I Walny Zjazd jego przedstawicieli z całej Polski. Teraz harcerze przychodzą większą grupą dwa razy do roku na rekolekcje w Wielkim Poście i w Adwencie.

– Jak wobec tego układały się kontakty ze strażą przygraniczną?

O.L.: Jak nastał stan wojenny to zaczęto mnie poszukiwać. Nie bardzo wiedziałem o co chodzi, więc byłem na miejscu, ale nieuchwytny. Dopiero potem okazało się, że chcieli omówić sprawę bezpieczeństwa kaplicy i przyszłej pasterki. Jeszcze nie było ogłoszone w kraju, że w noc wigilijną zawieszona będzie godzina milicyjna, a mnie już zapewniono, że ktokolwiek będzie szedł z Wierchu Porońca na Rusinową nie będzie tknięty. Poza terenem Parku Tatrzańskiego musi sobie radzić sam. W tym systemie który był, to jednak dużo zależało od ludzi – kto jest kto. Nas tu nigdy WOP nie kontrolował i kłopotów żadnych z nimi nie mieliśmy.

O. Hieronim: Czasem żołnierze przychodzili do kaplicy, posiedzieli w kuchni, na harmonii pograli...

O.L.: Były takie momenty, że to ja ich wyzywałem. Kiedyś zjawił się tu jakiś agresywny gość z nożem, skądś uciekł, nie mogłem sobie z nim poradzić...

Raz do pełnego turystów szlaku na Rusinowej Polanie, przyszła o piątej rano milicja z Bukowiny. Ktoś mnie zawiadomił, że przyszli. Wziąłem radiotelefon pod pachę, poszedłem w góry i popatrzyłem. Widzę, że są przy szałasie, ale nie ma ani jednego żołnierza. A im nie wolno bez zawiadomienia WOP-u działać na terenie przygranicznym. Więc sam zawiadomiłem strażnicę przez radio. To był moment – nie wiem jak ci chłopcy wyskoczyli tu do góry... Trzech ich było i dowódca czwarty. Paski pod brodą, broń długa, wszystko gra...

– I WOP aresztował milicję?

O.L.: Zaraz milicjantom kazali pasy z bronią oddać i od razu sprowadzili ich na dół.

– Kilka lat temu kiedy wybierałeś się z pielgrzymką do Watykanu zastanawiałeś się co wpisać w ankiecie do biura paszportowego w rubryce – "Czy był karany?". Uznałeś, że wyroku nie wpisujesz. Kiedy i kto cię wreszcie dopadł?

O.L : Trochę dałem powody, po w czasie wojny (stanu wojennego –M.R.) po prostu Wybudowałem to nielegalnie szałas – goprówkę, koło kaplicy.

O.H.: W miejscu starej szopy – drewutni. W gazetach to opisali, zrobili fotografie nie do tego szałasu, tylko willi na Głodówce, a w partyjnym "Dunajcu" takie ujęcie z dołu zrobili, że mały szałas wyglądał jak dacza.

O.L.: Zaraz w 1982 roku Park Tatrzański mnie zaskarżył. Wniosłem od razu sprawę do sądu o własność terenu na podstawie zasiedzenia przez kościół. Równolegle więc toczyły się dwie sprawy: jedna karna, a druga cywilna o teren. Dostałem za zbudowanie szałasu rok w zawieszeniu na trzy lata i 60 tysięcy grzywny. Potem Park jeszcze raz mnie zaskarżył. Na skarpie stało trochę słabych drzew, które zagrażały kaplicy. Jakby przyszedł halny to mogłyby spaść na dach. One były już w płocie, to znaczy na terenie ogrodzonym, uważałem je za swoje.

– Ale sprawę o własność już wygrałeś?

O.L.: Nie, jeszcze nie. Równocześnie szły trzy sprawy. Zasądzili 120 tysięcy. Potem przyszła amnestia, ale z niej nie skorzystałem, bo obciążałaby mnie do końca roku, a trzylecie zawieszenia wyroku kończyłem wcześniej.

– Skoro amnestia cię nie objęła to w papierach piszesz, że byłeś karany.

O.L.: Nie, ja tam nigdy nie pisałem...

– Nie musiałeś, za ciebie teczkę prowadzili...

O.L.: ... a paszport dostałem bez problemu. Z prawem własności za to wygrałem w pierwszej instancji, drugiej. Potem wędrowała do Sądu Najwyższego i z powrotem skierowano ją na dół. Trzy kolejki tak przeszła. Skończyła się w tamtym roku po porozumieniu państwa z kościołem. Ostatnia sprawa była rozprawą wyjaśniającą na korzyść kaplicy

O.H..: Ale w kryminale i tak siedziałeś.

O.L.: A to wcześniej, w 1972 roku. Też za Wiktorówki, ale niedługo – 48 godzin. Wiozłem po prostu deski z Dzianisza i nie miałem przy sobie asygnat. Nie mogłem przyznać się że to do kaplicy na Wiktorówki bo nakaz śmierci technicznej wciąż obowiązywał. I capnęli mnie.

– Praca duszpasterska promieniuje z Wiktorówek. Od kiedy Dominikanie zaczęli odprawiać mszę w schroniskach?

O.L.: Od samego początku, od 1958 roku, ojciec Paweł to organizował. Najpierw były msze w Morskim Oku na Szałasiskach – dla pasterzy i turystów oraz w Pięciu Stawach. Potem za rok, dwa w Roztoce. Z tamtych czasów pochodzi projekt kaplicy dla Roztoki, który widziałem w archiwach na Bukowinie. Obsługa schronisk jest sezonowa (wakacje, okres Bożego Narodzenia i Wielkanocy).

– Odbywały się na Wiktorówkach i Rusinowej Polanie różne uroczystości: odpusty, dni ratownika, śluby wesela, chrzciny... Wiem, że chciałeś tu wnuki prezesa PEN-Clubu – Juliusza Żuławskiego.

O.L..: Potem chrzciłem wnuka ministra Krzaka...

O.H.: Związek Podhalan ma też tu swoje uroczystości. Patronką ich widniejącą na sztandarze jest Matka Boska Jaworzyńska Królowa Tatr.

– Pamiętam taką mszę: na skraju Rusinowej Polany, pod wygwieżdżonym, sierpniowym niebem przy ołtarzu zrobionym z kamieni, w świetle pochodni, ogniska i świec, z najwyższymi szczytami Karpat za plecami i migocącym od blasku świec kapłanem w złocistych szatach przed nami...

O.L.: To było poświęcenie lądowisko helikoptera...

– Kiedy zatem zostałeś ratownikiem GOPR-u?

O.L.: Przysięgę złożyłem w 1974 roku. Przyjmował mnie Michał Jagiełło (ówczesny naczelnik Grupy Tatrzańskiej GOPR, dziś wiceminister Kultury). Chyba po dwóch latach zostałem wybrany do Rady Grupy Tatrzańskiej.

Uważam, że stało się tak nie z powodu mojej znajomości ratownictwa, prawdopodobnie myślano, iż jeśli tam będę to świństw się nie da robić. Już czwartą kadencję jestem w Radzie.

O.H..: Powiedz też jak przyznano ci odznaczenie państwowe.

O.L.: Rzeczywiście, Złoty Krzyż Zasługi dostałem za pracę w GOPRze.

O.H.: A za zbudowanie drogi w Małym Cichym – asfalt ekstraklasa...?

O.L : Dostałem Złoty Krzyż Zasługi dla Miasta Zakopanego za działalność społeczną w Małym Cichym. Pomagałem organizować wodociągi... Byłem do wyborów w maju przewodniczącym samorządu wsi Małe Ciche.

– Zostawiłam na koniec "zagadnienia międzynarodowe". Znałeś doskonale sytuację zakazanego, podziemnego kościoła katolickiego na Słowacji. Granica jest blisko. Czy Wiktorówki miały jakieś znaczenie dla tego co tam się działo?

O.L : Specjalnie jakiegoś dużego to chyba nie. Trochę Słowaków przychodziło z Orawy, mieszkańcy wsi po tej stronie granicy, trochę też zza niej. Dominikanie, którzy byli w podziemiu w Czechosłowacji jak mogli także tu docierali. Teraz właśnie się ujawnili. Jest ich w całym państwie dziewięćdziesięciu czterech.

Podobno podziemny kościół słowacki zawdzięczał wam książki religijne, Biblie, szaty, naczynia liturgiczne...

O.L.: O, to już jest zupełnie inna sprawa. No, powiedzmy parę ton tego przeszło, ale niekoniecznie przez Tatry. Były łatwiejsze miejsca, byli ludzie, którzy umieli powiedzieć, którędy można... Tutaj był tylko sztab operacyjny. Zresztą nie pora jeszcze o tym mówić.

– Dziękuję za rozmowę.

Polecamy jeszcze wspomnienie Macieja Krupy pt "Babka" 

Babka 

Pewien ważny dla mnie okres życia jest bardzo blisko związany z Wiktorówkami i Rusinową Polaną. Bowiem tych dwóch miejsc nie sposób traktować rozłącznie, są z sobą splecione nie tylko bliskim sąsiedztwem, ale także licznymi historycznymi, emocjonalnymi i ludzkimi więźami. A jeżeli mówimy o Rusinowej Polanie to zawsze przed oczami staje Babka - nierozerwalnie całym życiem związana z Polaną. 

Nazywała się Aniela Kobylarczyk, pochodziła z Gronia, a wywodziła się ze słynnego białczańskiego  rodu  Nowobilskich. Rody góralskie z Gronia "od zawsze" pasły owce na Rusince i dlatego też Babka – jak wszyscy ją nazywaliśmy – od wczesnego dzieciństwa całe lato spędzała na Polanie. Przez długie lata gazdowa wraz z mężem Ludwikiem – Dziadkiem, w starej kolebie zwanej przez zaprzyjaźnionych turystów "Krywaniem". Potem gdy szałas ten spłonął, a ówczesne władze zakazały wypasu owiec i krów na Polanie. 

Babka z Dziadkiem przy pomocy przyjaciół z całej Polski z Jackiem Frejlakiem – warszawskim biologiem – na czele, zaadoptowali na cele mieszkalne sąsiednią krowiarnię, która stoi do dziś przy skrzyżowaniu szlaków. Przygodni turyści i stali bywalcy zawsze znaleźli tam kąt do spania, w piecu cały dzień płonął ogień, dla każdego kto przyszedł z drogi miała Babka dobre słowo i kubek herbaty. Nie sposób w kilku zdaniach opisać tej ważnej postaci, zebrać wielkiej ilości anegdot z nią związanych, oddać klimat niezliczonych wieczorów pełnych śpiewu, radości i opowieści ciągnących się długo w noc.

Dziś nie ma już na świecie Babki, Dziadka i Jacka Frejlaka, a stara koleba pochyla się ku ziemi. Została pustka, której nic nie wypełni. Babka z Dziadkiem spoczywają na cmentarzu w Groniu gdzie corocznie 15 sierpnia odwiedzają ich przyjaciele zjeżdżający specjalnie w tym dniu z całego kraju. I śpiewają o Babce i jej gazówce:

"Niech w niej ogień płonie trwa,

Ty w fartuchu nosisz drwa

Dajesz szczęścia odrobinę

Na czarną godzinę."

Niech trwa pamięć o tym miejscu i o Babce, która przechadza się teraz po Niebieskiej Polanie z Tą, której była wierna przez całe życie – Jaworzyńską Tatr Królową.

Maciej Krupa



Kup e-wydanie Tygodnika Podhalańskiego.

Reklama
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.
  • USŁUGI | inne
    DEZYNFEKCJA POMIESZCZEŃ, CERTYFIKOWANA, METODĄ FUMIGACJI. TANIO! 500 086003
  • SPRZEDAŻ | zwierzęta
    Sprzedam cieliczkę rasy Jersey. 880145487
    Tel.: 880145487
  • USŁUGI | budowlane
    MALOWANIE, TAPETOWANIE, GŁADZIE, FARBY STRUKTURALNE I TYNKI DEKORACYJNE - Tel. 601 793 866, www.FABRYKASTRUKTURY.pl
    WWW: www.FABRYKASTRUKTURY.pl
  • PRACA | dam
    Restauracja Schronisko Smaków Magda Gessler w Bukowinie Tatrzańskiej zatrudni kucharza z doświadczeniem..kontakt@schroniskosmakow.pl 509825332
    Tel.: 509825332
    E-mail: kontakt@schroniskosmakow.pl
  • PRACA | dam
    Biuro Księgowe AUDITPLUS zatrudni do biura w Zakopanem: - SAMODZIELNYCH KSIĘGOWYCH - pełna księgowość i KPiR - wymagane doświadczenie; - SPECJALISTÓW ds. kadr i płac - wymagane doświadczenie; Zadaniem zatrudnionych osób będzie obsługa księgowa prestiżowych klientów firmy przy współpracy z pozostałymi członkami zespołu i pracownikami klientów a także z doradcą podatkowym i biegłym rewidentem. Oferujemy: umowę o pracę w pełnym wymiarze, atrakcyjne zarobki, pracę od poniedziałku do piątku w firmie księgowej działającej na rynku ogólnopolskim i dobrą atmosferę w młodym, dynamicznym, kilkunastoosobowym zespole, szkolenia i wyjątkową szansę rozwoju osobistego. Wymagamy: zaangażowania w zlecone obowiązki i absolutnej dyskrecji Zgłoszenia proszę składać przesyłać na: praca@auditplus.pl
    E-mail: praca@auditplus.pl
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIĘ POMOC KUCHENNĄ/SPRZĄTANIE POKOI na wakacje - Zakopane, Jaszczurówka - 601504486
  • PRACA | dam
    FIRMA NAWIĄŻE WSPÓŁPRACĘ W NOWYM TARGU Z: FRYZJERAMI, KOSMETYCZKAMI, MANICURZYSTKAMI, MASAŻYSTAMI I REHABILITANTAMI - DO OTWARCIA WSPÓLNEGO SALONU. 608806408
  • PRACA | dam
    PENSJONAT W KOŚCIELISKU zatrudni OSOBĘ DO RECEPCJI. Możliwość zamieszkania. 608806408
  • PRACA | dam
    PENSJONAT W KOŚCIELISKU zatrudni OSOBĘ DO SPRZĄTANIA, sezonowo lub na stałe, możliwość zamieszkania. 608806408
  • PRACA | dam
    PENSJONAT W KOŚCIELISKU zatrudni OSOBĘ DO KUCHNI, UMIEJĄCĄ SAMODZIELNIE GOTOWAĆ. Możliwość zamieszkania. 608806408
  • PRACA | dam
    Pensjonat w centrum Zakopanego zatrudni POKOJOWE. Kontakt 666378357
  • PRACA | dam
    Restauracja Schronisko Smaków Magda Gessler w Bukowinie Tatrzańskiej poszukuje kelnerów z doświadczeniem. Oferujemy: prace stałą, wysokie zarobki (podstawa + premia od obrotu - nawet do 6%), elastyczny grafik, możliwość rozwoju, szkolenia..kontakt@schroniskosmakow.pl 668414988
    Tel.: 668414988
    E-mail: kontakt@schroniskosmakow.pl
  • USŁUGI | budowlane
    Tynki maszynowe cementowo - wapienne, gipsowe. Atrakcyjna cena. 669790376
    Tel.: 669790376
  • PRACA | dam
    Przyjmę do pracy w Zakopanem KUCHARKI, POMOC KUCHENNĄ, BUFETOWE. Atrakcyjna płaca. Tel. 502271486.
  • PRACA | dam
    PRACA W AUSTRII: murarz, cieśla, operator żurawia. Austriackie warunki. BauPersonal, (nr cert. 4726), info@baupersonal.pl,www.baubersonal.pl 513106189, 668835085
    Tel.: 513106189, 668835085
    E-mail: info@baupersonal.pl,
    WWW: www.baubersonal.pl
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    DO WYNAJĘCIA KIOSK HANDLOWY pow. 25m2, ZAKOPANE, NOWOTARSKA 3A. 602300070
  • PRACA | dam
    Skicontrol H.Martinczak.s.k.a. (Białka Tatrzańska) przedstawiciel na Polskę SKIDATA AG, zatrudni osobę na stanowisko: SERWISANT Oferujemy: umowę o pracę, niezbędne szkolenia, możliwość rozwoju zawodowego. Wymagania: znajomość rozwiązań IT, wykształcenie techniczne, znajomość języka angielskiego, czynne prawo jazdy kat.B. Główne obowiązki: instalacja i serwis systemów kontroli dostępu; utrzymanie sieci teleinformatycznych Klienta; prowadzenie dokumentacji technicznej i serwisowej. CV prosimy przesyłać na adres praca@skicontrol.pl Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Skicontrol H.Martinczak S.K.A. z siedzibą w Białce Tatrzańskiej przy ul. Środkowa 178 a. Pełną informację dot. RODO administrator prześle na e-mail.
  • PRACA | dam
    KELNERKI/-ÓW - 668115397
  • SPRZEDAŻ | budowlane
    DREWNIANE GÓRALSKIE DOMKI - DO PRZENIESIENIA - 668115397
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    ATRAKCYJNY DOM Z PŁAZÓW W GLICZAROWIE GÓRNYM - tel. 607506428
  • PRACA | dam
    NORWEGIA - BUDOWLAŃCY. Zatrudnimy: POMOCNIKÓW oraz tynkarzy, stolarzy, malarzy, dekarzy. Języki obce NIE wymagane - w firmie pracują tylko pracownicy z Podhala. Praca całoroczna. Zjazdy do kraju (samolot) wg. własnego uznania ~ co 2-3 tyg. Zarobki od 15 do 25 Euro/godz. Zapewniamy mieszkanie. Zapraszamy! Tel. 667 602 602 Tel.
  • IMPREZY OKOLICZNOŚCIOWE
    VIDEO - TRANSMISJA NA ŻYWO IMPREZ OKOLICZNOŚCIOWYCH (ŚLUBÓW, KOMUNII, POGRZEBÓW, itp.) - Tel. 605 670 650
  • PRACA | dam
    Szukamy pracowników na stanowisko kelnera/kelnerki do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracowników na stanowisko pomocy kuchennej do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracownika na stanowisko kucharza do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
2020-08-10 09:00 Przystanki zasypane śmieciami 1 2020-08-10 08:00 Kierowcy na rondzie Prymasa Tysiąclecia 2020-08-09 21:26 Śmigłowiec TOPR na Przysłopie Miętusim (WIDEO, ZDJĘCIA) 2020-08-09 21:00 Gdzie diabeł nie może, tam babe pośle (WIDEO) 2020-08-09 20:33 Wirtualny festiwal 1 2020-08-09 19:27 Potrącenie rowerzysty w centrum Zakopanego 2 2020-08-09 18:55 Potrącenie rowerzysty w Poroninie 2 2020-08-09 18:00 Bernardyni z sanktuarium 4 2020-08-09 17:27 Toprowski Sokół znów w akcji 2020-08-09 17:08 Nad Morzem nie ma tłumów 2020-08-09 17:00 Krościenko chce być miastem 2 2020-08-09 16:57 Sokół poleciał na Kopę 1 2020-08-09 16:00 Górale góralowi w potrzebie 2020-08-09 15:02 Pośród chałup Tour de Pologne 2020-08-09 15:00 Rocznicowe wejście na Rysy 2 2020-08-09 14:52 Kolarze już na trasie 2020-08-09 14:50 Śmiertelny wypadek w Dolinie za Bramką. Znamy szczegóły 2020-08-09 14:42 Śmierć w Tatrach 1 2020-08-09 14:00 Pod Tatrami ciepło ale nie upalnie 1 2020-08-09 13:00 Kolejka do kolejki na Kasprowy niewielka 6 2020-08-09 12:00 Dziś kolarze z Zakopanego jadą do Krakowa. Utrudnienia w ruchu 2020-08-09 11:28 Rondo z patronatem 21 2020-08-09 10:41 Kolejne zachorowania na koronawirusa na Podhalu 2020-08-09 10:34 Rondo do święcenia 4 2020-08-09 10:01 Turysta źle się poczuł na szlaku 2020-08-09 10:00 Zaloty i wzloty… zakochana kozica, niedźwiedź na diecie 2020-08-09 09:00 Wirtualna Parowozjada 2020-08-09 08:00 W Dolinie Pięciu Stawów Spiskich (WIDEO) 2 2020-08-08 21:30 Szlakiem krościeńskich galerii 2020-08-08 20:31 Trasa biegu liczy 60 kilometrów, 5000 metrów pod górę 4 2020-08-08 19:46 Przejeżdżają tędy setki aut, a tu taka pułapka 7 2020-08-08 19:01 Ten świstak mieszka na Siwej Przełęczy (WIDEO) 3 2020-08-08 18:21 Belg wygrywa w Bukowinie. Majka na czwartym miejscu! IV etap Tour de Pologne (relacja na żywo) 3 2020-08-08 18:15 Mebel do sprzątnięcia - zapewne nie o taką reklamę chodziło 3 2020-08-08 17:31 Parking na środku łąki 24 2020-08-08 16:36 Burza nad Tatrami i Zakopanem 1 2020-08-08 16:31 Psy błąkają się nad Zmarzłym Stawem w Tatrach (WIDEO) 7 2020-08-08 16:01 Ostatnie dni starego szpitala (ZDJĘCIA) 1 2020-08-08 15:22 Wojewoda małopolski odwołany 4 2020-08-08 15:10 Znów wypadek ciągnika rolniczego 2 2020-08-08 14:30 Jazda prawie jak po omacku 1 2020-08-08 13:40 Dwa wypadki i zasłabnięcie w Tatrach 2 2020-08-08 13:09 Ostatnie przygotowania do TdP. Rondo na Klinie zamknięte 2020-08-08 12:14 Dzień pięknie się rozpoczął. Turyści szukają ochłody na Szymoszkowej 2020-08-08 12:14 Mamy film z zarejestrowaną kradzieżą auta ministra (WIDEO) 8 2020-08-08 11:24 Kolejny dzień z dużą liczbą zakażeń na Podhalu 9 2020-08-08 11:00 Odwołane pasterskie spotkanie 2020-08-08 10:47 Zderzenie i dachowanie (ZDJĘCIA) 2 2020-08-08 10:45 Za kulisami Tygodnika Podhalańskiego pół żartem pół serio 2020-08-08 09:56 Awaria sieci wodociągowej. Część Zakopanego bez wody 1
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2020-08-10 09:36 1. turysto , podrzuć mi te puszki alu , zamienię je w złote 2020-08-10 09:35 2. Pytanie do autora artykułu, kiedy napiszecie kto i na jakiej podstawie prawnej zrobił tam parking? 2020-08-10 08:58 3. Władze Krościenka n/D zostały "Oświecone" przez nowe oświetlenie rynku . 2020-08-10 08:39 4. Może w końcu Pani wójt weźmie się za jakieś ścieżki rowerowe, tyle było obietnic przed wyborami . Budowa ścieżek rowerowych w Poroninie polegała na postawieniu słupków z tabliczkami ,,ścieżka rowerowa"". Ale Panią Wójt chyba przerosło to stanowisko bo ogólnie słabo. Nawet ławki postawione za poprzedniego wójta rdzewieją, plac zabaw dla dzieci na terenie muzeum to jakaś rudera itd, itd.... Idą wybory dużymi krokami trzeba się będzie z powrotem do PO zapisać. 2020-08-09 22:36 5. Ładne zdjęcie, w kolorach tęczy. A te dwie młode chyba nie z tej Ziemi i nie z tego kościoła. 2020-08-09 22:10 6. Rowerzystów ci u nas dostatek. Jeżdżą całymi rodzinami w grupach wraz z małymi dziećmi. Są tacy, którzy przekraczają szybkość 40km/h. Za każdą z rodzajów mobilnością państwo nie nadąża z bezpieczną infrastrukturą. Z tym, że na fanaberie kleru podatnika stać. 2020-08-09 21:54 7. śmiechu warte te wasze komentarze na szczęście jest was -50 % 2020-08-09 21:47 8. Czy to nie ten pan który dzieki bogu poszedl z Lodzi. mieszka teraz na wawelu. Taki skutek jak sie facet zamknie w palacu, a obraz rzeczywistosci buduje na podstawie tego co przeczyta. Dlatego tez sw. Pawel (w bibli) nakazywal: " Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, nie przebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, 4 dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży? " Powtorze, drodzy katolicy, JAK KTOS KTO NIE UMIE ZATROSZCZYC SIE O WLASNA RODZINE ma troszczycsie o kosciol? Wiadomo nie kazdy moze miec dzieci. Ale wyszedl by facet, zobaczyl jak sie zyje, jak wyglada zycie z drugim czlowiekiem, jak wyglada zycie w praktyce. Nauczyl by sie czym jest milosc W PRAKTYCE, to by potem mogl innych pouczac. Oczywiscie posiadanie rodziny nie chroni czlowieka przed gupota i opowiadaniem farmazonow. Ale od tego wlasnie sa inni by na przywodcow wybierac ludzi rozsadnych. Bo co sie dzieje gdy slepy slepych prowadzi 2020-08-09 21:46 9. Nazwa elementu publicznej infrastruktury może być "imienia" kogoś lub czegoś a nie tak jak urzędnicy napisali. To niby rondo nie jest własnością żadnego Alberta tylko jego tzw. imieniem. A żenująca miotełka znowu w dorożce. 2020-08-09 21:28 10. Patrząc na uszkodzenie samochodu wygląda na to, że kierowca skręcając w lewo nie przepuścił rowerzysty, który jechał z naprzeciwka. Szkoda człowieka, mam nadzieję, że wyjdzie z tego cało.
2020-08-02 11:10 1. Rekonstrukcja nieco zafałszowana. W godzinie W ledwie co 20 powstaniec miał jakąkolwiek broń. 2020-07-29 14:50 2. Piękne miejsce i coraz bardziej popularne. A jeszcze 10-15 lat temu zwykle było tam pustawo nawet przy pięknej pogodzie. 2020-07-04 14:02 3. Jest i nasz Zacharko! Parcie ma chłopina na szkło nieopisane; lata 70 - 80 PZPR; później Solidarność; Loża Masońska Zamoyskiego i teraz PiS... 2020-07-04 13:24 4. Czemu on tego pedofila ułaskawił? Czemu tak opieszale działają z pedofilia kościelną? Czy mają w tym jakiś interes? 2020-07-03 23:52 5. to głosuj na tego,co go ta od olimpiady do JPIi porównała,będziesz miała i ośmiorniczki i ..... 2020-06-30 22:12 6. jakos tak nie widze ani dystansu, ani maseczek - jak to tak naprawde z tym wirusem jest? ja musze utrzymywac dystans spoleczny, kaganiec na ryj zakladac, a wladza nic nie musi... pad w towarzystwie zupelnie obcych osob na wyciagniecie reki, bez maski - jemu wolno, a normalnemu czlowiekowi nie??? no chyba ze ci ludzie to jego rodzina razem z nim mieszkajaca. 2020-06-24 23:02 7. Zakopane wita patriotę i wielkiego człowieka. U nas w Zakopanym wartości religijne są na pierwszym miejscu.Wspaniały człowiek. 2020-06-24 00:18 8. Z Poronina..... Gdyby to Lenin przyjechał to przyjabys go z szacunkiem ???????? 2020-06-23 22:53 9. Nie chcę takiego prezydenta na kolejnych 5 lat. Jestem zażenowana gdy oglądam jego wystąpienia na forum europejskim. Miał szansę jak nikt inny przez te lata zrobić coś pożytecznego dla Polski. Miał cały rząd partyjnych koleżków! Został pan- panie Duda jednostronnie wykorzystany przez Jarosława. Zdaje pan sobie z tego sprawę? Użył pana do swych celów! Za miesiąc po II turze nawet panu ręki nie poda- co i teraz robi z dużą niechęcią! Szymon Hołownia ma mój głos!!!! 2020-06-23 21:19 10. ????????????????????????????????
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

Pożegnania

FILMY TP

Album TP

Bojcorka