Reklama

2020-07-26 10:00:18

Reklama

Z archiwum Tygodnika

Haczesia - lekarz naszych dzieci. Nie zapomnijcie o niej.

Reklama

Pmiętacie dr Danutę Haczewską. Nie ma jej już miedzy nami, ale wspomnijmy ją, bo ciągle nam jej brakuje. Oto tekst sprzed lat, który ukazał się o naszej niezwykłej lekarce w Tygodniku Podhalańskim.

Lekarz naszych dzieci

Panią doktor Danutę Haczewską znam od wielu lat. Znajomość zawarliśmy, gdy leczyła moje dzieci. Jestem dumny, że poznałem wspaniałego człowieka i przyjaciela - lekarza naszych góralskich dzieci. Była przez 25 lat ordynatorem oddziału dziecięcego szpitala w Zakopanem. Po szykanach ówczesnych władz (wiadomo UB), została ordynatorem w „Oazie”, ośrodku dla dzieci nerwicowych. Po przejściu na emeryturę pracowała w przychodni dziecięcej i dla dzieci umysłowo upośledzonych. Obecnie - aby nie stracić kontaktu z medycyną - pracuje za parę groszy w lecznictwie kolejowym, oczywiście w Zakopanem. Od dawna starałem się namówić panią doktor do napisania swoich wspomnień. Udało się. Nagrałem te wspomnienia i przeniosłem na papier. To bardzo ciekawe i wielce pouczające.

W czasie mojej pracy w zakopiańskim szpitalu osobne miejsce należy się moim pacjentom - góralom. Przyszło mi pracować w wiekowym i trudnym środowisku - wśród górali. Szczególna więź łączyła mnie z rodzicami dzieci przewlekle chorych, których często odwiedzałam w ich domach. Z większością z nich utrzymuję kontakt do dnia dzisiejszego. Doczekałam się już wielu wnuków. Myślę, że celowym będzie przytoczenie kilku przykładów, które dostarczyły mi wielu ciężkich przeżyć, nieprzespanych nocy i przysporzyły siwych włosów. Były to zresztą dzieci znane ogółowi lekarzy i to nie tylko w zakopiańskim szpitalu. Chciałabym zaznaczyć, że będę zmuszona cytować w gwarze góralskiej, którą rodzice i same dzieci do mnie się zwracały. Wiem, że to wielka obraza kiedy ktoś obcy posługuje się gwarą, ale tym językiem mówiły do mnie te dzieci, bo jedynie nim się posługiwały.

Najukochańszy mój pacjent to Romek C., z którym matka zgłosiła się po raz pierwszy gdy miał 15 miesięcy. Dziecko było w stanie ogólnie ciężkim. Z powodu objawów zespołu nerczycowego, który tym lepiej rokuje, gdy wcześniej się go ujawni. Początkowo zastosowana terapia spowodowała wycofanie się objawów i poprawę wyników laboratoryjnych, także po kilku tygodniach wypisano dziecko do dalszego leczenia ambulatoryjnego. Szybko jednak przyszła wznowa i postanowiliśmy wysłać dziecko do Krakowa. A były to czasy, kiedy nie istniał jeszcze Instytut Pediatrii. Był to - jak pamiętam - lipiec. Dziecko to było wyjątkowo miłe, podbijało serca całego zespołu szpitalnego.

Szokujący był dla mnie telefon ze szpitala w Krakowie, w dniu 31 grudnia, czyli w 6 miesięcy po przesłaniu dziecka do kliniki, z wiadomością, że Romek jest umierający. Więc wiozą go karetką do Zakopanego na prośbę rodziców, żeby nie było kłopotów z transportem dziecka po śmierci. Czekałam pełna zdenerwowania na przyjazd karetki. Wygląd dziecka maksymalnie obrzękniętego z założonymi po wenesekcji drenami do żył udowych mógł człowieka zszokować. Okazało się, że wystąpiła niewydolność nadnerczy z powodu znacznego zredukowania hormonów nadnerczowych, które są wskazane w leczeniu tego zespołu. Przez kilka dni stan dziecka był krytyczny, ale stopniowo i bardzo powoli zaczął się poprawiać. Nie udało nam się w żaden sposób wygoić ran, które występowały w kilka dni po założeniu wenesekcji i odbiałczeniu ustroju, które spowodowało brak regeneracji tkanek. Po sześciu tygodniach matka poprosiła o wypis dziecka ze szpitala. Widząc, że stan poprawił się i że da sobie radę sama, a nic chciała patrzeć jak Romek jest ciągle kłuty. 

Była to osoba o niezwykłej, wrodzonej delikatności i zachowywała się przez cały czas choroby dziecka z wielką godnością. Było to wówczas jej jedyne dziecko, bo miała wtedy trudności z zajściem w ciążę. Zawsze twierdzę, że ma ona pierwsze miejsce w moim sercu ze wszystkich matek ciężko chorych dzieci, które leczyłam w szpitalu. Udało się, Romek wylądował w domu. Po kilku tygodniach matka zgłosiła się do kontroli. Okazało się, że rany na udach i obrzęki znacznie się zmniejszyły. Matka powiedziała, że na rany stosowała sadło świstacze, a co dawała wewnętrznie, nie zdradziła. No, ale kto wie, jak tam było naprawdę. Dopiero po latach matka Romka powiedziała, jak to poprosiła znachora z Białki, który przybył nocą, bo się bał, żeby go nie zobaczyli ludzie, którzy go zwalczali. Zastosował on okłady z natki pietruszki na brzuch i krzyże, na obrzęknięte nogi zalecił okłady mąką pszenno-razową i otręby, w diecie stosował duże ilości kaszy jęczmiennej na wywarze z kości cielęcych, biały ser i wywar starej pietruszki do picia. Znachor postawił Romka na nogi. Dr Piątkowski mówił „- Wariatko, co ty piszesz o znachorze!” Ale to prawda.

Dla scharakteryzowania środowiska i wiary w cudotwórców i znachorów, przytoczę opowiadanie babki o tym, jak wyleczyła męża. „Choroba zacyna sie podcas wojny. Chytały go mordowiska, coroz siylniyjse, o lykach nie fcioł słyseć. Dowiedzieliśmy sie ze koło Horklowyj jest znachor co syćkic chorości odcytuje z mocu. Zawieźli my cyściutki poranny moc i lykorz powiedziol, ze chłop mo lisaje na żołądku i przepisoł kuracyjom: na rano - sledź solony cały, z ościami i ogonem, popić miętom prowdziwom, duzom łyżkom olyju lnianego i zjeść jojko smażone. Kozoł tyz pić herbatę z kory dębowyj, ziółka jałowcowe i krwawnik. Nie kurzyć, nic pić gorzały! Kuracja miała trwać tak długo, dopóki nic puści sic krew, to jest gymbom abo dołym. Tak si tyz stało i gazda ozdrowioł. Ale - ciągnęła dalej babka - przysły ciężkie czasy powojenne. Stary zacon zaziyrać do kieluska i znowu sic wróciły mordowiska. Powiezłak go do śpitola. Tam powiedzieli, ze syćko w środku ma zepsute i nic sie nie do zrobić. Gazda coroz to mniyj robiył, potem zalegnoł, coraz ciężej sie zbiyroł. Raz zawołoł babę i godo: umyj mi nogi, odziyj w elegancke odziynie, dej mi różaniec. Oj, Wincuś, Wincuś umiyroł bedzies - godo baba. - Rób co ci kozym, nie godoj głupio. Po tym kozoł, żeby przysły starse dzieciska, bo musi syćko zarządzić, co będzie z majątkiym. Wiecór - gaździna posła do małych dzieci, bo bały sie spać same, ale spokoju jej nie dawało: co z mężem? Zajrzała do pokoju, zastała męża jeszcze ciepłego, ale juz nie dycho!. - Ale cos ja to zrobiyła, zek cie tak samego ostawiyła? Nie mortw się, Józka - głos jyj przepedzioł - jak przysłaś tu, jesce byłek z tobom chwile! - To ją uspokoiło. Umyła go, ubrała i pogrzeb wyzdajali jak trzeba. Bo dobre to było chłopisko.


Romek jeszcze kilka razy wracał do szpitala i za każdym razem stan jego był ciężki z powodu nawrotów choroby. W wieku 5 lat był operowany z powodu zapalenia otrzewnej, która doprowadziła do niewydolności nerek. Stan był krytyczny. Po okresie zmagań o jego życic w szpitalu, miał jechać na dializę do Krakowa. Po umieszczeniu dziecka w karetce pogotowia, tuż przed szpitalem, dializa ruszyła i stan zaczął się poprawiać. Po kilku dniach Romek siedząc w naszej oddziałowej kuchence powiedział: „- Ale jo mom scęście i nie umarłem wom.” Dużo jeszcze było kłopotów z tym dzieckiem, ale dziś jest wspaniałym młodzieńcem, zdolnym do każdej pracy, do juhaski, którą bardzo lubi i do gazdowania całą parą. Tańcowaliśmy na jego weselu, ma trójkę dorodnych dzieci.

Drugim pacjentem związanym z naszym oddziałem był Staszek K. z ciężką, wrodzoną wadą serca. Pierwszy raz skierowano go do szpitala z dalekiej wsi za Gubałówką w piątym miesiącu życia, z powodu niedokrwistości. Trzeba pamiętać, że w tym czasie nie było autobusów, które łączą okoliczne wsie z Zakopanem, nie było innych środków lokomocji. Górale nie mieli wtedy własnych samochodów, które się dzisiaj widzi. Matki nosiły kilometrami swoje dzieci do szpitala na plecach.

U Stasia stwierdzono wtedy wadę serca, dokładnie nie sprecyzowaną. Sinicy wówczas nie miał. Zaleciłam matce, przy wypisie ze szpitala, aby zgłaszała się do nas, należało bowiem obserwować rozwój wady. I nie widziałam Stasia przez 4 lata do momentu kiedy pogotowie przywiozło go do szpitala z powodu zapalenia płuc. Był w stanie ogólnym bardzo ciężkim. Wtedy już można było na pierwszy rzut oka rozpoznać pełny obraz zespołu choroby. Pomimo trzech nawrotów zapalenia płuc, udało, się dziecko uratować. Oświadczyłam wtedy matce, że Staś musi pojechać do kliniki kardiologicznej do Krakowa i poddać się operacji, bez której nie ma szans przeżycia. Matka, kiwając głową ze zrozumieniem powiedziała: „- Widzym, ze nima zycio dlo tego siwca, ale musym sie porozumieć ze starym.”

Przyprowadziła więc męża, który oświadczył twardo: Źle było, to go bierym, zodnych doświadceń na nim nie bodziecie robić.” Powiedziałam Hani tak: „- Wyście fajno gaździno ino głupiego chłopa mocie.” Popatrzył na mnie spode łba i poszli. Za kilka dni powtórzyłam swoje namowy. Odpowiedź gazdy była identyczna. Postanowiłam, że pójdę do księdza proboszcza, aby wytknął z ambony, że nic chcą dziecka ratować. Znałam tego księdza. Zgodził się całym sercem. Zawieźliśmy więc dziecko do poradni kardiologicznej na konsultację. Pojawiły się pierwsze opory ojca, kiedy Staś miał jechać na pierwszy zabieg operacyjny. Wahał się długo czy dać przyzwolenie. Oświadczył w końcu: „- Jak cosi sie Stasiowi stanie, to Haczewskom zabijym ciupagom!!!” Sprawę o konieczności operacji rozstrzygnęła 75-letnia babka, która oświadczyła przy całej rodzinie zebranej w chałupie (poszłam bowiem do dziecka na wieś): „- Biercie tego pierońskiego dychaca, bo z niego nic nie bedzie”. Staś przeszedł szczęśliwie pierwszą operację, a następnie zabieg totalnej korekcji wady w 10-tym roku życia. Przed radykalnym zabiegiem Staszek leżał w klinice w Łodzi. Tam zaznajomił się z problemami związanymi z operacjami serca. Napatrzył się na wiele beznadziejnych przypadków zakończonych śmiercią.

Na miesiąc przed operacją Staś przyjechał do domu, wziął swoją biologię, otworzył na rozdziale serce i powiedział do mnie: „- Pani doktór, co to jest z moim sercem, jako ta moja wada, bo syćka gadajom, ze ciężko sprawa z tom mojom operacjom i mogym umrzeć.” Zaczęłam mu tłumaczyć w gwarze: „- Som takie dwie wielkie jamy w sercu, co jedna ma krew cyrwiyniatom, a druga cyrniatom. Między nimi jest przegroda, co myje sie ta krew. Z tyj jamy, co ma kryw cyrwiyniatom, wychodzi dużo ruła, co prowadzi krew do głowy, ręków, nogów, nerków, wątroby i do całyj reśty cłowicka. Druga jama tyz ma takom rułe, co odprowadzo krew do płuc i wtedy ta krew robi sie cyrwiyniato. U tobie w przegrodzie między tymi jamami jest dziura.

- To tako wielko sprawa załotać tom dziurę, a furt godajom, ze jo umre przy tyj operacji?
- Mos racje, nie nojwozniejso sprawa u tobie ta dziura. Ale mos bardzo wąskom tom rułe, co to krew do płuców prowadzi.
- To tak mi godojcie! I tom wąskom cęść chcom mi wstawić? I potem zasyć? To pewnie przy tym to jo mogym umrzeć! Ale i tak fcym iść na tom operacje!
 Gdy zbliżał się termin operacji, rodzice - z Cichego - cały czas płakali, a Staszek ciągle mówił: - Jeśli chcecie mi pomóc, a nie sobie, to nie lamentujcie. Rodzice płakali.
- Jo fcym być operowany i pódym som.

Przed operacją zachowywał się bardzo dzielnie i przed zastrzykiem „głupiego Jasia” sam chciał iść na salę operacyjną, bo „po co mnie majom nieść, skoro som zońdym na swoik nogach.” Zabieg był długi i ciężki. Przez kilka dni Staszek walczył ze śmiercią, a lekarze nie mieli nadziei na utrzymanie go przy życiu. Twardy góral wytrzymał!!! W trzecim tygodniu zaczął przychodzić do zdrowia. Byłam przy nim w tym czasie. Był zresztą głównym, bardzo lubianym pacjentem kliniki w Łodzi. Profesor Moll odwiedzał Stasia w czasie, gdy ten był w sanatorium w Zakopanem. Minęło wiele lat od tej operacji. Staszek nie odczuwa dolegliwości sercowych, pracuje, chodzi na juhaskę. Dla zobrazowania stosunku do nas, lekarzy, pacjentów i ich rodzin, przytaczam kolejną historię: Ogólnie znana na oddziale dziecięcym zakopiańskiego szpitala była rodzina górali z Gubałówki. Matka z cechami niedorozwoju umysłowego i wątłej konstrukcji fizycznej rodziła co roku dziecko. Miała ich siedmioro. Dzieci te wykazywały cechy niedorozwoju i po urodzeniu trafiały na nasz oddział. Zapytałam kiedyś matkę, jak się czuje Wiktusia, która była naszą pacjentką. Powiedziała: „- Pani, ono to tako mądro, ino nauki pojąć nimoze! Juz trzeci rok jest w trzeciej klasie.” Jak się okazało, skończyła tylko szkołę życia. Ale matka okazywała nam wielką wdzięczność za opiekowanie się jej dziećmi.

Groteskowym wydarzeniem był dzień kiedy matka przyszła do mojego gabinetu i poprosiła, aby usunąć zęba dziecku: „- Wy, pani, przecie syćko umiecie, to przecie i ząb wyrwiecie. „Musiałam skierować ją do właściwych służb medycznych. Przyszła raz do mnie do domu, gdy już nie pracowałam w szpitalu. Przysłak do wos, bo mi sie zacniyło za wami.” Powiedziała, że była na Hali Gąsienicowej i Kondratowej „zeby sobie przybocyć, jak pasła tam owce i krowy.” I tak opowiadała: „- Z kilku salasów zostały ino pojedynce desecki. Serce mi sie ścisło. I dalyj nad stawem ukazała mi sie ryba i rzekła: idź, prowodź! I cale nogi w tyj wodzie miałak. A ryba godała: pódź, pódź!” I jeszcze jedno zdarzenie, które chciałabym opowiedzieć. O niespodziewanych reakcjach rodziców i prawidłowych reakcjach służb medycznych. Z Ratułowa matka przyniosła do szpitala swe nieprzytomne, trzymiesięczne niemowlę. W Nowym Targu stwierdzono u niego zapalenie opon mózgowych, lecz do szpitala go nic przyjęto. Zaleciłam przewiezienie dziecka na oddział neuroinfekcji im. dr Anki w Krakowie.

Po kilku latach - mówi doktor Haczewska - przyszła do mnie matka ze śliczną kilkuletnią dziewczynką. Powiedziała ona dziecku, żeby podziękowała pani doktór za uratowanie jej życia. Wtedy z ust małej wydobył się niezrozumiały bełkot. Okazało się, że dziecko jest głuchonieme. Matka powiedziała mi, że opieka w Krakowie była wspaniała, że zachowa wdzięczność dla lekarzy i pielęgniarek, którzy się dzieckiem opiekowali. Marysia uczęszczała później do szkoły dla głuchoniemych w Krakowie. Była pełna radości życia. Bawiła się z góralskimi dziećmi bez żadnych zahamowań. Wyszła za mąż również za głuchoniemego. Czy ich upośledzenie będzie sprawą nabytą, dziedziczną?’

Spisał Jan Łapka

Kup e-wydanie Tygodnika Podhalańskiego.

Reklama
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.
  • SPRZEDAŻ | maszyny, narzędzia
    2 MASZYNY STOLARSKIE: HEBLARKO-STRUGARKĘ PIŁĘ i WIERTNICĘ, cena 2350 - 500 304 797
    Tel.: 500 304 797
  • PRACA | dam
    Zatrudnię ASYSTENTKĘ STOMATOLOGICZNĄ/HIGIENISTKĘ - Zakopane - 604 232 488.
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIĘ POMOC KUCHENNĄ/SPRZĄTANIE POKOI na wakacje - Zakopane, Jaszczurówka - 601504486
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    PENSJONAT w Kościelisku - DWA OBIEKTY - Tel. 607 506 428
  • PRACA | dam
    Cech Rzemiosł Różnych i Przedsiębiorczości w Zakopanem poszukuje OSOBY DO DZIAŁU KSIĘGOWO-KADROWEGO. Od kandydatów oczekujemy: 1. doświadczenia zawodowego w zakresie zagadnień kadrowo-księgowych, 2. wykształcenia min. średniego, 3. rzetelności, skrupulatności oraz dobrej organizacji własnej pracy. Aplikacje prosimy przesyłać do dnia 31 sierpnia 2020 r. na adres e-mail:dyrektor@cechzakopane.pl
    E-mail: dyrektor@cechzakopane.pl
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Samodzielny LOKAL UŻYTKOWY o pow. 25 m2 z przeznaczeniem na hurtownię, magazyn, zakład usługowy - ul. Gimnazjalna, Zakopane, tel. 501682696.
  • USŁUGI | budowlane
    Łazienki Kuchnie płytki instalacje montaż. 602839607
    Tel.: 602839607
  • PRACA | dam
    PENSJONAT "Willa Park" W CENTRUM ZAKOPANEGO ZATRUDNI PRACOWNIKA DO PRZYGOTOWYWANIA ŚNIADAŃ ORAZ SPRZĄTANIA POKOI. Kontakt: 509170212
  • PRACA | dam
    PENSJONAT "Willa Park" W ZAKOPANEM ZATRUDNI: KIEROWNIKA RECEPCJI/RECEPCJONISTĘ. Kontakt: 509170212
  • USŁUGI | inne
    DEZYNFEKCJA POMIESZCZEŃ, CERTYFIKOWANA, METODĄ FUMIGACJI. TANIO! 500 086003
  • SPRZEDAŻ | zwierzęta
    Sprzedam cieliczkę rasy Jersey. 880145487
    Tel.: 880145487
  • USŁUGI | budowlane
    MALOWANIE, TAPETOWANIE, GŁADZIE, FARBY STRUKTURALNE I TYNKI DEKORACYJNE - Tel. 601 793 866, www.FABRYKASTRUKTURY.pl
    WWW: www.FABRYKASTRUKTURY.pl
  • PRACA | dam
    Restauracja Schronisko Smaków Magda Gessler w Bukowinie Tatrzańskiej zatrudni kucharza z doświadczeniem..kontakt@schroniskosmakow.pl 509825332
    Tel.: 509825332
    E-mail: kontakt@schroniskosmakow.pl
  • PRACA | dam
    Biuro Księgowe AUDITPLUS zatrudni do biura w Zakopanem: - SAMODZIELNYCH KSIĘGOWYCH - pełna księgowość i KPiR - wymagane doświadczenie; - SPECJALISTÓW ds. kadr i płac - wymagane doświadczenie; Zadaniem zatrudnionych osób będzie obsługa księgowa prestiżowych klientów firmy przy współpracy z pozostałymi członkami zespołu i pracownikami klientów a także z doradcą podatkowym i biegłym rewidentem. Oferujemy: umowę o pracę w pełnym wymiarze, atrakcyjne zarobki, pracę od poniedziałku do piątku w firmie księgowej działającej na rynku ogólnopolskim i dobrą atmosferę w młodym, dynamicznym, kilkunastoosobowym zespole, szkolenia i wyjątkową szansę rozwoju osobistego. Wymagamy: zaangażowania w zlecone obowiązki i absolutnej dyskrecji Zgłoszenia proszę składać przesyłać na: praca@auditplus.pl
    E-mail: praca@auditplus.pl
  • PRACA | dam
    FIRMA NAWIĄŻE WSPÓŁPRACĘ W NOWYM TARGU Z: FRYZJERAMI, KOSMETYCZKAMI, MANICURZYSTKAMI, MASAŻYSTAMI I REHABILITANTAMI - DO OTWARCIA WSPÓLNEGO SALONU. 608806408
  • USŁUGI | budowlane
    Tynki maszynowe cementowo - wapienne, gipsowe. Atrakcyjna cena. 669790376
    Tel.: 669790376
  • PRACA | dam
    Przyjmę do pracy w Zakopanem KUCHARKI, POMOC KUCHENNĄ, BUFETOWE. Atrakcyjna płaca. Tel. 502271486.
  • PRACA | dam
    Skicontrol H.Martinczak.s.k.a. (Białka Tatrzańska) przedstawiciel na Polskę SKIDATA AG, zatrudni osobę na stanowisko: SERWISANT Oferujemy: umowę o pracę, niezbędne szkolenia, możliwość rozwoju zawodowego. Wymagania: znajomość rozwiązań IT, wykształcenie techniczne, znajomość języka angielskiego, czynne prawo jazdy kat.B. Główne obowiązki: instalacja i serwis systemów kontroli dostępu; utrzymanie sieci teleinformatycznych Klienta; prowadzenie dokumentacji technicznej i serwisowej. CV prosimy przesyłać na adres praca@skicontrol.pl Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Skicontrol H.Martinczak S.K.A. z siedzibą w Białce Tatrzańskiej przy ul. Środkowa 178 a. Pełną informację dot. RODO administrator prześle na e-mail.
  • SPRZEDAŻ | budowlane
    DREWNIANE GÓRALSKIE DOMKI - DO PRZENIESIENIA - 668115397
  • PRACA | dam
    NORWEGIA - BUDOWLAŃCY. Zatrudnimy: POMOCNIKÓW oraz tynkarzy, stolarzy, malarzy, dekarzy. Języki obce NIE wymagane - w firmie pracują tylko pracownicy z Podhala. Praca całoroczna. Zjazdy do kraju (samolot) wg. własnego uznania ~ co 2-3 tyg. Zarobki od 15 do 25 Euro/godz. Zapewniamy mieszkanie. Zapraszamy! Tel. 667 602 602 Tel.
  • IMPREZY OKOLICZNOŚCIOWE
    VIDEO - TRANSMISJA NA ŻYWO IMPREZ OKOLICZNOŚCIOWYCH (ŚLUBÓW, KOMUNII, POGRZEBÓW, itp.) - Tel. 605 670 650
  • PRACA | dam
    Szukamy pracowników na stanowisko kelnera/kelnerki do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracowników na stanowisko pomocy kuchennej do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracownika na stanowisko kucharza do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
2020-08-12 13:50 Skałka ich przerosła 2020-08-12 13:08 Wypadek na Rysach 2020-08-12 13:00 Mętna woda w Foluszowym Potoku 3 2020-08-12 12:45 Bilety na Moc Gór Festiwal z 20-procentowym rabatem dla Czytelników TP 2020-08-12 12:15 Nocny wypadek w Maruszynie 2020-08-12 11:30 Ponownie dużo zakażeń w Polsce 2020-08-12 10:59 Rekord zakażeń w powiecie nowotarskim 3 2020-08-12 10:45 Jedna z największych inwestycji w gminie prawie gotowa 2020-08-12 10:00 Jasiek z Gorców to był człowiek - instytucja 2020-08-12 09:00 Wizja nowej hali lodowej z szansą na realizację 1 2020-08-12 08:00 Remontowany nowotarski MOK rośnie w oczach 2020-08-11 21:45 Psy pod Zawratem - kto im pomoże (WIDEO) 5 2020-08-11 21:17 Kto widział Riko? 2020-08-11 21:00 Martyna Kasprzycka wygrała II etap festiwalu Pamiętajmy o Osieckiej 1 2020-08-11 19:30 Wieczorne widoki z Wielkiego Kopieńca (WIDEO LIVE) 2020-08-11 19:00 Na rowerze po zapachy 2020-08-11 18:30 Na harfie i gitarze (WIDEO) 2020-08-11 18:18 Pracownik urzędu skierowany na test 2020-08-11 17:30 Budujemy dom Świderkom - czas szalunków 2020-08-11 16:40 Wypadek w Dolinie Roztoki 2020-08-11 16:30 Seniorzy chowają się w cieniu 2020-08-11 16:28 Wypadek na zakopiance 1 2020-08-11 15:46 Hala nowotarskiego lodowiska zamknięta - trwa dezynfekcja 2020-08-11 15:15 Śladami Anny Przemyskiej 2020-08-11 14:30 Niedziela na rauszu 2020-08-11 14:15 Koncert połączony z projekcją filmu 1 2020-08-11 13:45 Covid w zakładzie Wojasa 2 2020-08-11 13:30 Ek(O)chotnica 2020-08-11 12:30 Mężczyzna, który w sobotę zginął pod Ostrym Szczytem to Polak 2020-08-11 12:00 17 nowych zakażeń w powiecie nowotarskim 3 2020-08-11 11:30 Dziś nad Tatrami i Zakopanem sporo chmur 2020-08-11 10:50 Czekając na kolejkę (WIDEO) 2020-08-11 10:00 Niedokończone życie Wandy Rutkiewicz 2020-08-11 09:32 Na ekranie dobre komedie. Mamy bilety dla czytelników 2020-08-11 09:01 Neurologia zamknięta - zakażony ordynator 1 2020-08-11 08:55 Ryzykowne parkowanie 10 2020-08-11 08:09 Nocne rozruchy na Białorusi (wideo) 5 2020-08-11 00:27 Pożar w Długopolu (Zdjęcia) 2020-08-10 21:37 Wieża z pieczątką 2020-08-10 21:00 Skansen różnorodności 2020-08-10 20:30 We wtorek msza w 26. rocznicę tragicznej śmierci ratowników i pilotów 2020-08-10 20:05 Ogródki jak marzenie 2020-08-10 19:30 Pielgrzymka rowerowa dotarła na Hel 2020-08-10 18:45 Pięć mandatów dla romskiej orkiestry 21 2020-08-10 18:15 Białorusini już się nie zatrzymają na czerwonym świetle 4 2020-08-10 17:44 Żmija w kuchni, no prawie żmija… 2020-08-10 17:00 Ewakuacja turystki ze Żlebu Kulczyńskiego (WIDEO) 2020-08-10 16:44 Zakopiański Festiwal Literacki 2020-08-10 16:16 Mecenat Małopolski rozstrzygnięty 2020-08-10 15:30 Opryski wstrzymane - pszczoły uratowane 2
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2020-08-12 14:23 1. @herman, piszesz wypoczynkowy...:) 2020-08-12 14:11 2. A nie jest to związane z umacnianiem koryta i pracą koparek na odcinku wyżej. 2020-08-12 13:49 3. @herman Musiał byś się spytać tych z powiatu Nowego Sącza .tych u nas od groma na podhalu. napewno Ci doradzą. Zresztą z jakiegoś powodu do nas uciekli.hehe 2020-08-12 13:47 4. Temat powraca jak bumerang i nic z tego nie wynika... Widać władza ekologia ma gdzieś. Przecież trzeba ronda święcić. To jest priorytet. 2020-08-12 13:08 5. Sinice 2020-08-12 12:46 6. Witam. Mam od jutra zarezerwowany kilkudniowy pobyt wypoczynkowy w Nowym Targu. Czy może ktoś napisać ile jutro musiało by być zachorowań aby powiat nowotarski został objęty czerwoną strefą? 2020-08-12 10:56 7. Ci pseudomuzykanci to koszmar. Stoją w tym samym miejscu i wydzierają się tak, że nie można myśli skupić, nie można pracować, nie można odpoczywać. Przy tym nie tylko brzdękają na gitarach ale i walą w wielkie pudło rezonansowe zastępujące perkusję. I tak od południa do wieczora. Mieszkańcy ul. Krupówki i ci, którzy tam pracują. wielokrotnie zgłaszali i w Straży Miejskiej i Komendzie Powiatowej Policji popełnianie przez nich wykroczenia z art. 51 KW. Ale to zabawa z kotka i myszkę. Jak podjeżdżał patrol to oni chowali się za krzewami na klombach, albo rozchodzili się na cztery strony świata, by po chwili znowu się gromadzić i jeszcze głośniej wydzierać. Oj, w Zakopanem nie ma szeryfa. Ten co jest, to tylko atrapa. A atrapy (czytaj stracha) nawet już wróble się nie boją a co dopiero Słowaccy Romowie. 2020-08-12 10:20 8. Beata tam pójdzie. 2020-08-12 10:00 9. Czy wybrany przez urząd teren nie znajduje się w obszarze zalewowym? 2020-08-12 08:32 10. Poszły za turystami co jeść dawali, czekają na dokładkę
2020-08-08 20:35 1. Wierćcie wierćcie. Nie ma to jak dobry PR. Bo póki co nie widzę, żeby na celu była ekologia. 2020-08-02 11:10 2. Rekonstrukcja nieco zafałszowana. W godzinie W ledwie co 20 powstaniec miał jakąkolwiek broń. 2020-07-29 14:50 3. Piękne miejsce i coraz bardziej popularne. A jeszcze 10-15 lat temu zwykle było tam pustawo nawet przy pięknej pogodzie. 2020-07-04 14:02 4. Jest i nasz Zacharko! Parcie ma chłopina na szkło nieopisane; lata 70 - 80 PZPR; później Solidarność; Loża Masońska Zamoyskiego i teraz PiS... 2020-07-04 13:24 5. Czemu on tego pedofila ułaskawił? Czemu tak opieszale działają z pedofilia kościelną? Czy mają w tym jakiś interes? 2020-07-03 23:52 6. to głosuj na tego,co go ta od olimpiady do JPIi porównała,będziesz miała i ośmiorniczki i ..... 2020-06-30 22:12 7. jakos tak nie widze ani dystansu, ani maseczek - jak to tak naprawde z tym wirusem jest? ja musze utrzymywac dystans spoleczny, kaganiec na ryj zakladac, a wladza nic nie musi... pad w towarzystwie zupelnie obcych osob na wyciagniecie reki, bez maski - jemu wolno, a normalnemu czlowiekowi nie??? no chyba ze ci ludzie to jego rodzina razem z nim mieszkajaca. 2020-06-24 23:02 8. Zakopane wita patriotę i wielkiego człowieka. U nas w Zakopanym wartości religijne są na pierwszym miejscu.Wspaniały człowiek. 2020-06-24 00:18 9. Z Poronina..... Gdyby to Lenin przyjechał to przyjabys go z szacunkiem ???????? 2020-06-23 22:53 10. Nie chcę takiego prezydenta na kolejnych 5 lat. Jestem zażenowana gdy oglądam jego wystąpienia na forum europejskim. Miał szansę jak nikt inny przez te lata zrobić coś pożytecznego dla Polski. Miał cały rząd partyjnych koleżków! Został pan- panie Duda jednostronnie wykorzystany przez Jarosława. Zdaje pan sobie z tego sprawę? Użył pana do swych celów! Za miesiąc po II turze nawet panu ręki nie poda- co i teraz robi z dużą niechęcią! Szymon Hołownia ma mój głos!!!!
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

FILMY TP

Bojcorka

Pożegnania

Album TP