Reklama

2019-05-14 13:00:00

Blog

Iran - czy możliwy jest nowy konflikt na Bliskim Wchodzie?

Reklama

Reklama

Aby poprawnie nakreślić sytuację na bliskim wschodzie, trzeba wymienić głównych graczy i ich powiązania przybliżając czytelnikowi główne interesy, o jakie toczy się ta gra.


Największymi i najsilniejszymi krajami, biorąc pod uwagę bogactwo, siłę militarną, wywiadowczą i wpływy w regionie i na świecie, są bez wątpienia Iran, Izrael oraz Arabia Saudyjska. O ile te kraje z natury nie pałają do siebie przyjaźnią, to posiadanie wspólnego wroga, jaki jest Iran i wspólnego sojusznika, jakim są Stany Zjednoczone, to właśnie między Izraelem a Arabią Saudyjską panują pokojowe nastroje. Słabnąca pozycja USA w regionie i coraz większe wpływy Chin doprowadzają do sytuacji, w której Stany za wszelką cenę będą bronić swojej pozycji lidera.

Siłą Iranu są ropa i gaz. Dysponując 157 miliardami baryłkami ropy, kraj ten posiada aż 9% zasobów światowych, co stawia go na drugim miejscu w regionie tuż za odwiecznym rywalem Arabią Saudyjską. Iran ma również do swojej dyspozycji 18% globalnych zasobów gazu. Mimo takich bogactw naturalnych kraj ten jest dosyć ubogi i brak w nim ciągłych inwestycji. Na terytorium tego kraju znajduje się aż 7% światowych złóż surowców mineralnych, których wartość wyceniono na 750 miliardów dolarów. Głównymi surowcami są m.in. cynk, miedź, rudy żelaza, uran i ołów.

Iran dysponuje dobrymi zasobami siły roboczej, młodą i wykształconą populacją oraz, co dość zaskakujące, solidną bazą produkcyjną. Dodatkowym atutem tego kraju jest jego położenie na przecięciu szlaków między Azją i Europą. Jego położenie geograficzne w Azji możemy w pewnym stopniu porównać do położenia Polski w Europie.

Chiny chcąc zrealizować swój sztandarowy projekt OBOR (One Belt One Road) ustanawiając obie nitki szlaku zarówno morskiego, jak i lądowego do Europy, doskonale rozumieją kluczową rolę, jaką Iran ma spełniać w ich planach. W moim pierwszym artykule na łamach blogu Tygodnika Podhalańskiego znajdą Państwo wyczerpujący felieton opisujący projekt Nowego Szlaku Jedwabnego. Realizacja tego planu nie jest na rękę Amerykanom, którzy chcąc utrzymać światową hegemonię, starają się własnymi środkami powstrzymać niektóre kraje, w tym Polskę, przed dołączeniem do chińskiego projektu. Zyski z budowy tych szlaków byłyby ogromne zarówno dla Chin, jak i dla każdego państwa, przez które ta morska i lądowa nitka gospodarcza by przebiegały.

Prezydent Bush nakreślił swojego czasu tak zwaną „Oś Zła”, którymi określał największych wrogów USA – Irak, Iran oraz Korea Północna. O ile zniszczenie Iraku poszło dosyć gładko, ze względu na możliwość prowadzenia tradycyjnej kampanii wojskowej na względnie płaskim terytorium kraju, a armia Iraku nie była w pełni sił po odbytej wojnie, to z Iranem i Koreą jest większy problem. Nie wspominając samych programów nuklearnych, które w Korei się zakończyły, a Iran dopiero całkiem niedawno porzucił swoje postępy na rzecz Porozumienia Nuklearnego, to same uwarunkowania geograficzne są o wiele bardziej wymagające w obu tych krajach (Trump wycofał się z nuclear deal w maju 2018). Iran jest krajem górzystym i każda interwencja zbrojna nie będzie należała do łatwych, za to Korea najdłuższą granice lądową posiada z Chinami i nie wyobrażam sobie scenariusza, w którym Chiny udostępniają USA drogę lądową do ocypla Koreańskiego od strony kontynentu.

USA szkicuje w tym momencie nową „Oś Zła”. Do państw zaliczanych do tego grona są bez wątpienia Iran, Wenezuela, a może nawet Korea Północna, w której Kim ponownie uruchomił swój program rakietowy?

Administracja Prezydenta Trumpa w dużej mierze traci siłę pod wpływem twardych wymagań Izraela w sprawach zagranicznych i wojskowych. Bolton i Pompeo wyraźnie próbują znaleźć pretekst, który wywołałby wojnę. Neokonserwatyści tej administracji obrali sobie za cel zniszczenie Iranu, uważanego za jedynego poważnego wroga Izraela i orędownika sprawy palestyńskiej.

Izrael, który z niecierpliwością oczekuje, aż USA zaatakują Iran, wyciąga pomocną dłoń w tej sprawie i posyła swoje siły wywiadowcze, które rzekomo mają udowodnić, że Iran planuje zaatakować niektóre amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie. Co ciekawe, Izrael i jego amerykańscy zwolennicy zrobilit o samo w 2001 i 2003 r., popychając USA do ataku na swojego wroga — Irak. Waszyngton w dużej mierze polegał na izraelskim wywiadzie na temat Iraku, ponieważ jego własne zasoby były tak osłabione.

To nie będzie wojna na pełną skalę, ale wymówka dla USA i Izraela istnieje, by zbombardować irańskie obiekty jądrowe, kluczowe obiekty wojskowe oraz infrastrukturę łączności, tak jak to miało miejsce w Iraku. Celem jest spowodowanie w konsekwencji cofnięcia się rozwoju Iranu o dekadę. Izrael na pewno wykorzysta swoją kontrolę nad Kongresem USA, aby utrzymać Iran w bardzo ścisłym embargu.

Jak zwykle nadzieja Waszyngtonu polega na tym, że rosnące ubóstwo i konflikty społeczne w Iranie sprowokują bunt w celu obalenia islamskiego rządu, pozwalając USA na zainstalowanie wygnanych irańskich oligarchów, którzy czekają na to w południowej Kalifornii. Tak wyglądało to na Kubie, Nikaragui, Iraku, Syrii, Libii, a teraz w Wenezueli. W każdym z tych krajów cenę przepłaciła ludność cywilna, która była zabijana zarówno przez siły amerykańskie, jak i przez armie rządowe.

To przekonanie, w którym Stany Zjednoczone grają rolę światowego szeryfa, musi zostać wszczepiona w głowę przeciętnego Kowalskiego poprzez wszechobecną propagandę wprowadzaną do mediów społecznościowych, telewizji, radia i internetu. Większość ludzi nie jest w stanie ogarnąć tak wielu rzeczy, które obecnie dzieją się na świecie. Złudzenie, które jest dostarczane w kontrolowany sposób przez korporacyjną sieć propagandowych mediów, rozmowy radiowe, niezliczone filmy w Internecie, a przede wszystkim media społecznościowe, mają na celu uformować myślenie i wysnuć wnioski za nas, podając codzienną papkę niepotrzebnych informacji, w które wplata się swoją narrację i tworzy setki przekazów podprogowych. Tak uformowane społeczeństwo jest niestety niezwykle łatwe do manipulacji i kontroli.


Andrzej Skupień

Kandydat do Parlamentu Europejskiego

Konfederacja - Korwin Braun Liroy Narodowcy

Reklama
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl