– Tischner powinien być wyniesiony na ołtarze – uważa prof. Zbigniew Stawrowski, dyrektor Instytutu Myśli Józefa Tischnera. O tym, jak uczniowie i przyjaciele spłacają dług wobec filozofa z Łopusznej, opowiada w wywiadzie udzielonym Beacie Zalot.
– Czy istnieje moda na Tischnera? Zainteresowanie jego filozofią?– Nie jestem tego w stanie uczciwie ocenić. Nie mam wglądu w całe polskie środowisko filozoficzne. Wiem, że powstaje dużo prac magisterskich na temat jego filozofii, także doktoratów. Więcej jednak na ten temat będziemy mogli powiedzieć po kongresie tischnerowskim, który zamierzamy zorganizować za 2 lata, w 80. rocznicę jego urodzin. Chcielibyśmy w ten sposób rozpoznać sytuację, odpowiedzieć na pytanie, które teraz pani mi stawia.
– Skąd bierze się moda na Tischnera?– To był człowiek wielowymiarowy, renesansowy. Każdy znał go z obszaru, na który sam był wrażliwy. Na Podhalu widzą w nim przede wszystkim księdza, kaznodzieję i człowieka, który dowartościował górali – ich kulturę i język. Dla nas najważniejszy jest wymiar jego myślenia. Tischner, jako początkujący filozof, założył sobie, że codziennie przez 6 godzin będzie czytał teksty filozoficzne. I konsekwentnie to robił. Ta ciężka intelektualna praca przynosiła stopniowo owoce we wszystkich dziedzinach jego życia. Warto jednak pamiętać, że był przede wszystkim filozofem, który troszczył się o duszę, był duszpasterzem w przebraniu filozofa.
– Ta głęboka mądrość filozoficzna szła w parze w bardzo przystępnym, prostym językiem, którym się posługiwał Tischner. Przekonałam się o tym, słuchając podczas studiów jego wykładów.– To prawda, potrafił przekazywać wiedzę w sposób zrozumiały, dostosowywał język, obrazy, którymi się chętnie posługiwał, do słuchaczy. Posiadał umiejętność połączenia głębokiej filozofii z prostym językiem. Wiele osób miało mu za złe, że pisząc o filozofii, używa języka literackiego. To był jego świadomy wybór – chciał dotrzeć do ludzi, Ale potrafił też pisać teksty typowo filozoficzne – bardzo precyzyjne, analityczne. Przykładem jest jego praca habilitacyjna.
Wielu widziało w nim uśmiechniętego, wyluzowanego księdza, który jak z rękawa sypał dowcipami. Za tym wszystkim kryła się jednak głęboka wrażliwość i głębokie myślenie. Także podczas ostrych dyskusji patrzył na ludzi życzliwie. Starał się zrozumieć polemistę.
– To dlaczego wzbudzał u innych taką agresję? – Ale proszę zauważyć, u kogo. Przede wszystkim u księży. Patrzył na to środowisko szczególnie ostro, krytycznie, dlatego że, będąc jednym z nich, czuł się za nich odpowiedzialny. Ci, którzy używali krzyża jako pałki, wzbudzali jego agresję i złość. Atakował tych, którzy z Ewangelii robili złą nowinę, a nie dobrą. Tych nie oszczędzał.
– W środowisku filozoficznym też miał wrogów.– Może nie wrogów, raczej przeciwników – zwłaszcza wśród tomistów. Według niego filozofia tomistyczna nie potrafi odpowiedzieć na autentyczne ludzkie bóle i problemy.
– W momencie przełomu w naszym kraju, ogólnej euforii po obaleniu komunizmu, on potrafił patrzeć dalej i głębiej. Widział w nas „homo sovieticusa”. Ciekawe, co dziś powiedziałby Polakom?– Mam pewien dystans do ówczesnych tekstów Tischnera. Uważam, że się zagubił w ocenach sytuacji politycznej. Charakterystyczne, że we wszystkich, także w sobie samym, widział ślady homo sovieticusa, tylko nie w komunistach. Jego uwagi na temat lustracji i dekomunizacji czy – ujmując to inaczej – relacji między sprawiedliwością i miłosierdziem były zbyt jednostronne i uproszczone. Zresztą pod koniec życia je skorygował.
– Wiele osób ma dług wdzięczności wobec ks. prof. Tischnera. Spłacają go w różny sposób. Takie też zapewne są powody utworzenia Instytutu Myśli J. Tischnera, którym pan kieruje?– To prawda, Instytut został założony przez uczniów i przyjaciół Tischnera, by chronić i upowszechniać jego dorobek, kontynuować najważniejsze wątki jego filozofii. Wiele dobrego robimy wspólnie ze Stowarzyszeniem „Drogami Tischnera” i związaną z nim rozrastającą się ciągle rodziną szkół tischnerowskich. Ściśle z nimi współpracujemy, bo zależy nam bardzo, by myślenie w duchu tischnerowskim przekazywać nauczycielom.
Jest jednak środowisko, które bardzo dużo zawdzięcza Tischnerowi, ale nie jest dzisiaj zbyt widoczne. To jego wychowankowie z seminarium. Ci księża, którym Tischner przypominał, że Ewangelia ma być dobrą nowiną, że ma otwierać horyzonty nadziei, a nie straszyć, nakazywać i budzić poczucie winy. Że ludzie są powołani do wolności.
– Jakie zadanie stoi przed jego wychowankami – księżmi?– Przede wszystkim, by nie bali się myślenia i potrafili zaufać ludzkiej wolności, bo jest dobra. Może warto byłoby dostrzec w Tischnerze wzór dobrego duszpasterza na trudne czasy wolności. Mam wrażenie, że wśród wyniesionych na ołtarze brakuje nam takiego wzorca. Dla mnie Tischner jest patronem dobrego myślenia, które wszędzie poszukuje okruchów dobra i kieruje ludzi ku dobru. Taki wzór w dzisiejszych czasach zagubienia, chaosu i lęków jest bardzo potrzebny.
– Wróćmy jednak do Instytutu – na czym konkretnie polega jego praca?– Nasze archiwum gromadzi spuściznę po Tischnerze – filozoficzną, duszpasterską, literacką, publicystyczną. Zbieramy jego zapiski, wszelkie relacje, zapisy na taśmach – magnetofonowych, video. Gromadzimy kazania, wykłady. To stanowi potem bazę dla tych, którzy prowadzą badania nad Tischnerem.
Prowadzimy też działalność wydawniczą. Wydaliśmy niepublikowane dotąd doktorat oraz pracę habilitacyjną Tischnera „Studia z filozofii świadomości” – absolutne odkrycie, wielkie dzieło. Wydaliśmy też jego wykłady dla polonistów Uniwersytetu Jagiellońskiego z okresu stanu wojennego „Etyka a historia”. Niestety, materiały z innych lat i innych uczelni są niekompletne, więc gdyby ktoś miał jakiekolwiek nagrania jego wykładów, bylibyśmy bardzo wdzięczni za wypożyczenie. Jeśli zbierzemy całość, będziemy mogli znowu wydać kolejną publikację. Ważną dla nas działalnością jest seria wydawnicza „Drogi myślenia”, w której drukujemy książki filozoficzne, podejmujące istotne problemy, z którymi borykał się wcześniej Tischner.
– Na początku rozmawialiśmy tym, jak wiele górale zawdzięczają Tischnerowi. A co dziś oni – jak pan myśli – mogą zrobić dla Niego? – Na to pytanie, górale powinni odpowiedzieć sobie sami. Na tym polega właśnie wolność, której nauczył nas Tischner.
***
Instytut Myśli Józefa Tischnera w Krakowie został założony przez uczniów i przyjaciół filozofa. Fundacja za cel obrała sobie ochronę i upowszechnianie dorobku oraz kontynuację najważniejszych wątków filozofii Tischnera. Działające przy Instytucie archiwum gromadzi jego spuściznę – filozoficzną, duszpasterską, literacką i publicystyczną. Wydaje jego teksty, a także prace tych, którzy myślenie filozoficzne Tischnera kontynuują. Instytut organizuje też konferencje, seminaria, coroczne Dni Tischnerowskie.
IMJT posiada status organizacji użyteczności publicznej, dzięki czemu przy rozliczaniu podatków każdy może na konto fundacji przekazać 1% swoich dochodów. Według nowych zasad, by przekazać pieniądze na konto Instytutu, w ostatnich rubrykach zeznania podatkowego, oprócz wyliczonej kwoty (1%), należy wpisać:
Instytut Myśli Józefa Tischnera KRS 0000178324
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz