Kliknij w ten pasek i umieść swoje ogłoszenie na stronie Tygodnika i w papierowym wydaniu gazety bez wychodzenia z domu.

2020-07-22 10:00:00

Z archiwum Tygodnika

Śmiałek to był mega śmiałek

Reklama

W dniu 26 września 1997 roku w rejonie Białczańskiej Przełęczy Wyżniej obsunął się po zalodzonym stoku do Doliny Żabich Stawów Białczańskich i poniósł śmierć na miejscu Janusz Śmiałek, wybitny taternik jaskiniowy, alpinista, ratownik TOPR i przewodnik tatrzański. Ten lakoniczny komunikat podawany był w tym dniu w mediach lokalnych i krajowych. O tej niezwykłej postaci pisał wówczas na naszych łamach Poldek Rajwa. Polecamy ten tekst.

Trudno było wprost uwierzyć w to, że Janusz, posiadający ogromne doświadczenie górskie, znający Tatry jako przewodnik i ratownik o każdej porze roku i prawie w każdych warunkach, mógł zginąć w górach. Sam wielokrotnie ostrzegał przed niebezpieczeństwami gór, jako odpowiedzialny za życie innych, których prowadził lub którymi kierował w czasie trudnych wypraw jaskiniowych. 

Jego dewizą było: w górach chodź i działaj rozważnie - góry są dla ludzi rozważnych. A jednak, jak okazało się, w górach nie ma mocnych. Co wydarzyło się na stoku pod Żabim Szczytem Wyżnim i w żlebie opadającym do Doliny Żabich Stawów Białczańskich pozostanie tajemnicą.

Z relacji ratowników, którzy byli później na miejscu wypadku i znaleźli Janusza wynikałoby, że zsuwając się na plecach, próbował zahamować wzrastającą prędkość, ale się nic udało. W dolnej części stoku, zaczepił o skalę i spadł około 150 metrów aż do miejsca gdzie go znaleziono.

W ostatnim tygodniu września ubiegłego roku wyższe partie Tatr były przyprószone śniegiem, pod którym tu i ówdzie były miejsca oblodzone. Janusz pełnił od kilku dni dyżur ratowniczy w schronisku przy Morskim Oku. Cieszył się, gdy zlecano mu dyżury w tym schronisku, gdyż mógł być wtedy w sercu naszych najwyższych gór. W tym rejonie przed laty wspinał się na okolicznych ścianach i tu dokonywał swoich najtrudniejszych wspinaczek. 

Teraz z perspektywy lat wspominał te czasy, patrzył ze schroniska przez okno werandy na Mnicha, na słynny „Wariant R”, który przeszedł trzy razy. Ale dyżury przy Morskim Oku to nie tylko reminiscencje, to także możliwość wejścia na któryś ze szczytów lub którąś z przełęczy. Korzystając z takich możliwości, na dyżurach mógł wyruszać wcześnie rano w teren, zanim tłumy turystów dotarły do schroniska, a ścieżki zaludniły się. Wychodził na patrol sprawdzając jakie są warunki w górach, a wracał około 10 do schroniska. 

Mógł do woli nacieszyć się samotnością wśród majestatu gór i przyrody tatrzańskiej. Był wrażliwy na piękno gór, mimo że pozornie mogłoby się wydawać, że interesuje go tylko wyczyn i matematycznie wyliczony cel, który należy za wszelką cenę zrealizować.

W tym feralnym dla siebie dniu około 7.30 rano wyruszył ze schroniska do Czarnego Stawu, a potem w górę percią na Żabią Przełęcz Wyżnią. Jeden nieopatrzny krok, upadek, wzrastająca prędkość spadania, rozpaczliwe próby ratowania się i świadomość, że to już koniec. Za trzy dni kończył się Januszowi dyżur, miał wrócić do domu do Krystyny, Piotra, Agnieszki i Ani.

Nie sposób wyliczyć wszystkich dokonań Janusza w ciągu 35 lat aktywnej działalności górskiej, przerwanej kilkuletnią pracą zawodową na afrykańskim lądzie. Niewątpliwie największe swoje sukcesy odniósł w taternictwie jaskiniowym.

Od Śnieżnej po Toghobeit

Działalność jaskiniowa Janusza to historia 20 lat polskiego taternictwa podziemnego. Na początku lat sześćdziesiątych najgłębszą jaskinią Polski była Śnieżna (-640 m). Dokonanie przejścia tej jaskini do dna oznaczało wejście do ścisłej czołówki najlepszych grotołazów w Polsce. Janusz wszedł do tego grona przebojem dokonując jej przejścia w trzyosobowym zespole z Ryszardem Rodzińskim i Leszkiem Nowińskim w czasie 21 godzin, co na etapie wieloosobowych i wielodniowych wypraw wydawało się wówczas niemożliwe. Było to najlepsze sportowe przejście w jaskiniach tatrzańskich w 1963 roku. 

Wykorzystując swoje umiejętności wspinaczkowe i znajomość techniki hakowej, wspinał się kilkakrotnie do otworów trudno położonych jaskiń Pod Dachem, Nad Dachem, a także w partiach krakowskich Jaskini Śnieżnej. Dotarł tam do sali, która do dziś nosi nazwę Sali Śmiałka. W czasie tej wyprawy, bo tak wówczas nazywano wejścia do jaskiń, używano do wchodzenia po linie w Wielkiej Studni jumarów, które stanowiły nowość w polskim taternictwie jaskiniowym. Trzynaście minut potrzebował Janusz na wyjście z 70- metrowej Wielkiej Studni, co było w tych latach rekordem krajowym.

W listopadzie 1965 roku poznałem Janusza na zebraniu Komisji Taternictwa Jaskiniowego. Wtedy zrezygnował ze stanowiska jej przewodniczącego Bronisław Goch, a kierownictwo KTJ objął po nim Janusz. Wówczas sprawą priorytetową była planowana na następny rok wyprawa do najgłębszej jaskini świata Gouffre Berger (-1122 m) we Francji, do której Janusz przygotowywał się z wielką starannością. Efektem jego znakomitego przygotowania kondycyjnego i sprawnościowego było przejście z Waldkiem Karczem Jaskini śnieżnej do dna, w czasie 8 godzin.

W sierpniu 1966 roku wyjechała do Gouffre Berger 10-osobowa polska wyprawa pod kierownictwem Macieja Kuczyńskiego. Żaden z jej uczestników nie miał doświadczenia w przejściach jaskini głębszej niż 600 metrów i w pokonywaniu trudności wodnych -podziemnych rzek. Na wyprawie tej Janusz opracował szczegółowy grafik działania trzyosobowych zespołów w jaskini. Trudności wodne i kiepskie wyposażenie w sprzęt i ubiór dały się wszystkim uczestnikom wyprawy we znaki. Pamiętam moment, kiedy w Studni Gache spotkałem powracający z dna jaskini zespół Janusza po prawie dobowej akcji. Powiedział wtedy do mnie: - Dalej jest ciężko, sam doszedłem do syfonu końcowego, trzeba wrócić na biwak i zrobić naradę. Uzgodniono, że do syfonu pójdzie jeszcze tylko jedna trójka. Po dziesięciu dniach byliśmy już na szczycie Mount Blanc o wschodzie słońca, gratulując sobie nawzajem.

Ponownie spotkaliśmy się przed Jaskinią nad Kotlinami w Tatrach. Ja miałem zezwolenie z dyrekcji TPN na wyprawę eksploracyjną organizowaną przez GOPR do tej jaskini, a Janusz przyjechał z Krakowa ze swoim zespołem również w tym samym celu. Chcieliśmy połączyć Jaskinię nad Kotlinami z Jaskinią Śnieżną. Ustaliliśmy, że kierownictwo nad całością obejmie Janusz, a ja będę jego zastępcą. Jak wiadomo, wyprawa zakończyła się sukcesem, Janusz z dwójką partnerów dotarł do systemu Śnieżnej i dokonał połączenia obu jaskiń, dzięki czemu Jaskinia Wielka śnieżna ponownie znalazła się na szóstym miejscu wśród najgłębszych jaskiń świata.

Na pierwszym miejscu była wtedy jaskinia Pierre Saint Martin o głębokości 1360 metrów. To był kolejny cel Janusza, możliwość ustanowienia rekordu. Przed wyjazdem znów intensywnie trenował. Przeszedł z Kazimierzem Rosiakiem Wielką Śnieżną do dna. Trzeba też było skompletować zespół. W jego składzie znalazła się również jedyna kobieta. Krystyna Gruca, która później została żoną Janusza i towarzyszyła mu przez następne lata w różnych sytuacjach życiowych, będąc partnerką na wyprawach, a w domu żoną i matką trojga dzieci. Wyprawa odniosła sukces. Dokonano przejścia głównego ciągu Pierre Saint Martin i Gouffre Arphiddi, dwóch jaskiń połączonych sztucznym tunelem. Osiągnięcie głębokości 1360 metrów było rekordem świata, była to największa głębokość, na jaką zeszli polscy taternicy jaskiniowi. Przejścia tego dokonała również Krystyna Gruca. Za ten wyczyn przyznano im medale za Wybitne Osiągnięcia Sportowe.

W następnym 1973 roku był organizowany wyjazd do Iranu, do najgłębszej wtedy jaskini na kontynencie azjatyckim Ghar Parau, mającej głębokość 751 metrów. Kierownikiem tej wyprawy był Janusz. Jaskinia okazała się trudniejsza niż przypuszczano, ale dokonano jej drugiego przejścia do dna. Janusz sprawdził się po raz wtóry jako kierownik zagranicznej wyprawy, w której uczestniczyli grotołazi z różnych klubów jaskiniowych w Polsce. Pobyt w Iranie zakończyło wejście na Demawend (5485 m), najwyższy szczyt tego kraju.

Po dwóch latach wyjechał po raz pierwszy do jaskiń Austrii, gdzie planowanym celem była eksploracja jaskini Mondhȍhle uzyskano jednak zezwolenia i wyprawa udała się w masyw Leoganger Steinberge, gdzie penetrowano powierzchnię wapiennego masywu w celu znalezienia jaskini, która od góry połączyłaby się z jaskinią Lamprechtsofen. Korytarze tej jaskini prowadzą w górę w kierunku powierzchni. W czasie tej wyprawy zostało odkrytych 30 mniejszych jaskiń w tym Rothȍhle o głębokości 280 metrów.

Równo 10 lat po polskiej wyprawie do Gouffre Berger Janusz postanowił ponownie do niej powrócić. Dobrał sobie wyrównany zespół o wysokich kwalifikacjach jaskiniowych. Tym razem poszło zgodnie z założonym planem, wszyscy uczestnicy tej ekspedycji doszli do syfonu końcowego (-1122 m), a Janusz dotarł tam po raz drugi. Gouffre Berger była wtedy trzecią co do głębokości jaskinią świata. Jeden cel wyprawy został osiągnięty, ale pozostał jeszcze drugi, jaskinia Monte Cucco we Włoszech o głębokości 922 metry. To  typowo pionowa jaskinia z dużą ilością studni, z których trzy przekraczały 100 metrów głębokości 

Było to wyzwanie, któremu Janusz, wraz z całą ekipą chciał sprostać - przed wyprawą intensywnie trenowali wychodzenie po linach w studniach jaskiniowych. Przejścia Monte Cucco do dna dokonali w dobrym stylu. Po dwóch włoskich było to trzecie przejście tego systemu, Jednym z uczestników obu tych wypraw był Andrzej Ciszewski, który w latach następnych przejął po Januszu  kierownictwo wypraw do najgłębszych jaskiń świata, a który w tym roku zrealizował marzenia Janusza - jego zespół ustanowił głębokościowy rekord świata w jaskini Lamprechtsofen (-1632 m). 

To przecież Janusz w 1977 roku zorganizował do tej jaskini pierwszą wyprawę, w czasie której uczestnicy wspięli się na nią w górę aż do wysokości 852 metry. Była to również pierwsza zimowa wyprawa zagraniczna polskich grotołazów. W dwóch następnych, którymi kierował już Andrzej Ciszewski, Janusz był uczestnikiem. Jaskini przybywało w górę kolejnych metrów. Najpierw uzyskano 952 metry, a w roku 1979 osiągnięto 1000 metrów. Była to wówczas najwyższa na święcie jaskinia. Janusz wraz z innymi uczestnikami tej wyprawy otrzymał ponownie medal za Wybitne Osiągnięcia Sportowe.

Rok później, kiedy pracował już w Maroku, wybrał się jeszcze ze swoimi kursantami do Gouffre Berger - jaskini, do której miał szczególny sentyment i zszedł w niej na głębokość 860 metrów. W 1982 roku na zaproszenie grotołazów francuskich był z nimi w najgłębszej wówczas jaskini Afryki, Toghobeit (-677 m). Była to ostatnia wyprawa Janusza do dużych jaskiń świata. Z analizy jego jaskiniowych dokonań wynika, że dobierał on starannie kolejne ambitne cele, które potem konsekwentnie realizował w oparciu o opracowane przez siebie harmonogramy i wykresy.

Udam się w góry w celu niesienia pomocy

To fragment przyrzeczenia ratowniczego, które Janusz złożył w 1965 roku. Noszenie odznaki z błękitnym krzyżem jest marzeniem wielu osób. Nie każdy może tego zaszczytu dostąpić, tym bardziej jeżeli mieszka z dala od gór. Janusz został ratownikiem tatrzańskim już w wieku 25 lat. Dwa lata wcześniej złożył podanie do Grupy Tatrzańskiej GOPR, w którym napisał: „Decyzję wstąpienia do GOPR podjąłem pod wpływem coraz szerszego zainteresowania sprawami ratownictwa górskiego oraz chęci niesienia pomocy ludziom gór znajdującym się w niebezpieczeństwie”. 

W okresie kandydackim zgłaszał się na dyżury ratownicze i brał udział w kilku wyprawach ratunkowych. Ukończył też kurs I stopnia na Hali Kondratowej. Po dwuletnim stażu złożył przysięgę ratowniczą i został członkiem zwyczajnym GOPR. Był ratownikiem ochotnikiem, ale w sezonie zimowym 1972/73 był zatrudniony na pół etatu jako ratownik na okres trzech miesięcy. Michał Jagiełło, ówczesny naczelnik GT GOPR napisał mu wówczas w zakresie czynności: „Wykonywanie funkcji ratownika, współpraca z sekretarzem Komisji Ratownictwa Jaskiniowego oraz wykonywanie zadań zleconych doraźnie przez naczelnika” Janusz szkolił ratowników tatrzańskich w zakresie technik stosowanych przez grotołazów w jaskiniach. 

W latach siedemdziesiątych zorganizował w Krakowie kilkunastoosobowy zespół interwencyjny, który był zawsze gotowy udać się w Tatry i wesprzeć ratowników w akcjach ratunkowych w jaskiniach. Niektórzy członkowie tego zespołu zostali później członkami GOPR. Przywiózł też z firmy Petzla nosze francuskie do transportu rannych w jaskiniach. Po ukończeniu kursu ratownictwa górskiego II stopnia na Hali Gąsienicowej, w 1974 roku został przeszeregowany do stopnia starszego ratownika. Większość dyżurów pełnił w schroniskach tatrzańskich. Miał też na swoim koncie kilkanaście zwózek narciarskich. Warto przytoczyć list pochwalny, jaki nadszedł na adres GT GOPR w marcu 1973 roku od Eugeniusza Kossakowskiego z Gdyni:

„7 marca około godziny 16, gdy razem z córkami zjeżdżałem do Kotła Goryczkowego, jedna z nich, 16-letnia Magdalena uległa bolesnemu urazowi nogi z podejrzeniem złamania. Mimo silnej mgły i opadu śniegu pomoc GOPR nadeszła już po 20 minutach. Sprawność, delikatność i fachowość działania dwóch młodych ratowników w czasie opatrywania oraz zwożenia obolałej dziewczyny, uzyskała moje najwyższe uznanie. Podobnie troskliwie i sprawnie przebiegał dalszy ciąg akcji z odwiezieniem córki do szpitala. Tam też potwierdzono moje podejrzenia, oceniając wykonany przez ratowników opatrunek zabezpieczający nogę jako bardzo fachowy i staranny. Stąd też pragnę tą drogą wyrazić uznanie i wdzięczność dla wyżej wymienionych nieznanych mi z nazwiska ratowników oraz całego kierownictwa GOPR, życząc mu równie ofiarnej i oddanej całej kadry ratowniczej.” Tymi dwoma ratownikami byli Janusz Śmiałek i Mieczysław Kołodziejczyk.

Spośród 23 wypraw ratunkowych, w których uczestniczył Janusz, warto wymienić kilka. W 1964 roku na Granatach, transport zwłok Mariusza Puciaty. W cym samym roku wyprawa poszukiwawcza w rejonie Mnicha, gdzie napotkał wyczerpanych i zmarzniętych taterników, ratując im życie. Uczestniczył też w wyprawach po słowackich taterników na Kazalnicy, po zaginionych turystów w rejonie Iwaniackiej Przełęczy, po grotołaza Andrzeja Jakubowskiego z Wrocławia, a także w akcjach ratunkowych w jaskiniach Wielkiej Litworowej i Nad Kotlinami. W latach osiemdziesiątych dyżury ratownicze pełnił w miarę swoich możliwości czasowych, uaktywnił się znowu w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to GT GOPR przekształciła się w TOPR. W ostatnich latach dwa razy w ciągu roku przyjeżdżał w Tatry na dyżury ratownicze. Na swój ostatni przyjechał we wrześniu 1997 roku.

Góry to jednak nie wszystko

Trzeba jeszcze z czegoś żyć. Janusz był zdolnym matematykiem. Już w szkole wygrywał olimpiady. W 1962 roku ukończył studia matematyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim i jeszcze w tym samym roku został zatrudniony w Katedrze Matematyki I w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie w charakterze asystenta, a w następnym roku - starszego asystenta. Po obronieniu pracy doktorskiej został adiunktem w Instytucie Matematyki AGH. 

Prowadził ćwiczenia i wykłady na studiach dziennych, wieczorowych, podyplomowych i zaocznych na kilku wydziałach tej uczelni z zakresu analizy matematycznej, geometrii różniczkowej i analitycznej, równań zwyczajnych i cząstkowych. Był ceniony za rzetelną wiedzę i lubiany przez studentów. Opracował skrypt i opublikował kilka prac z dziedziny dydaktyki i zastosowań matematyki.

W krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego ukończył studium trenerskie. Razem z Kazimierzem Rosiakiem napisał pracę dyplomową pt. „Nowa technika pokonywania głębokich jaskiń” i uzyskał dyplom trenera alpinizmu, co przydało mu się w szkoleniu nowych adeptów taternictwa jaskiniowego. Pod koniec lata 1979 roku wyjechał z kraju do Maroka, gdzie został zaangażowany przez PHZ Polservice w charakterze wykładowcy matematyki w Rabacie. Wcześniej znał już dość dobrze język francuski, ale teraz musiał go jeszcze opanować w stopniu perfekcyjnym. Pracował ciężko przez trzy lata, jedynie weekendy wykorzystując na odpoczynek poza miastem, czasem wyruszał dalej. W tym okresie wszedł dwa razy na najwyższy szczyt Atlasu Tubkal (4167 m) i był w najgłębszej jaskini Afryki Toghobeit (-677 m).

Po trzech latach pobytu w Maroku Janusz wraz z rodziną wyjechał do Zairu, gdzie pracował przez kolejne pięć lat. Początkowo uczył w liceum francuskim, a potem wykładał na Uniwersytecie Lubumbashi. W tym okresie zwiedził wraz z rodziną Wodospady Wiktorii, krater Ngoro Ngoro, był pod Kilimandżaro i na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego, a także odbył rafting na rzece Zambezi. Gdy tylko powrócił do kraju w 1987 roku, od razu pojechał w swoje ukochane Tatry na dyżur w GOPR. Wrócił też do pracy w AGH. 

W latach dziewięćdziesiątych wpadł na pomysł utworzenia nowego fakultetu na Wydziale Geodezji i tak w 1994 powstał fakultet „Prowadzenie terenowych prac geodezyjnych w warunkach zagrożeń”. Zajęcia te prowadził aż do końca. Janusz był też dealerem firmy francuskiej Petzla produkującej sprzęt alpinistyczny i jaskiniowy. Jeszcze rok przed śmiercią, w 30 rocznicę pierwszej polskiej wyprawy do Gouffre Berger był na plateau Molliera i przy otworze jaskini - nie przypuszczał wtedy, że jest tam po raz ostatni.

Została pustka zbyt duża

Dzień 3 października 1997 roku, cmentarz w Krakowie Batowicach. Z całej Polski, a także z zagranicy przyjechali przyjaciele Janusza, by towarzyszyć mu w ostatniej drodze. Przybyła liczna grupa ratowników tatrzańskich z Naczelnikiem Straży Ratunkowej TOPR Robertem Janikiem i prezesem Józefem Janczym na czele oraz kapela góralska. Po nabożeństwie żałobnym odprawionym w kaplicy cmentarnej szliśmy w milczeniu i zadumie przy trumnie, na miejsce wiecznego spoczynku. 

Bardzo osobiście i ciepło mówił Michał Jagiełło o Januszu, jako o swoim nauczycielu i partnerze od liny w latach sześćdziesiątych. W imieniu władz uczelni przemawiał kierownik Instytutu Matematyki AGH, były też ostatnie słowa pożegnania od najbliższych przyjaciół, uczestników wypraw jaskiniowych, a potem kapela góralska zagrała Smutnego Zbójnika. Grób pokryły wiązanki kwiatów, wieniec z kosówki znad Morskiego Oka i pozostała pustka.

Dziś na mogile stoi ogromny głaz granitowy przypominający kształtem Mnicha, w którym tkwi hak z zerwaną pętlą, a na tablicy odlanej z brązu widnieją słowa: „Niosąc zawsze pomoc ludziom jej potrzebującym, tym razem odszedł za daleko, została pustka zbyt duża, myśl niedokończona, lecz niezapomniana, góry obojętne i gałąź kosówki”.

W pierwszą rocznicę śmierci Janusza grono przyjaciół zorganizowało spotkanie w schronisku przy Morskim Oku. Były wspomnienia o wspólnych wyprawach, a nazajutrz wyruszyliśmy nad Czarny Staw. Tam na morenie wśród kosodrzewiny duży głaz granitowy posłużył za ołtarz. Mszę świętą w intencji Janusza sprawowali księża ratownicy, Szczepan Gacek z Gliczarowa Górnego i Maciej Ostrowski z Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie.

Chwilami padał drobny deszcz, wiał zimny wiatr, chmury zasłaniały szczyty, tylko tafla Czarnego Stawu i stromy stok, którym wiodła ostatnia droga Janusza, wyłaniały się z chmur. Staraniem Krystyny, żony Janusza i jego przyjaciół została wykonana i umieszczona na Symbolicznym Cmentarzu pod Osterwą tablica pamiątkowa. Zbieg okoliczności sprawił, że odbyło się to dokładnie w 20 rocznicę śmierci Eugeniusza Strzebońskiego, ratownika tatrzańskiego, który zmarł, kierując wyprawą ratunkową w rejonie Mnicha. Janusz i Genek znali się dobrze, pracowali w tej samej Komisji Ratownictwa Jaskiniowego GOPR przez kilka lat.

Miejsce na tablicę na Symbolicznym Cmentarzu wybrał Śtefan Zavadzky z HS, jeden z kuratorów tego cmentarza. Tablica została umocowana na dużym głazie granitowym, nad którym rośnie stara limba. Opodal znajduje się duża tablica „króla przewodników tatrzańskich” i znakomitego ratownika Klimka Bachledy, który zawsze był dla Janusza wzorem.

W każdą ostatnią październikową sobotę, kiedy w tym miejscu pod Osterwą spotykają się ludzie gór, by uczcić pamięć tych, co zginęli w górach, złożymy kwiaty i zapalimy świeczkę również pod tablicą Janusza. Odbije się echem od ścian tatrzańskich dźwięk sygnaturki - „Martwym na pamiątkę, a żywym ku przestrodze”.

Apoloniusz Rajwa

Kup e-wydanie Tygodnika Podhalańskiego.

Reklama
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Wojciech Przybyłowicz 2020-09-24 00:30:46
Nie od rzeczy będzie dodać, że dołączone do tekstu zdjęcie Janusza Śmiałka zostało zrobione przez Jolantę Mesjasz-Przybyłowicz, i po raz pierwszy pojawiło się w internecie na stronie Akademickiego Koła Przewodników Tatrzańskich, w tekście ?Zaduszkowe Wspominki? mojego autorstwa [http://akpt.pl/zaduszkowe-wspominki/]. Link do tekstu dalej istnieje, jednak autorzy zdjęć nie są już podani.
Pozdrawiam
Wojciech Przybyłowicz
Truteń 2020-07-22 21:44:27
Nietuzinkowa postać.
Chciałoby się przeczytać jego wspomnienia, ciekawe miał życie.
  • USŁUGI | budowlane
    Tynki maszynowe cementowo-wapienne, gipsowe. Atrakcyjna cena. 669790376
    Tel.: 669790376
  • PRACA | dam
    ZAKOPIAŃSKIE CENTRUM KULTURY PROWADZI REKRUTACJĘ OSÓB NA WOLNE STANOWISKO SPECJALISTA DS. NIERUCHOMOŚCI. Zapraszamy wszystkie zainteresowane osoby do składania ofert na w/w stanowisko w terminie od 21 października do 5 listopada 2020 r. w godz. od 9.00 do 17.00 - w siedzibie Zakopiańskiego Centrum Kultury przy ul. Kościeliskiej 7 lub na adres e-mail: finanse2@promocja.zakopane.pl. Szczegółowe informacje pod linkiem https://bip.zakopane.eu/praca#cnt
    WWW: https://bip.zakopane.eu/praca#cnt
  • SPRZEDAŻ | różne
    TANIO - MIAŁ - 691 509 754.
  • PRACA | dam
    Firma DREWNEX Spytkowice przyjmie do montażu i budowy domów drewnianych. 692 193 449.
  • PRACA | dam
    FIRMA DREWNEX DOMY DREWNIANE SPYTKOWICE PRZYJMIE DO PRACY KOSZTORYSANTA,PROJEKTANTA. 692 193 449.
  • POŻYCZKI
    PROMOCJA!!! GOLD CENT FINANSE W OFERCIE POŻYCZKI POZABANKOWE NA OŚWIADCZENIE DLA OSOBY O UMOWĘ PRACĘ, UMOWA ZLECENIE, EMERYTURA, RENTA, ROLNIK, DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZA. ZADZWOŃ DO DORADCY T- 694 567 002.
  • ZDROWIE I URODA
    TRENER PERSONALNY (SIŁOWNIA) - WIZYTY DOMOWE, WŁASNY SPRZĘT - 506 57 62 17.
  • PRACA | dam
    GABINET W ZAKOPANEM ZATRUDNI HIGIENISTKĘ STOMATOLOGICZNĄ. Tel. po 19.00: 793 333 072.
  • PRACA | dam
    Restauracja Górska zatrudni osobę na stanowisko kucharz oferujemy prace stałą oraz sezonową. Oferujemy wysokie wynagrodzie, prace w doświadocznym zespole. Restauracja ala carte mieści się w Aparthotel Góralskim w Białce Tatrzańskiej.. 518-259-536 rest.gorska@gmail.com www.restauracjagorska.pl
    Tel.: 518-259-536
    E-mail: rest.gorska@gmail.com
    WWW: www.restauracjagorska.pl
  • NIERUCHOMOŚCI | kupno
    Zdecydowanie DOM lub PENSJONAT W ZAKOPANEM. 666 535 535.
  • PRACA | dam
    Zatrudnię KUCHARZA / KUCHARKĘ do restauracji w Zakopanem na stałe. Praca co drugi dzień, umowa o pracę. 601846659
    Tel.: 601846659
  • USŁUGI | budowlane
    DOMY OD PODSTAW, DACHY, WIATY, ALTANY, TARASY, REMONTY "WOLF BAU". 886 837 594.
  • USŁUGI | budowlane
    Tynki maszynowe. 500290144
    Tel.: 500290144
  • SPRZEDAŻ | różne
    Sprzedam OSCYPKI wędzone i białe. 531 357 698.
  • USŁUGI | budowlane
    IZOPIANY-Ocieplenia budynków pianą PUR. Szybkie terminy realizacji. 732921706
    Tel.: 732921706
  • PRACA | dam
    Zatrudnię ASYSTENTKĘ STOMATOLOGICZNĄ/HIGIENISTKĘ - Zakopane - 604 232 488.
  • PRACA | dam
    KARCZMA W ZAKOPANEM ZATRUDNI OD ZARAZ: KELNERA/-KĘ z doświadczeniem, ATRAKCYJNE WYNAGRODZENIE. 533 226 109.
  • USŁUGI | inne
    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 691 317 098.
  • NIERUCHOMOŚCI | kupno
    MIESZKANIE W BLOKU w Zakopanem kupię bez pośredników, za gotówkę, może być do remontu, spółdzielcze itp. Tel. 519170500
  • NIERUCHOMOŚCI | pośrednictwo
    Obsługa domków i apartamentów. 788 633 633, www.zarzadzanieapartamentami.info
    WWW: www.zarzadzanieapartamentami.info
  • PRACA | dam
    NORWEGIA - BUDOWLAŃCY. Zatrudnimy: POMOCNIKÓW oraz tynkarzy, stolarzy, malarzy, dekarzy. Języki obce NIE wymagane - w firmie pracują tylko pracownicy z Podhala. Praca całoroczna. Zjazdy do kraju (samolot) wg. własnego uznania ~ co 2-3 tyg. Zarobki od 15 do 25 Euro/godz. Zapewniamy mieszkanie. Zapraszamy! Tel. 667 602 602 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracowników na stanowisko kelnera/kelnerki do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracowników na stanowisko pomocy kuchennej do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracownika na stanowisko kucharza do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
2020-10-22 21:50 Nad Kieżmarskim Stawem (ZDJĘCIA, WIDEO) 1 2020-10-22 21:30 Na Słowacji zakaz wychodzenia z domów 7 2020-10-22 21:00 Złota polska jesień w Pieninach (WIDEO) 1 2020-10-22 20:05 Asfaltu nie widać 1 2020-10-22 19:20 Strażacy odkażają miejskie przystanki 2 2020-10-22 18:40 Silne porywy wiatru nad Jeziorem Czorsztyńskim 1 2020-10-22 18:15 Potrącona pod szpitalem odniosła poważne obrażenia 1 2020-10-22 17:46 Kierowca miał prawie 3 promile. Zobaczcie, jak to się skończyło 8 2020-10-22 17:30 Nauka zdalna - autobusy szkolne zawieszone 2020-10-22 17:02 Pieśni papieskie i maryjne. Koncerty online (WIDEO) 2020-10-22 16:30 Za szybcy jak na posiadane prawo jazdy 1 2020-10-22 16:02 Niezbywalna Stara Szkoła 2 2020-10-22 14:54 To koniec nowotarskiej mleczarni 9 2020-10-22 14:06 Sesja w Bukowinie Tatrzańskiej (WIDEO, NA ŻYWO) 1 2020-10-22 14:03 Twoje światła-nasze bezpieczeństwo 3 2020-10-22 13:32 Makabreska na bulwarach 4 2020-10-22 13:02 Starostwo stawia wysepki na Oswalda Balzera (WIDEO) 17 2020-10-22 11:57 Potrącenie pod szpitalem na Gładkiem 3 2020-10-22 11:03 Trwa sesja zakopiańskiej rady miasta (AKTUALIZACJA) 9 2020-10-22 10:55 Dużo nowych zakażeń koronawirusem na Podhalu. W powiecie tatrzańskim zmarły 4 osoby na Covid-19 3 2020-10-22 10:31 Kolejna rekordowa liczba zakażonych koronawirusem i zmarłych na Covid-19 w Polsce 2020-10-22 10:00 Z kazachskich stepów pod Tatry 1 2020-10-22 09:00 Górale, covid-19 i Argentyna 1 2020-10-22 08:01 Corno Owca Samłela (WIDEO) 2020-10-22 07:00 Cios w plecy 3 2020-10-21 22:10 Przełęcz Knurowska 2020-10-21 21:54 Cmentarz żydowski nocą 2020-10-21 21:12 Dawna szkoła katolicka dla centrum krwiodawstwa 1 2020-10-21 20:54 Jak dobrać zasłony do wnętrza? 2020-10-21 20:50 Czy znikną reklamy w Zakopanem? 6 2020-10-21 20:32 Izolatorium w covida 2 2020-10-21 20:11 Dotacje na wymianę pieców wyczerpane - będą kolejne 4 2020-10-21 19:46 Takiej mapy jeszcze nie było. Stworzyła ją Kaśka Paluch z Zakopanego 1 2020-10-21 19:19 Lampy trzeba wyłączyć, by zwierzęta mogły migrować 9 2020-10-21 19:00 Obrady bez sołtysów i mieszkańców 1 2020-10-21 18:38 Widmo Brockenu na szlaku z Ciemniaka 2020-10-21 18:16 Zakupy dla straży 2020-10-21 18:05 Bez pobłażliwości - kierowcy tracą prawo jazdy 1 2020-10-21 17:39 Edukacja Jutra. Wyróżnienie dla nauczycielki z Gliczarowa Górnego 2020-10-21 17:32 Sesja dla mieszkańców online 2020-10-21 16:46 Krzywoń nie zostanie zabudowany 1 2020-10-21 16:28 Tablety i laptopy do nauki zdalnej 4 2020-10-21 16:01 Tak wczoraj było w Pieninach (ZDJĘCIA) 5 2020-10-21 15:15 Taki piękny krajobraz, sielanka, tylko ten jeden szczegół! 4 2020-10-21 14:52 Poszukiwania Sławka zakończone 2020-10-21 14:48 Alarm bardzo fałszywy 2020-10-21 14:30 Pasażerowie alarmują - odwołane kursy Żółtej Linii 7 2020-10-21 13:45 Opinia Czytelnika: Dlaczego nie zamkną całych szkół? 13 2020-10-21 12:59 Wesela zakazane w całej Polsce. Jesteś za, czy przeciw? (SONDA) 8 2020-10-21 12:28 Fiakrzy z Morskiego Oka skazani za znęcanie nad końmi 3
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2020-10-23 06:02 1. Jak te testy mają być wiarygodne jak osoby które pobierają wymaz nie zmieniają ani nie dezynfekują rąk po każdej osobie od której wymaz był pobrany !!! 2020-10-23 00:25 2. To co się dzieje teraz w Sieniawie przechodzi ludzkie pojęcie. Droga główna jest cała w błocie ale ..... drogi boczne od głównej które prowadzą do torów (a po których poruszają się przecież mieszkańcy) są w opłakanym stanie nie dość ze całe w błocie( nie daj Boże deszcz i robi się błoto ze człowiek upierdzielony po kolana).... to jeszcze jeżdżą nią ciężarówki całe załadowane różnymi towarami i naprawdę drogi w lesie lepiej wyglądają teraz niż te do ludzkich domów ....i gdzie jest gmina ja się pytam, powinni interweniować do wykonawcy !! ja mam tylko nadzieje że po skończonych pracach drogi osiedlowe zostaną naprawione ;) 2020-10-23 00:00 3. @Jaś'u. Może te delegaty była przeciwnikami aborcji, dlatego siedzieli cicho i popierali. 2020-10-22 23:10 4. ''Ide banda, lece łukiem'' 2020-10-22 23:03 5. Jedna uwaga - to jest Zielony Staw Kieżmarski. Bo są też inne Kieżmarskie Stawy. 2020-10-22 22:48 6. Cały problem z Takimi obiektami że są to kolosy bez pomysłu nawalone pomieszczeń bez projektu teraz żeby to przystosować do stopnia rentowności to trzeba dać 1 Milion nowych złotych i jeszcze się ktoś przyczepi że szkoła że zaraz zabytek i sąsiedzi , za 1 Milion i dołożyć 750 tyś mamy świetny budynek który jest zrobiony na świeżo i tak jak chcemy i będzie zarabiał najlepiej miasto niech zrobi dom dla samotnych matek i dom dziecka razem w tym i będzie pożytek . 2020-10-22 22:41 7. Do Reali. Pewnie pracujesz w budżetowce albo jesteś bezrobotnym i nie masz pojęcia o czym piszesz 2020-10-22 22:39 8. Z komentarzy wynika że to nie pierwszy raz. I na co wy ludzie czekacie? Aż kogoś z rodziny wam zabije? 2020-10-22 22:37 9. I cóż te testy mają dać skoro nie są w 100% pewne? 2020-10-22 22:35 10. Nasz rząd myśli o sobie, kościele i o aborcji.
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

Album TP

Bojcorka

FILMY TP

Pożegnania