Reklama

2020-11-15 10:00:00

Reklama

Z archiwum

Nietykalni

Rządząca zakopiańską skarbówką Bożena S. dziesięć lat temu została przyłapana na nielegalnym handlu na targowicy. Mimo to wkrótce została kierownikiem działu kontroli w urzędzie skarbowym. Już jako zastępca naczelnika urzędu na stanowisko kierownika działu podatku VAT przyjęła krawcową, obwinioną o matactwa rachunkami na alkohol w prowadzonej przez siebie kawiarni. Kontrolowani przez zakopiański urząd przedsiębiorcy skarżą się na wyłudzanie łapówek i niezwracanie nadpłaconych podatków, pracownicy urzędu mówią o ginących dokumentach. Pracę zakopiańskiej skarbówki przez kilka miesięcy śledzili dziennikarze „Tygodnika Podhalańskiego”. A jak skończyła się ta historia z 2002 roku, Polecamy nasz tekst śledczy.

Bożena S., absolwentka Zasadniczej Szkoły Zawodowej dla Pracowników Młodocianych w G., z wykształcenia kelnerka, zaczynała od pracy w stołówce miejscowych zakładów metalowych. 

Na początku lat 90. ze zdezelowanego volkswagena sprzedawała na Podhalu ciuchy. W 1992 r. wpadła na handlu artykułami niewiadomego pochodzenia. Zebrany przez policjantów materiał dowodowy z wnioskiem o ukaranie z 92 art. Ustawy karno-skarbowej przesłany został do miejscowego urzędu skarbowego (w rejestrze przestępstw i wykroczeń prowadzonym przez wydział przestępstw gospodarczych policji figuruje zapis o przekazaniu dokumentacji z wnioskiem o ukaranie do US). Dalszy los wniosku nie jest znany. 
Czy już wtedy Bożena S. zapragnęła stanąć po drugiej stronie barykady i walczyć z nieuczciwymi podatnikami? Nie wiadomo. Faktem jest, że w marcu 1995 r. została zatrudniona w tym samym urzędzie skarbowym, do którego wysłany został wniosek, o dziwo od razu na stanowisku p.o. kierownika działu kontroli podatkowej. Do pracy przyjmował ją ówczesny zastępca naczelnika zakopiańskiej skarbówki Jan Wilcha. 

– Nie będę z panem rozmawiał, bo w skarbowym nie pracuję już dawno – mówi przez telefon Jan Wilcha. – Żadnych rekomendacji nie było, ta osoba przyszła do nas z ogłoszenia. Wcześniej pracowała w zakładach metalowych w G., prowadziła stołówkę i pracowała w dziale administracji. Miała kompetencje. Jednak po roku jej pracy jako p.o. szefa kontroli już wiedziałem, że ona się nie nadaje. 
Ale nie miałem już na to wpływu. Jakie zastrzeżenia? Nie przejmowała się pracą, tylko czym innym. Nie będę mówię, bo już tam nie pracuję, niech pan zapyta dyrekcję Izby w Krakowie, dlaczego ją awansują. Nic nie wiedzieliśmy, że w 1992 r. miała jakąś sprawę z UKS. 

Bożena S. rzeczywiście wcześniej ukończyła wieczorowo administrację w filii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Rzeszowie. Jako kierownik w US miała pod sobą dziewięciu kontrolerów. W październiku 2000 r. została zastępcą naczelnika, a od lipca tego roku w zastępstwie chorego naczelnika rządzi całą instytucją. Naczelnik urzędu jest w szpitalu. Nie mogliśmy się z nim skontaktować.

Nie mogę dalej milczeć

„Trzeba mieć ch... w głowie okoconego” – to podobno ulubione powiedzenie pani naczelnik S. w stosunku do podwładnych. Jest ostrą szefową. Nie toleruje spóźnialskich. Ci, którzy pojawiają się po 7.30, lądują na dywaniku. 

– Jej język i zachowanie to sprawy drugorzędne, poważniejszy problem to sposób jej działania – uważa A.M., jeden z naszych informatorów, pracownik zakopiańskiego urzędu skarbowego. – Nie mogę dalej milczeć, choć – jak każdy tutaj - boję się utracić pracę – tłumaczy powody, dla których zgodził się rozmawiać z dziennikarzem. – Gdyby ktoś przeprowadził solidną kontrolę, wielu z nas poszłoby pewnie do więzienia. W 2001 roku przesunięto np. na inne stanowisko szefa działu VAT, pana W., po tym, jak okazało się, że w podległym sobie dziale miał potężny bałagan. 

Łamano np. ustawę mówiącą o terminach zwrotów i odsetkach. Mimo że ustawa wyraźnie określa terminy zwrotu, nikt się tym nie przejmował – twierdzi nasz rozmówca. – Najgorsze, że opóźnione zwroty szły bez doliczenia odsetek, a to jest już łamanie prawa – twierdzi nasz informator. – Proceder trwał kilka lat.

Oficjalnie W. stracił stanowisko ze względu na „nieudolność”. 

Zaległe odsetki rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych dotyczą np. firmy Zubex, hurtowni spożywczej prowadzącej eksport. Urząd skarbowy musi je teraz zapłacić firmie od nadpłaconego podatku VAT. 

Dlaczego nikt z kierownictwa nie reagował na bałagan w dziale VAT? 

– Pani naczelnik jest merytorycznie słaba. Niestety, także wielu innych naszych pracowników ma braki w wiedzy podatkowej. Trudno się temu dziwić, skoro Bożena S. prowadzi przedziwną politykę kadrową. Usunęła na przykład nowego kierownika od VAT, panią z wyższym wykształceniem, a w jej miejsce zatrudniła dziewczynę bez kompetencji, prowadzącą wcześniej bar w B. – mówi nasz informator. Panie poznały się prawdopodobnie podczas kontroli lokalu.

Z baru do urzędu

Maria K. rzeczywiście prowadziła kawiarnię w B. W sierpniu 1999 r., podczas kontroli jednej z hurtowni z alkoholem, policja odkryła kilkadziesiąt rachunków na zakup wódki wystawionych dla Marii K. Jak się okazało, nie zostały one przez nią wprowadzone do obowiązkowej ewidencji zakupów kawiarni. Protokół pokontrolny policja przesłała do zakopiańskiej skarbówki. Trafił tam też zabezpieczony w kawiarni alkohol. Nie wiadomo, jaki był dalszy los protokołu i jakie wnioski z niego wyciągnięto. Wiadomo natomiast, że już kilka miesięcy później (w 2000 r.) właścicielka kawiarni Maria K., z wykształcenia krawcowa, przyjęta została do pracy w tym urzędzie skarbowym, a wiosną 2001 r. objęła funkcję kierownika referatu podatków pośrednich. Dziś kieruje działem odpowiedzialnym za podatek VAT. 

Według naszego informatora z urzędu w podobny, zadziwiający sposób pracę w skarbówce znalazła też sklepowa z tej samej wsi – Halina N., także wcześniej kontrolowana osobiście przez panią naczelnik. Halina N., osoba bez wyższego wykształcenia, jest dzisiaj specjalistą ds. podatku VAT. 

Zdaniem wielu naszych rozmówców zatrudnianie osób niewykwalifikowanych przez Bożenę S. to sposób na ich późniejszą lojalność. Pani naczelnik dba zresztą o nich w szczególny sposób. Na przykład kilka tygodni temu powołała komisję, która ma zlikwidować stare depozyty. W skład komisji weszła szefowa działu VAT Maria K. Likwidacji ma podlegać alkohol zabrany m.in. z... kawiarni w B., należącej do tej samej Marii K. (teraz lokal prowadzi jej mąż). Komisja ma zacząć pracę w najbliższych dniach. 

Podczas kolejnej rozmowy nasz informator był bardzo zdenerwowany. – Podejrzewam, że pani naczelnik specjalnie ukrywa dokumenty i otrzymuje za to stosowne wynagrodzenie. Jestem przekonany, że sporo dokumentów zostało tu zniszczonych bądź wyniesionych. 
Sam kiedyś prowadziłem sprawę pewnej firmy i okazało się, że nie ma do niej dokumentów. Wśród pracowników naszego urzędu panuje przekonanie, że firmy pod ochroną pani naczelnik płacą haracz za spokój – stwierdza nasz informator.

Pieniądze na stół

– To było jesienią 1998 roku – opowiada właścicielka małego zakładu produkcyjnego w jednej z podhalańskich wsi. – Byłam sama w domu, gdy pojawili się urzędnicy skarbowi – pani Bożena S. i Stanisław S. Mówili, że będą kontrolować zakład. Później ona zagroziła, że będzie rewidować cały dom. Mówiła, że będą poważne konsekwencje. Wiedziałam, że jak zechcą, to coś tam znajdą. Czułam się osaczona. Zapytałam wreszcie, czy można ominąć jakoś te konsekwencje, choć wiedziałam, że nie robię nic złego. 

Od razu usiedli do stołu. Pani Bożena S. zwróciła się do swojego kolegi i powiedziała, że coś trzeba z tym zrobić. Domyślałam się, że chodzi o pieniądze. Zaproponowałam im 500 zł, ale nie zgodzili się. Po 1,5 tys. zł dla każdego i pieniądze natychmiast na stół – usłyszałam. – Dałam, co miałam zrobić. Wzięli pieniądze i natychmiast wyszli. 

Nie zabierali nawet książek podatkowych. Kilka dni później ktoś przyszedł i przyniósł mi protokół. Powiedział, że wszystko jest w porządku, że zgadza się z książkami. Jak mogło się zgadzać, skoro ich nawet nie widzieli? – pyta retorycznie góralka. W podobny sposób odbył się prawdziwy nalot na wieś S. Tuż przed tym, jak w 1998 r. w wyniku reformy administracyjnej wieś ta przeszła pod jurysdykcję innego urzędu skarbowego. Tutaj także pojawiała się ta sama para pracowników urzędu skarbowego. Bożena S. dobierała sobie zawsze te same osoby towarzyszące. 

Stanisław S. był jednym z najbardziej zaufanych. Terenem kontroli były przeważnie wsie – ujawnia jeden z naszych informatorów z urzędu skarbowego. 

Właścicielka innego zakładu opowiedziała nam, jak podczas kontroli w jej firmie Bożena S. wymusiła od niej pieniądze, a Stanisław S. zadowolił się wyrobami ze skóry.

Taki opiekun to skarb

– To był 1997 rok. Prowadziłem wówczas działalność gospodarczą, biuro podatkowe, gdy przyszedł do mnie Stanisław S. – opowiada B.J., nasz następny informator. – Znałem go z wcześniejszych kontroli. On starał się robić wrażenie takiego ludzkiego człowieka. Nie owijał w bawełnę zbyt długo. Mówił, że podoba mu się, jak rozwijam swoją działalność. Powiedział, że 700 zł co miesiąc da mi poczucie spokoju i pewności, że nikt mi nie zrobi nieoczekiwanej kontroli. On miał być gwarantem. Gdy zapytałem, jak wysoko sięgać będzie moje bezpieczeństwo, wygadał się, że sprawą zainteresowana jest jego szefowa, wówczas kierownik kontroli Bożena S. Powiedziałem, że się zastanowię. W końcu tego nie zrobiłem – opowiada. 

Następnego dnia umawiamy się z innym pracownikiem urzędu skarbowego. Jest wystraszony, w trakcie rozmowy rozgląda się nerwowo, mówi coś o wolności i o tym, że nie podporządkuje się pani naczelnik. Umawia się na inny termin, ale już nie przychodzi.

Parasolka i cztery whisky

Pod koniec października tego roku przed sądem stanął Jan S. ze wsi B., oskarżony przez pracownika kontroli urzędu skarbowego Elżbietę M. o pomówienie.

54-letni Jan S., z wykształcenia inżynier górnik – przyjechał na Podhale ponad 30 lat temu. W 1991 r. założył firmę handlującą blachą. Mały rodzinny biznes prosperował dobrze. W 1998 r. przyjechali na kontrolę inspektorzy urzędu skarbowego. – Księgowość prowadziła mi żona. Kontrolujący stwierdzili jakieś nieprawidłowości w rozliczaniu kosztów. Rzeczywiście, to powinno być zrobione nieco inaczej. Mieliśmy wtedy inne zmartwienia, chorował nam syn i żona – na raka – opowiada Jan S. 

Kilkanaście dni po kontroli Elżbieta M., kontroler skarbowy, wezwała Jana S. po odbiór protokołu. – Zawsze lubiliśmy z żoną dawać prezenty, i tym razem nie było inaczej. U pani Elżbiety M. pojawiłem się z torbą prezentów – wspomina. – W pokoju oprócz niej było jeszcze dwóch pracowników. Zanim odebrałem protokół, wyłożyłem prezenty na jej biurko. Czerwony skórzany portfelik, 
czarny parasol kupiony w Telimenie, cztery buteleczki whisky i trzy butelki ballantine’s. Pani Elżbieta prezenty schowała i wręczyła mi protokół. Zaszokował mnie. Okazało się, że mam do zapłacenia... 185 tys. zł kary – opowiada. 

Jan S. mówi, że nie znał się wtedy dobrze na przepisach. Zaczął się odwoływać. Tymczasem na podstawie protokołu wystawiano kolejne decyzje. – Z dnia na dzień staliśmy się bankrutami. Musiałem zamknąć firmę. Spieniężyłem wszystko, co się dało. Jeździłem do sądów, odwoływałem się od każdej decyzji. Często dostawałem sprzeczne ze sobą decyzje. Pokazywałem je w Naczelnym Sądzie Administracyjnym w Krakowie. Uśmiechali się tylko, ale nikt mi nie pomógł. Nie miałem pieniędzy na adwokata. Ciężko chora żona, a ja jeździłem po sądach – wspomina. 

Jan S. dopiero pół roku temu zdecydował się na poważny krok w tej sprawie. – Zastanawiałem się, jak urzędnik skarbowy może być tak rozzuchwalony. Postanowiłem zadzwonić do pani Elżbiety M. Powiedziałem jej, że mnie okłamywała, a skoro tak, to żądam zwrotu prezentów. Rzuciła słuchawkę. Zadzwoniłem drugi raz. Skończyło się podobnie. Pojechałem więc do niej osobiście. Najpierw postraszyła mnie naczelnikiem, później sama wycofała się z pomysłu, by z nim porozmawiać osobiście. Sprawa trafiła na policję. Byłem przesłuchiwany – opowiada. 

Jan S. oskarżył Elżbietę M. o przyjęcie prezentów. Sprawa została jednak umorzona, Jan S. nie miał świadków. którzy potwierdziliby jego słowa. Za to Elżbieta M. wniosła sprawę z oskarżenia prywatnego przeciwko Janowi S. o pomówienie.

Urzędniczy dorobek

Jeden z naszych informatorów zachęca do przyjrzenia się majątkowi Bożeny S. Pod koniec lat 90., już jako kierownik kontroli urzędu skarbowego, Bożena S. kupiła kamienicę w G. W budynku wartym ok. 300–400 tys. zł kilka pomieszczeń wynajmuje sklepom. 
W ubiegłym roku kupiła w Krakowie luksusowy samochód, najnowszy model volkswagena passata (wart ok. 96 tys. zł). Samochodem tym jednak rzadko jeździ. Często za to korzysta z uprzejmości miejscowych biznesmenów. Do G. odwoził ją niedawno swoim samochodem Jan P., właściciel zakładu elektrycznego i pensjonatu w B. Innym razem korzysta z samochodu Jana M., mechanika z P. Często jeździ też kupioną przez urząd skarbowy czerwoną hondą.

Problemu korupcji nie widzę

Z Bożeną S. spotykamy się w jej gabinecie. Jest wyraźnie zdenerwowana. Już na wstępie mówi, że wie, ilu pracowników jej nie lubi. – Powodem jest moja walka o porządek i dyscyplinę w pracy. Pytamy o wykształcenie szefa referatu VAT Marii K. Pani wicenaczelnik daje nam do zrozumienia, że to tajemnica służbowa, za której opublikowanie możemy mieć kłopoty. – Wiem, kto wam donosi. Pani K. jest już na drugim roku studiów! Poza tym przyjmował ją do pracy naczelnik Jerzy S., a nie ja.

W kwestii doboru kadr pani S. każe nam rozmawiać z dyrekcją Izby Skarbowej w Krakowie. – Pani dyrektor doskonale zna wszystkie moje decyzje. Odmawia także informacji na temat swego wykształcenia i przebiegu kariery. Pytamy o sprawę Jana S. i korupcję w urzędzie. Bożena S. nie broni swojej pracownicy. - Sąd zdecyduje. Mam nadzieję, że dobrze się to skończy. Do mnie nikt nie przychodzi czegokolwiek „załatwić”, bo mam opinię, że nie biorę. Kto zresztą miałby przyjść? Jestem tutaj obca, spoza terenu, i to jest mój atut. W moim urzędzie nie widzę problemu korupcji.

Wysokie morale

W krakowskiej Izbie Skarbowej, która bezpośrednio nadzoruje pracę zakopiańskiej skarbówki, dowiadujemy się, że głównym problemem są tam fatalne warunki lokalowe. Teresa Dajszczyk, dyrektor izby w Krakowie, nie dostrzega żadnych uchybień w pracy placówki, a pracę zastępcy naczelnika Bożeny S. ceni wysoko: – To bardzo kompetentna i pracowita osoba. Teresa Dajszczyk nie chce wierzyć, że referatem VAT kieruje krawcowa, wyjaśnia jednak: 

– Mamy zwyczaj, że w urzędach skarbowych staramy się zatrudniać ludzi z wyższym wykształceniem. Kwestia doboru kadry to jednak sprawa każdego naczelnika. 

Zdaniem dyrektora izby słabe zarobki nie muszą być przyczyną korupcji. – To kwestia ludzi. Nasi, w urzędach skarbowych, mają wysokie morale. Nigdy nie było przypadku korupcji w podległych nam 27 jednostkach na terenie Małopolski.

Co na to prokurator?

Prokuratura wszczęła już dochodzenie w sprawie opisywanego urzędu skarbowego. – Prowadzimy śledztwo w tej sprawie, współpracując z dziennikarzami „Tygodnika Podhalańskiego” – powiedział prokurator rejonowy Krzysztof Knapik. – Na razie nie mogę ujawnić więcej szczegółów. Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że przesłuchanych zostało już kilkanaście osób. 

Podobnych spraw jest zapewne w Polsce wiele. Przedsiębiorcy traktują kontrole skarbowe jak szykany, płacą więc urzędnikom haracze, żeby uniknąć karnych opłat. Urzędnicy czują się bezkarni, los przedsiębiorców może zależeć od ich widzimisię. Zaczynają postępować jak zwykli gangsterzy. Obie strony trzymają się w szachu, boją się, gdyż obie łamią prawo. Aż wreszcie ktoś zaczyna mówić... 
Opisaliśmy tu wyniki dziennikarskiego śledztwa. Sprawę bada teraz prokuratura. Nie można przesądzać jej wyniku.

Finał

Po naszym tekście Ministerstwo Finansów wszczęło kontrolę w Urzędzie Skarbowym w Zakopanem. Na czele komisji kotrolującej pojawił się radca prawny z Warszawy, którego szybko zdemaskowaliśmy, był dobrym znajomym Bożeny S. Korzystał z darmowych wakacji w Białce Tatrzańskiej organizowanych dla pracowników ministerstwa przez Bożenę S. Koszty refinansowała sobie później pani naczelnik, wypłacając premie. Do obrony pani naczelnik ruszyła też Izba Skarbowa z Krakowa. Do redakcji wysłano kilkuosobową kontrolę z Urzędu Kontroli Skarbowej. Przez 3 miesiące badali, czy w Tygodniku Podhalańskim właściwie prowadzona jest księgowość. Dyrektor Izby, wykorzystując swoje znajomości, w obawie przed aresztowaniem Bożeny S. załatwiła jej pobyt w szpitalu WSW w Krakowie. Dopiero Urząd Ochrony Państwa z własnym lekarzem dokonał jej zatrzymania w vipowskim pokoju w szpitalu. Przed sądem przeciwko Bożenie S. i jej współpracownikom, którzy wymuszali z nią łapówki, stanęło ponad 190 świadków. Sąd skazał ich na bezwzględne kary więzienia od 2 do 3 lat pozbawienia wolności oraz grzywny. Bożena S. dostała 3 lata. Po wyjściu z więzienia wróciła do rodzinnych Gorlic. Szybko znowu trafiła przed sąd. Została oskarżona o przywłaszczenie majątku starszego mężczyzny, którym się zaopiekowała.

Jurek Jurecki
Tygodnik Podhalański 2002 r. 

Kup e-wydanie Tygodnika Podhalańskiego.

Reklama
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
dziadeek 2020-11-15 15:39:20
Dostała 3 lata, a to co zachomikowała to ...???
To jest dowód na polską "praworządność".
Detektyw z wysokim IQ 2020-11-15 13:39:46
To wtedy była jeszcze "milicja" bo mundury podobne do tych z lat 80-tych ubiegłego wieku?
Osiol 2020-11-15 10:29:58
To teraz urząd w Krakowie do kontroli ilu tam takich po darmowych wczasach
Podszerstek 2020-11-15 10:16:40
Ale o co siem rozchodzi, tak w ogóle?
Jakie jest obecne losy osób wskazanych w artykule z 2002 roku?
Jakiś ciąg dalszy tamtych afer?
  • USŁUGI | inne
    ODŚNIEŻANIE POSESJI tel. 889 16 36 86
  • MOTORYZACJA | inne
    Usuwanie wgnieceń z karoserii PDR bez lakierowania.. 721275741www.autousuwaniewgniecen.pl
    Tel.: 721275741
    WWW: www.autousuwaniewgniecen.pl
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    LOKAL DO WYNAJĘCIA od 01 grudnia 2020 n.p. na biura, kancelarie. 1 pomieszczenie ok. 10 m2, II piętro w budynku biurowym "TESKO" TKGK sp. z o.o. ul. Szymony 17 a, Zakopane, tel. 18 20 25 620.
  • KANCELARIE PRAWNE
    KANCELARIA PRAWNA "REALNOŚĆ" - 30 lat praktyki, biegła obsługa w języku angielskim: prawo rodzinne, spadkowe, uzyskiwanie i potwierdzanie polskiego obywatelstwa, inny zakres wg uzgodnień, telefon: +48601488071 (whatsapp), realnosc@kki.pl www.realnosc.eu
    E-mail: realnosc@kki.pl
    WWW: www.realnosc.eu
  • USŁUGI | budowlane
    KOMINKI, PARAPETY, SCHODY MARMUROWE, NAGROBKI. KRÓTKIE TERMINY. 601 958 378 Tel.
  • ZDROWIE I URODA
    GABINET KOSMETYCZNY i GABINET MEDYCYNY NATURALNEJ - Zakopane - 603 093 547.
  • USŁUGI | budowlane
    TYNKI MASZYNOWE, CEMENTOWO-WAPIENNE, GIPSOWE. Zapewniamy własny materiał. Wysoka jakość i doświadczenie. Szybkie terminy realizacji. 572 090 568.
  • POŻYCZKI
    PROMOCJA!!! GOLD CENT FINANSE W OFERCIE POŻYCZKI POZABANKOWE NA OŚWIADCZENIE DLA OSOBY O UMOWĘ PRACĘ, UMOWA ZLECENIE, EMERYTURA, RENTA, ROLNIK, DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZA. ZADZWOŃ DORADCY T- 694 567 002 .
  • NIERUCHOMOŚCI | kupno
    Zdecydowanie DOM lub PENSJONAT W ZAKOPANEM. 666 535 535.
  • SPRZEDAŻ | różne
    Sprzedam NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzory: jarzębina i parzenica (60/80), krokusy. GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY JUHASKIE. CHODNIKI TKANE NA KROŚNIE. Tel. 793 887 893
  • SPRZEDAŻ | maszyny, narzędzia
    Sprzedam: PŁUG KONNY jednoskibowy, tel. 793 887 893
  • NIERUCHOMOŚCI | kupno
    Kupię DOM DREWNIANY, ew. MIESZKANIE, GOTÓWKA, tel. 793891486
  • PRACA | dam
    Zatrudnię ASYSTENTKĘ STOMATOLOGICZNĄ/HIGIENISTKĘ - Zakopane - 604 232 488.
  • USŁUGI | budowlane
    Tynki maszynowe cementowo-wapienne, gipsowe. Atrakcyjna cena. 669790376
    Tel.: 669790376
  • NIERUCHOMOŚCI | pośrednictwo
    Obsługa domków i apartamentów. 788 633 633, www.zarzadzanieapartamentami.info
    WWW: www.zarzadzanieapartamentami.info
  • PRACA | dam
    NORWEGIA - BUDOWLAŃCY. Zatrudnimy: POMOCNIKÓW oraz tynkarzy, stolarzy, malarzy, dekarzy. Języki obce NIE wymagane - w firmie pracują tylko pracownicy z Podhala. Praca całoroczna. Zjazdy do kraju (samolot) wg. własnego uznania ~ co 2-3 tyg. Zarobki od 15 do 25 Euro/godz. Zapewniamy mieszkanie. Zapraszamy! Tel. 667 602 602 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracowników na stanowisko kelnera/kelnerki do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracowników na stanowisko pomocy kuchennej do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
  • PRACA | dam
    Szukamy pracownika na stanowisko kucharza do restauracji w Zakopanem 512351742 Tel.
2020-12-04 23:31 WIECZNE ZAGŁADY POLAKÓW W PANDEMII  2020-12-04 22:30 Radny odpowiada wójtowi 2020-12-04 21:58 Zakochany dzik 2020-12-04 21:15 Drogi księże profesorze 1 2020-12-04 20:30 Policyjne kontrole na stokach narciarskich także w powiecie tatrzańskim 3 2020-12-04 20:25 Spory ruch na zakopiance 2 2020-12-04 19:45 Szef Solidarności twierdził, że hotele są zamknięte. Hyrny jednak jest otwarty 7 2020-12-04 19:00 W Czarnym Dunajcu już świątecznie 1 2020-12-04 18:15 Bitwa z wysypiskami śmieci 2 2020-12-04 18:00 Żegnamy Lucjana Starzaka 2020-12-04 17:30 Halny w nocy nieco osłabnie. Na Kasprowym wiało ponad 160 km na godz. 2020-12-04 17:05 Dwa prawka w pół godziny 2020-12-04 16:45 199. Wieczór na Harendzie 2020-12-04 16:36 Policja na deskach 2020-12-04 16:00 Zafajdana droga 2020-12-04 15:51 Choinka czyni złodzieja 2020-12-04 15:47 Kupiła zabawkę za 25 złotych zapłaciła… 10 tysięcy 2020-12-04 15:29 Kierowca „pod wpływem” potrącił kobietę 2020-12-04 15:15 W tym roku kolędy nie będzie 4 2020-12-04 14:46 Pandemia pandemią - do Świąt przygotować się trzeba 2020-12-04 14:20 Prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie tęczowej flagi na Giewoncie 8 2020-12-04 14:15 Zobaczył kluczyki w stacyjce to pojechał. Grozi mu 5 lat więzienia 1 2020-12-04 13:45 Jaja górala za 18 złotych 8 2020-12-04 13:23 W Zakopanem dekoracje świąteczne w przyszłym tygodniu 5 2020-12-04 13:00 Namierzyli oszustkę metodą "na policjanta" 2020-12-04 12:50 Wiktorówki pszczelarskie 1 2020-12-04 12:15 Śnieg znika w oczach 1 2020-12-04 12:09 Grudniowe koncerty z nowotarskiego MOK 2020-12-04 12:00 CRISTINA PRZY PLACU NIEDPODLEGŁOŚCI ZAPRASZA 2020-12-04 11:54 Na Mikołaja od MOK Nowy Targ 2020-12-04 11:49 Opel na kolizyjnym kursie 4 2020-12-04 11:30 Hydrant w tarapatach 1 2020-12-04 11:14 Wiatr wyłamał wrota na budowie 1 2020-12-04 10:45 W sobotę ruszają kolejne stacje narciarskie 4 2020-12-04 10:27 30 nowych zakażeń na Podhalu, w Polsce ponad 13 tysięcy 2020-12-04 10:00 Szkoła z wyobraźnią 2020-12-04 09:38 Zapadła decyzja w sprawie handlowej niedzieli 2 2020-12-04 09:15 Trwa komisja urbanistyki 3 2020-12-04 09:00 Halny rozrabia 2020-12-04 08:00 Wylot z wnętrza góry 4 2020-12-03 22:00 Kto był pierwszy: Wiadro... a może drzewo 3 2020-12-03 21:44 Kochany Zdrój 6 2020-12-03 21:20 Podsumowanie Wirtualnego Biegu Sztafet 2020-12-03 21:00 Sale gimnastyczne? Może kiedyś 2020-12-03 20:15 Jeśli nie Tatry to może… Beskidy (ZDJĘCIA) 2020-12-03 19:50 Wilki na Luboniu 2020-12-03 19:30 Podhalańskie Dni Trzeźwości 2020-12-03 18:46 Gdy 100 lat to za mało 2020-12-03 18:00 Będzie park linowy 2020-12-03 17:45 Ekspertyza tragedii
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2020-12-04 23:25 1. Obecna władza nie daje rady. Problem pojawił się od ostatnich wyborów! 2020-12-04 22:48 2. jesteście z lekka niedoinformowani, z tego co wiem Arena Narciarska Jaworki też rozpoczyna sezon w sobotę.... 2020-12-04 22:41 3. im więcej słyszę o nowych "rozporządzeniach" dotyczących otwarcia stacji narciarskich, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że rządzą nami debile. Teraz już każą dezynfekować dojścia do bramek (czytaj śnieg). A czemu to nie każecie czarnej mafii dezynfekować ławek, klęczników i ścian co 15 minut? Czyżby u nich nie było wirusa. Przecież nawiedzeni łykają wafelka bez masek i plują na wszystko dookoła. Skoro już dopchaliście się do koryta, to trzeba zacząć trochę myśleć, a nie ślepo wykonywać rozkazy braci starszych w wierze. Skutecznie wywiązujecie się z obowiązku zniszczenia polskiej gospodarki. 2020-12-04 22:05 4. Pięknie i prawdziwie napisane o Księdzu Profesorze przez prawdziwych górali miłujących prawdę i ślebodę. Dziękuję. 2020-12-04 21:53 5. niech se jadą do galeri czy kośocioła a nie na stok gdzie ludzie ubrani i zabezpieczeni przed wirusem jak komandos przed kulą . 2020-12-04 21:49 6. Dla mnie to chora sytuacja, albo walczymy z pandemią albo to olewamy, albo wszystko zamknięte i przestrzegamy to co nam premier narzucił albo się zarażamy 2020-12-04 21:46 7. To będzie sylwester marzeń czy nie? Nie wiem czy się uzbroić czy nie? 2020-12-04 21:34 8. Jadą w delegacje,jedni do kozy inne do capa... 2020-12-04 21:26 9. tow przewodniczący S niech pilnuje swojego kałacha z pod radiokomitetu ze stanu wojennego 2020-12-04 21:25 10. Przecież na bookingu są te które w dalszym ciągu wynajmują i nie ważne dla nich służbowe czy nie Podsuwają oświadczenie żeby podpisać ze przyjazd służbowy. Śmieją się z innych bo teraz mniejsza konkurencja i maja się dobrze.
2020-11-22 13:52 1. Turystka tak jak ty swojej dewocji...? tak pytam.... 2020-11-19 15:00 2. Tygodnik poświęca zbyt wiele uwagi temu tak zwanemu strajkowi. Policja powinna była niezwłocznie odblokować skrzyżowanie, używając w razie potrzeby środków przymusu bezpośredniego. To skrzyżowanie zbyt ważne dla bezpieczeństwa mieszkańców Zakopanego aby pozwalać na lewackie ekscesy. Wszyscy uczestnicy nielegalnego zbiegowiska powinni zostać wylegitymowani, a odpowiednie wnioski należało skierować do sanepidu. 2020-11-17 04:55 3. DEMON stracja 2020-11-15 21:40 4. a moja Zoha jak jej nie grzmotnę z rana,to cały dzień chodzi wściekła.Może to i tym z tymi piorunami na gębach by sie to spodobało? I przestały by latać po ulicach i przeklinać. 2020-11-14 23:03 5. Organizatorka zakopiańskich protestów chwali się w wywiadach, że dokonała aborcji. Ot karierę zrobiła w zepsutej warszawce. Teraz choćby darła się z całych sił, sumienia nie zagłuszy. 2020-11-14 16:09 6. do protestujacych "kobiet"- urodzenie zdrowego dziecka nie gwarantuje jego zdrowia i pełnosprawnosci , nie ma gwarancji ze po dziecko mając pół roku/rok/parę lat nie dowie sie że ma wady gentyczne, nieuleczalna chorobę, etc. Bezlitosne jest więc to strajkowanie a raczej błaznowanie na skrzyzowaniu ulic ze chore dzieci maja isc do piachu .... 2020-11-12 20:02 7. Do Tadeo Tak właśnie jest górale i nie tylko biją swoje kobiety. Żeby nie było, że tylko podhale jest takie. Władza w zakopanem nie chce zaś wprowadzić ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie - czyli władza wybrana przez ten lud jest za przemocą w rodzinie. To takie proste. 2020-11-12 15:24 8. Idom se owiecki, idom se barany, idzie se za nimi juhas porubany. Porubano głowa, porubane plecy.Kaz go porubali? - Przi dziewcynie w nocy! Owiecki, owiecki, nie syćkie som moje, przydzie św. Marcin , kozdy biere swoje. Te moje owiecki pieknie sie mi rojom, z wiyrska ku dolinie, bo sie zimy bojom. Hej! 2020-11-11 02:35 9. Nie do wiary! Jasiek Bułecka tyz zgłupioł, cy jako? 2020-11-10 20:04 10. Wreszcie można oko zatrzymać dłużej, dzięki. A Zespołowi życzymy dalszych sukcesów!
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

Album TP

Bojcorka

FILMY TP

Pożegnania