Reklama

2020-08-11 10:00:00

Z archiwum Tygodnika

Niedokończone życie Wandy Rutkiewicz

Reklama

- Zdarza się tak, że dziennikarz, przeprowadzając z kimś wywiad, zaprzyjaźnia się ze swoim rozmówcę. Można to potraktować jako koniunkturalizm z obydwu stron - wiadomo, że osobie medialnej potrzebna jest dobra prasa, a dziennikarz lubi mieć osobę „z pierwszych stron gazet”, którą trochę zna i do której ma zawsze dostęp. Tak było początkowo z nami - opowiada dziennikarka Ewa Matuszewska, która przez czternaście lat przyjaźniła się z wybitną himalaistką Wandą Rutkiewicz.

Niedokończone życie Wandy Rutkiewicz

Poznały się po wyprawie Wandy na Mount Everest w 1978 r. Ewa przeprowadzała z nią rozmowę do „Literatury”. - Ten pierwszy wywiad nie zapowiadał jakichś i dalszych, bliskich kontaktów, chociaż w sensie towarzyskim był interesujący- opowiada Ewa. Minął mniej więcej rok, gdy Wanda zadzwoniła do niedawno poznanej dziennikarki. Miała wówczas podpinaną umowę z wydawnictwem KAW na wydanie książki autobiograficznej.  Oczywiście, nic nie zrobiła przy tej książce, bo wiadomo, jak się ktoś wspina i wyjeżdża na wyprawy, to na pisanie specjalnie czasu nie ma. Ponieważ Wanda już przekroczyła wszelkie terminy, zaproponowano w wydawnictwie, aby zwróciła się do jakiegoś dziennikarza, który pomoże jej w pracy, a wręcz zmusi ją do systematyczności. Wanda zadzwoniła z tym pomysłem do Ewy, która wówczas pracowała w prasie technicznej i ta propozycja - jak wspomina - była dla niej niezwykłe kusząca. Obawiała się tylko, czy sobie poradzi, bo to miała być cała biografia górska polskiej himalaistki.

- I tak zaczęła się nasza przyjaźń, właśnie od Everestu, bo kiedy siedzisz godzinami z człowiekiem, który opowiada o swoich intymnych sprawach - nie w sensie uczuciowym, ale dotyczącym doznań w górach to wiadomo, że wcześniej czy później wymienicie się zwierzeniami. Dodatkowo miałyśmy podobne doświadczenia osobiste, ja przed rozwodem, ona już po, więc to nam jeszcze dało taki wspólny temat do dyskusji. No i tak to się zaczęło - opowiada Ewa.

Książka powstawała bardzo długo. Pisały ją prawie dwa lata, oddały do druku w 1986 r. - To była kompletna groza, bo nie miałyśmy wcześniej żadnych doświadczeń w tym względzie. Wanda miała precyzyjne wyczucie słowa, z wykształcenia była inżynierem elektronikiem, w wywiadach starała się konkretnie odpowiadać na pytania, rzetelnie i uczciwie, ale w rozmowie była osobą taką trochę „chowającą się”, bardzo panującą nad emocjami. Oczywiście, na wyprawach taka nie była, ale na nizinach to była prawdziwa „cool lady” - mówi Ewa.

Razem i osobno

No i wszystko zaczęło się od tej książki, a potem wymyśliły sobie, że razem będą pisały różne rzeczy. Wtedy był to układ całkowicie partnerski, także w sensie finansowym. Jednak w pewnym momencie Ewa zdała sobie sprawę, że jest tematycznie za bardzo ograniczona. Tematyka górska, alpejska bardzo ją interesowała, ale nie chciała się zawężać. Poza tym sama się nie wspinała, wprawdzie chodziła po górach, ale tylko turystycznie, na żadną wyprawę z Wandą nie zdecydowała się pojechać. - Trochę bałam się, czy dam sobie radę na wysokości, a po drugie obawiałam się konfrontacji wyprawowej. Wolałam nie podejmować ryzyka uzależnienia się tylko od niej. Chciałam, aby nasza przyjaźń nie była nastawiona na szwank w takich ekstremalnych warunkach, które dla niej są normalne - opowiada o swoich rozterkach.

Potem był stan wojenny. Wanda została na Zachodzie. Wcześniej złamała nogę, tam miała operację, później wyszła za mąż i została w Austrii.

Po 1989 r. Ewa znalazła się w „Tygodniku Solidarność”, gdzie została sekretarzem redakcji i nie muła czasu na zajmowanie się innymi sprawami. Wtedy nieco odsunęła się nie tyle od Wandy, ile od jej spraw. Góry zeszły na drugi plan. Wróciły dopiero potem, gdy Wanda podjęła decyzję o „Karawanie do marzeń”, czyli zdobyciu wszystkich ośmiotysięczników, których jest w sumie czternaście. Ewa: - Jej pomysł wydawał mi się szalony. Lata lecą, a ona na dodatek miała problemy z nogą, na którą ciągle kulałą, dodatkowo żyła w nieustannym biegu, miała mnóstwo spraw do załatwienia, stale coś się wokół niej działo. Na Zachodzie tego typu gwiazdy, mają sztab ludzi, którzy pracują nad przygotowaniem kolejnych wypraw. Ona robiła to sama.

Potem wyjechała na tę swoją ostatnią wyprawę, nieco wcześniej była sprawa Annapurny, kiedy to himalaiści zarzucili Wandzie, że nie weszła na szczyt. Później na podstawie zdjęć fotograficznych eksperci z PZA potwierdzili, że były robione na szczycie Annapurny. Jednak rozgoryczenie pozostało, a coraz częściej mówiła o samotności.

Byłam jej to winna

w 1992 r. Ewa zrobiła z Wandą ostatni wywiad przed jej wyjazdem na Kangczendżongę. W tekście padły stwierdzenia, że środowiska alpinistycznego nie ma, że ona czuje się coraz bardziej samotna.  - Zapytałam ją, jaki nadać tytuł tej rozmowie. Odpowiedziała: „Coraz większa samotność, coraz głębszy cień”. Ten tytuł zmroził mnie. Wtedy Wanda powiedziała, że gdy wróci z wyprawy pomyślimy nad innym. Miałyśmy jeszcze dopisać do tekstu Kangczendżongę dopiero wtedy opublikować całość - mówi Ewa o wspólnych planach.

No i stało się. 25 maja 1992 roku podano, że Wanda Rutkiewicz zaginęła w górach z 12 na 13 maja. Ewa została z kasetami, z nagraniami, z materiałami, które zbierała myśląc, że jeszcze kiedyś coś razem napiszą. Po zaginięciu Wandy, głównie za namową jej rodziny Ewa napisała „Karawanę marzeń”.

Sama nie była z niej zadowolona, choć książka zebrała pozytywne recenzje i podobała się czytelnikom. - Przez cały czas myślałam o tym, żeby jeszcze coś napisać, żeby ostatecznie rozliczyć się z Wandą. Żeby się z nią pożegnać. Miałam poczucie, że jeszcze zbyt wiele we mnie tkwi... i w pamięci, i w notatkach, żeby to zaginęło. Jej się należy uczciwa książka, która będzie świadectwem przyjaźni, fascynacji, a jednocześnie w miarę trzeźwo napisana. Od strony technicznej wykorzystałam wszystkie materiały, które miałam. wszystko, co mogłam sprzedać. Teraz musiałabym wyprzedawać, i siebie, i ją. Są pewne wspomnienia, których nie ma w książce i u> żadnej innej nie będzie, bo nie wszystko jest na sprzedaż - opowiada o powodach powstania najnowszej książki Ewa Matuszewska.

„Uciec jak najwyżej. Nie dokończone życie Wandy Rutkiewicz” ukazała się pod koniec ubiegłego roku w wydawnictwie „Iskry”, w osiem lat po zaginięciu najsłynniejszej polskiej himalaistki. Książka była pisana w Zakopanem, gdzie Ewa osiadła na stałe prawie dwa lata temu. Po jej opublikowaniu do autorki napisał brat Wandy, że dowiedział się wielu nowych rzeczy o własnej siostrze.

Samotność z wyboru?

W ciągu czternastu lat przyjaźni dziennikarki i himalaistki powstało siedem dobrych wywiadów, takich z „bebechami”- jak określa je Ewa - które pokazują zarówno coraz większą fascynację Wandy górami, jak moją wiedzę o nich - dodaje. Poza tym ilustrują ich wzajemne relacje, od pierwszego wywiadu, gdy były na „pani”, aż do tych ostatnich, gdzie proporcje się zmieniają. - Wanda wiedziała jak się wspinać, ale to Ewa wiedziała jak pisać. To była korzyść wzajemna, ale ta współpraca nie trwałaby tak długo, gdyby nie przyjaźń.

Wanda miała trudny charakter, fascynującą osobowość, ale na co dzień była nie do wytrzymania. W górach, na wyprawach często dochodziło do konfliktów. - Wanda miała takie cele i ambicje, które w pewien sposób przerastały możliwości pojmowania normalnych ludzi. Z jednej strony była osobą popularną, lubianą, a z drugiej strony zadawano sobie pytanie - po jaką cholerę ona idzie w te góry? Ją to oczywiście, denerwowało, było tak, że ona wchodziła coraz wyżej i była coraz bardziej samotna - wspomina Ewa.

Gdy Wanda była na dole, próbowała jakoś układać sobie życie. Nie była sama. Dwukrotnie wychodziła za mąż. To drugie małżeństwo, z austriackim lekarzem Helmutem Scharfetterem, bardzo szybko rozpadło się. Jeszcze mąż pomógł jej zorganizować w 1982 r. wyprawę na K2, jakby wbrew własnym interesom. - Potem, owszem, w Jej życiu przewijali się jacyś faceci, ale tak naprawdę była związana ze swoim ostatnim towarzyszem. Kurtem Lyncekrügerem, o którym mówiła, że to będzie jej partner nie tylko na góry, ale i na życie. No i na Broad Peaku na jej oczach zginął, poślizgnął się na lodzie i wleciał w dół. Wtedy Wanda wróciła kompletnie załamana i powiedziała, że nie pójdzie już w góry, ale oczywiście, było to niemożliwe - opowiada Ewa i zastanawia się, czy mogło być inaczej: - Jedynym wyjściem dla niej było znaleźć mężczyznę, który zafascynowany jest górami i nią, ale siedzi i na nią czeka, albo znaleźć takiego, który będzie się z nią wspinał. To jednak nie za bardzo jej odpowiadało, bo ona chciała osiągać cel sama. Jej ambicją było pokazanie, że kobietę stać na tego typu dokonania. Dlatego sytuacja była trudna. Ja się z niej czasem podśmiewałam, że powinna być żoną Messnera.

Góry - jej prawdziwy dom

- Gdy patrzyłam na nią w Warszawie, to było niby życie. Kręciła się w tym młynie, załatwiając sprawy związane z kolejną wyprawą, ale tak naprawdę to jej nie było. Ona żyła dopiero w górach - mówi Ewa. Na wyprawy Wanda brała książki, kasety, urządzała się w namiocie, czytała, słuchała muzyki poważnej, pisała długie listy. To był po prostu jej dom. A na dole było tylko czekanie na kolejną wyprawę.

Wanda była samotna. Na pewno złożyło się na to wiele przyczyn, chociażby jej młodość i dzieciństwo spędzone w trudnych warunkach. Potem była przekonana, że musi być zdana wyłącznie na siebie. Czasami potrzebowała pomocy, ale to jest ogromna sztuka umieć przyjąć pomoc. O wiele łatwiej jej udzielić, niż samemu przyznać, że się jej potrzebuje.

Skąd brały się konflikty na górze? Wanda była niebywale ambitna, niekiedy kosztem swych partnerów wyprawowych. Poza tym podobno dość instrumentalnie traktowała ludzi w górach. Ewa twierdzi, że tego nie odczuwała, choć kilkakrotnie między nimi doszło do starć. Na przykład Wanda potrafiła Ewie zrobić awanturę o to, że jej pies był z nią za bardzo zżyty.

Jak mówi Ewa .Panejko-Pankiewicz, również znakomita alpinistka, dopiero na ostatnich wyprawach Wanda zaczęła dostrzegać urodę gór i piękno przyrody. Gdy Ewa Matuszewska pisała razem z Wandą jej pierwszą książkę, ona nigdy, opowiadając o górach, nie mówiła o ich pięknie, tylko o technicznych trudnościach związanych z ich pokonywaniem. Po prostu inżynier elektronik.

- Gdyby Ewa Panejko-Pankiewicz była z Wandą na ostatniej wyprawie, być może ona przeżyłaby, bo Ewa potrafiłaby Ją przekonać do odwrotu, a Arek Gąsienica Józkowy,  który towarzyszył wówczas Wandzie niestety, nie. To była jego pierwsza wyprawa w tak wysokie góry. Ewa jest osobą o silnym charakterze, one przyjaźniły się. Poza tym relacja: mężczyzna - kobieta. Gdyby to była baba, z którą Wanda od lat się wspinała, to być może posłuchałaby, okazałaby słabość - Ewa zastanawia się nad przyczynami tragedii, która rozegrała się na Kangczendżondze.

Smak życia

- Niewątpliwie brakuje im Jej. Ale wiem, że każdy ma jakąś zapisaną drogę i właściwie nie ma odwrotu. Ona wybrała taki sposób życia, podjęła ryzyko, wiedziała, co ją może spotkać. Partnerzy ginęli najlepsi: Jurek Kukuczka, Wojtek Wróż, Dobrosława Miodowicz-Wolf i paru innych jej przyjaciół o fatalnych kwalifikacjach. Patrzyła na śmierć w górach. Przecież to nie jest tak, że tylko inni umierają Zagrożenie śmiercią dodaje smaku w życiu. Wanda podkreślała, że góry dają jej umiejętność cieszenia się życiem na dole. Z jednej strony była osobą nieszczęśliwą, ale z drugiej żyła tak, jak chciała żyć - wspomina przyjaciółkę Ewa.

Wanda w górach była bardzo ostrożna, dlatego dla wielu ludzi jest niezrozumiałe to jej ostatnie wyjście w góry, kiedy właściwie nie zabrała niczego. Ewa twierdzi, że powód takiej decyzji był oczywisty. Po prostu Wanda nie chciała być obciążona, bo musiała się śpieszyć. W górę szła jak czołg - wolno, ale wytrwałe. Miała bardzo dobre zdolności aklimatyzacyjne i niezwykle sprawne krążenie. W ogóle nie odmrażała się. - Przed wyprawą na Kangczendżongę Wanda dobrze się czuła fizycznie, choć była przygnębiona, ale jednocześnie z poczuciem, że musi tę „Karawanę do marzeń” zakończyć. O śmierci właściwie nie rozmawiałyśmy - mówi Ewa pytana o ich wspólne, ostatnie rozmowy.

Kangczendżonga to takie trochę magiczne miejsce. Władze Tybetu prosiły wszystkich alpinistów, aby nie dochodzili do samego wierzchołka, bo według wierzeń wyznawców hinduizmu znajduje się tam siedziba bogów. Przez wiele lat wspinacze zdobywający szczyt zatrzymywali się kilka metrów niżej, by nie profanować świętego dla Nepalczyków miejsca. Był też laki przesąd, że kobieta nie może tam wejść. Dlatego niektórzy później mówili, że zaginięcie Wandy Rutkiewicz to zemsta bogów.

Wanda prawdopodobnie doszła powyżej ośmiu tysięcy metrów, a Kangczendżonga ma 8586 m. Jest trzecim co do wysokości szczytem Ziemi, ale jest bardzo trudna i bardzo rozległa. Dlatego znaleźć tam człowieka, to tak, jak szukać igły w stogu siana.

Wyższy porządek rzeczy?

Matka Wandy, Maria Błaszkiewicz  do tej pory nie wierzy, że jej córka zginęła. Ma przeczucie, że zeszła na stronę południową Kangczendżongi i żyje gdzieś w klasztorze tybetańskim. Przy matce nie wolno mówić, że Wanda zginęła, tylko, że zaginęła. Wszyscy, którzy nieopatrznie dali do zrozumienia, że Wanda nie żyje, natychmiast stawali się jej wrogami, choćby wcześniej nie wiem, jak długo znali się z Wandą i panią Marią, pozostając z nimi w zażyłych stosunkach. Taki los spotkał także Ewę Matuszewską, gdy przez inne osoby do matki dotarło, że gdzieś nieopatrznie tak powiedziała. Ta śmierć jest jednak do tej pory nierozwiązaną zagadką. Tak zwykle się zdarza, gdy nie odnajduje się ciała ofiary. I jeszcze te dziwne zbiegi okoliczności, dające do myślenia nawet osobom racjonalnym, które z metafizyką nie mają wiele wspólnego.

Taki przypadek wydarzył się Ewie niedługo po tym, jak do Polski dotarła wiadomość o zaginięciu Wandy Rutkiewicz. W tym samym tygodniu, gdy Reuter przekazał tą wiadomość, w nocy, w domu Ewy zadzwonił telefon. Gdy podniosła słuchawkę, usłyszała głos Wandy, która wymieniła jej imię z charakterystycznym dla siebie zaśpiewem, trudnym do pomylenia z inną osobą. Powiedziała wtedy, że jest jej zimno, ale żeby się nie martwić i nie płakać, bo wszystko będzie dobrze. Ewa, gdy obudziła się o świcie pomyślała, że miała bardzo dziwny sen. I w tym momencie usłyszała buczenie wydobywające się z odłożonej słuchawki telefonicznej... Próbowała sobie tłumaczyć ten przypadek na różne sposoby, ale niepokój pozostał.

I nasza ostatnia rozmowa. Umawiałyśmy się dość długo. Chciałam porozmawiać z Ewą jeszcze w grudniu, niedługo po wydaniu jej książki o Wandzie. Jednak coś nam nie wychodziło. Najpierw Ewa była zajęta w Warszawie, odbywając m.in. spotkania promujące książkę, potem ja nie mogłam. W końcu spotkałyśmy się. Pod koniec wywiadu zapytałam Ewę o dzień urodzin Wandy, bo wcześniej wspominała, że wypada tak jakoś z początkiem roku. Pomyślałam, że będzie to dodatkowy pretekst do napisania artykułu. Ewa sprawdziła w encyklopedii, bo nie była pewna tej daty. Przez chwilę wpatrywała się w biogram Wandy. - Który jest dzisiaj? - zapytała. - 4 lutego - odpowiedziałam - No właśnie, dziś są urodziny Wandy...

Grażyna Mróz

Wanda Rutkiewicz, chodziła po górach 30 lat. Zdobyła osiem najwyższych szczytów Ziemi, niektóre jako pierwsza kobieta na świecie: Mount Everest, Nanga Parbat, K2, Gasherbrum II i I, Shisha Pangma, Cho Oyu, Annapurna. Swoją wędrówkę zakończyła na Kangczendżondze w maju 1992 roku.

Grażyna Mróz
Tygodnik Podhalański 11/2000 

Kup e-wydanie Tygodnika Podhalańskiego.

Reklama
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.
  • PRACA | dam
    KARCZMA W ZAKOPANEM ZATRUDNI OD ZARAZ: KELNERA/-KĘ z doświadczeniem, ATRAKCYJNE WYNAGRODZENIE. 533 226 109.
  • USŁUGI | inne
    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 691 317 098.
  • NIERUCHOMOŚCI | kupno
    Kupie pensjonat , cały apartamentowiec w Zakopanym. 660797241marekg@b12.pl
    Tel.: 660797241
    E-mail: marekg@b12.pl
  • PRACA | dam
    Zatrudnię osobę do pracy biurowej w spółce deweloperskiej. Praca na stałe, w godz. 8-16. Wymagane prawo jazdy oraz biegła obsługa office. Obowiązki: sporządzanie dokumentów administracyjnych, obsługa dok. księgowych, kontakt z podwykonawcami. 793931388
    Tel.: 793931388
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Bezpośrednio od właściciela - MIESZKANIE 48 m kw., 2 pokoje, czynsz 1300 zł/m-c. Nowy Targ centrum. 600 931 295.
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Bezpośrednio od właściciela - MIESZKANIE 3-pokojowe, w centrum Nowego Targu, 85 m kw., 2 tys. zł/m-c, ogrzewanie w czynszu. 600 931 295.
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    GOSPODARSTWO ROLNE. 530 083 821.
  • PRACA | dam
    Hotel Tatry na Polanie Zgorzelisko zatrudni RECEPCJONISTĘ/KĘ z możliwością zakwaterowania. Tel. 1820 63730 lub 506 129 438. Szczegółowe informacje na stronie:www.polskietatry.pl
    WWW: www.polskietatry.pl
  • PRACA | dam
    Praca przy wylewkach potrzebny chłopak na łate z doświadczeniem praca od zaraz stawka 4zl za m/2 725 660 059 Zatrudnię cała brygade stawka do uzgodnienia. 725660059kamilsarna016@gmail.com
    Tel.: 725660059
    E-mail: kamilsarna016@gmail.com
  • NIERUCHOMOŚCI | kupno
    MIESZKANIE W BLOKU w Zakopanem kupię bez pośredników, za gotówkę, może być do remontu, spółdzielcze itp. Tel. 519170500
  • PRACA | dam
    Centralny Ośrodek Sportu w Zakopanem zatrudni na podstawie umowy zlecenia RECEPCJONISTĘ / RECEPCJONISTKĘ. Więcej szczegółów pod numerem telefonu: 725 300 377. E-mail: sekretariat.zakopane@cos.pl
    E-mail: sekretariat.zakopane@cos.pl
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 2-pokojowe, Zakopane centrum - od zaraz - 889 475 783.
    Tel.: 889 475 783.
  • PRACA | dam
    Szkoła języków obcych CJO Progress z Nowego Targu zatrudni nauczycieli języka angielskiego. Chętnych zapraszamy do kontaktu telefonicznego. 606480923m.nalepastopa@gmail.com
    Tel.: 606480923
    E-mail: m.nalepastopa@gmail.com
  • PRACA | dam
    BACHLEDA RESORT ZAKOPANE w centrum miasta zatrudni: POKOJOWĄ, HOUSEMANA, PRACOWNIKA DZIAŁU TECHNICZNEGO. Szczegółowe warunki do uzgodnienia w trakcie bezpośredniego spotkania. Doświadczenie w pracy w hotelu na podobnych stanowiskach mile widziane. CV proszę przesyłać na adres: kkucharska@bachledaresort.pl, tel. 734 217 910 (pokojowe, houseman); amiler@bachledaresort.pl, tel. 604 955 260 (dział techniczny).
  • PRACA | dam
    RESTAURACJA DOMINIUM NA KRUPÓWKACH zatrudni POMOC KUCHENNĄ i DOSTAWCĘ. 664 023 298, 668 404 790.
  • PRACA | dam
    Praca na stolarni.Podwilk tel.603503944. 603503944
    Tel.: 603503944
  • USŁUGI | budowlane
    Usługi remontowo-budowlane "JANIK-BUD" oferuje prace: WYKOŃCZENIA WNĘTRZ, MONTAŻ PODŁÓG oraz BUDOWY OD PODSTAW. "SZYBKO, TANIO, SOLIDNIE." 533 133 493, k.janik67@interia.pl.
  • NAUKA
    LEKCJE, KONWERSACJE - JĘZ. ANGIELSKI I HISZPAŃSKI - ZAKOPANE - 608 250 751.
  • PRACA | dam
    Ośrodek w Bukowinie Szuka Ratownika Na Basen Hotelowy. Praca Od Zaraz Cały Rok. Wyżywienie i Zakwaterowanie. 601508758praca@grandstasinda.plwww.grandstasinda.pl
    Tel.: 601508758
    E-mail: praca@grandstasinda.pl
    WWW: www.grandstasinda.pl
  • MOTORYZACJA | sprzedaż
    Toyota RAV4, kolor srebrny metalik, rok produkcji 2002, 2.0 d-4d, SUPER STAN!!! 607553159masecek@gmail.com
    Tel.: 607553159
    E-mail: masecek@gmail.com
  • PRACA | dam
    Zatrudnię ASYSTENTKĘ STOMATOLOGICZNĄ/HIGIENISTKĘ - Zakopane - 604 232 488.
  • NIERUCHOMOŚCI | pośrednictwo
    Obsługa domków i apartamentów. 788 633 633, www.zarzadzanieapartamentami.info
    WWW: www.zarzadzanieapartamentami.info
  • PRACA | dam
    NORWEGIA - BUDOWLAŃCY. Zatrudnimy: POMOCNIKÓW oraz tynkarzy, stolarzy, malarzy, dekarzy. Języki obce NIE wymagane - w firmie pracują tylko pracownicy z Podhala. Praca całoroczna. Zjazdy do kraju (samolot) wg. własnego uznania ~ co 2-3 tyg. Zarobki od 15 do 25 Euro/godz. Zapewniamy mieszkanie. Zapraszamy! Tel. 667 602 602 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracowników na stanowisko kelnera/kelnerki do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracowników na stanowisko pomocy kuchennej do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracownika na stanowisko kucharza do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
2020-09-29 21:36 Trzy kultury - Spiszacy, Podhalanie i Cyganie (WIDEO) 2020-09-29 21:00 Ograniczony dostęp do ośrodka w Łapszach 2020-09-29 20:40 Szkoły po remoncie 2020-09-29 19:55 Finansowe plany na nowy rok 2020-09-29 19:09 Nowa ścieżka edukacyjna 2020-09-29 18:16 Likwidacja barszczu Sosnowskiego 2 2020-09-29 17:30 Minister zdrowia zapowiada zmiany w obostrzeniach 4 2020-09-29 17:10 Konkurs kulinarny Gorczańskie smaki 2020-09-29 16:45 Turystów wyraźnie mniej 2020-09-29 16:00 Ostrzeżenie przed silnymi opadami deszczu 2020-09-29 15:29 Elektryczny autobus po testach na ulicach Miasta 2020-09-29 14:56 Spokojnie i pusto pod Wielką Krokwią 1 2020-09-29 14:30 Na najwyższych szczytach Tatr spadł śnieg 1 2020-09-29 14:00 Droga szamana cz. 1. Konkurs dla czytelników 2020-09-29 13:45 Uwaga na utrudnienia drogowe w Łapszach Wyżnych 2020-09-29 13:16 Kolejny martwy jeleń 1 2020-09-29 13:00 Trwają poszukiwania 40-letniej zaginionej z Warszawy 2020-09-29 12:19 Właściciel roweru poszukiwany 2020-09-29 11:49 Biedronki na zdalnym nauczaniu 2020-09-29 11:15 Zmarł 82-letni mężczyzna z powiatu nowotarskiego. Przyczyną był Covid-19 5 2020-09-29 10:30 "Roman" na cmentarzu 4 2020-09-29 09:45 Sołtys wybrany 1 2020-09-29 09:00 W drodze na Świnicę (WIDEO, ZDJĘCIA) 2 2020-09-29 08:00 Zmierzch muzycznego świata (WIDEO) 1 2020-09-28 21:27 Rękodzieło łączy pokolenia 2 2020-09-28 21:00 Trwa akcja szczepienia lisów 2020-09-28 20:10 Marusynianki jadą do Tarnogrodu 1 2020-09-28 19:15 Spotkanie przy pianinie z Jerzym Chruścińskim (WIDEO) 2020-09-28 19:11 Stacja Zakopane 2020-09-28 18:32 Daniele spacerują po Bukowinie Tatrzańskiej 1 2020-09-28 18:01 Z Bartusiem Obrochtą w tle 2020-09-28 17:44 Mama i tata do aresztu, dziecko do pogotowia 1 2020-09-28 16:59 Akcja - kotłowa inwentaryzacja 5 2020-09-28 16:15 Armia dla JPII (ZDJĘCIA) 2 2020-09-28 15:29 Złodziej roweru poszukiwany (WIDEO) 2 2020-09-28 14:43 Kolejne zakażenia w domu pomocy społecznej 2020-09-28 13:58 Pijany weekend w Zakopanem. Turysta skakał po dachach samochodów 6 2020-09-28 13:16 Mistrzostwa Świata Juniorów w Zakopanem odwołane 2020-09-28 12:38 Tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny - które badanie wybrać 2020-09-28 12:37 Były minister zdrowia Łukasz Szumowski ma koronawirusa 7 2020-09-28 12:31 Przed nami deszczowe dni, ale weekend powinien być w miarę słoneczny 2020-09-28 11:45 Policjanci ukarali mandatem mężczyznę, który odpalał fajerwerki 4 2020-09-28 11:00 Jazda „podlewana” i bum... 2020-09-28 10:43 17 nowych zakażeń na Podhalu. W powiecie tatrzańskim więcej niż w nowotarskim 2 2020-09-28 10:00 Uwaga kierowcy - korki na Niwie 2020-09-28 08:58 Śmiertelny wypadek rowerzysty w Czarnej Górze 5 2020-09-28 08:00 Moje Podhale w wizji Marii Mrożek 2020-09-27 21:45 Lotnisko z widokiem na Tatry 5 2020-09-27 21:02 Dwukrotne wykopki w ulicy Krzywej - winne były procedury 6 2020-09-27 20:05 Ponad 300 tys. zł strat z powodu pandemii odnotowało MCSiR 2
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2020-09-29 22:54 1. @Siedzący byk Cudami bym nazwał to co wypisujesz... 2020-09-29 21:36 2. straszne i smieszne, nie potrafia wyegzekwować noszenia maseczek w sklepach a cuduja z noszeniem niby w przestrzeni publicznej... 2020-09-29 21:00 3. Z barszczem się walczy od marca a nie od lipca!!! Takie działanie powoduje tylko że roślina rozsiewa swoje nasiona i wzmacnia korzenie. Razem z bratem wytępiliśmy duże skupisko barszczu na pobliskim zakolu rzeki sukcesywnie co dwa-trzy tygodnie rwąc i kosząc wszystkie liście i wschodzące pędy. Trwało to 2 lata ale od 7 nie ma po nim śladu. Wszystkim polecam takie działanie - trzeba tylko się ubrać żeby nie popryskać skóry sokami. 2020-09-29 20:56 4. No i w końcu spokój od tych przyjezdnych. .... 2020-09-29 20:29 5. No wreszcie, brawo synoptycy. Co prawda we wtorek, nie w niedzielę. I na Łomnicy, nie na Kasprowym. I nie 30 cm a 3. Ale spadł, tak jak zapowiadali. 2020-09-29 20:26 6. Kocham te urzędnicze pomysły pod hasłem "zmieńmy coś, bo powiedzą że nic nie robimy". Np. co to za różnica 150 osób na weselu czy 100? I tak nikt ich nie liczy i nikt tego nie sprawdza. Ale urzędnik swoje "zrobił". 2020-09-29 20:25 7. Ilu tu wynajętych "literatów". Niby taki nieistotny temat sprzed wielu pokoleń. Jacyś zaszczuci ludzie z bronią lekką mieli czelność sprzeciwić się największemu złu XX wieku i do dzisiaj działa przeciw nim płatna, czarna propaganda. Płatni agenci w trzecim pokoleniu, korzystający z zagrabionego przemocą majątku rzucają fekalia na wszystkich, którzy chcieliby powrotu do zasad wiary, czci i honoru. Ale to w rzeczywistości słabo jak na potencjał socjalistów, komunistów, goralenfolków, byłych hitlerowców z Orawy i Spisza, ormowców, ubeków , pzprowców, agentów komunistycznych poprzebieranych także niekiedy w czarne sutanny. Cześć pamięci żołnierzom Wojska Polskiego ze zgrupowań Ognia. 2020-09-29 19:52 8. Fakt, wirus zmienił zachowania. Teraz zamiast różańca przy lusterku w aucie, wisi maseczka. Widać, że niektórzy przestali wierzyć w cuda. 2020-09-29 19:28 9. Barszcz dawno zakwitnal i nasiona wysial. Brawo. 2020-09-29 19:17 10. Wilki zabijają wszystko co spotkają czy są głodne czy nie a głowy z truchel jeleni zawsze się zabierało do domu. A co do klosownikow to przeważnie zbierają całego jelenia
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

Album TP

Pożegnania

Bojcorka

FILMY TP